love-806375_640Witaj M,

Na wstępie chciałam Tobie podziękować za zaufanie, jakim Nas obdarzyłaś, bo wiem z autopsji, że dzielenie się szczegółami ze swojego życia intymnego do łatwych nie należy.

Twój problem wcale nie jest „trywialny” i to z wielu względów. Po pierwsze – jest on przyczyną wielu Twoich rozterek. Po drugie – wpływa na Wasze wzajemne relacje. Nie jestem z wykształcenia ani psychologiem ani seksuologiem (choć co jakiś czas zastanawiam się czy nie zrobić takiej specjalizacji) dlatego nie mogę udzielić Tobie „fachowych” i specjalistycznych porad. Ale mogę zrobić coś innego – podzielić się z Tobą swym własnym doświadczeniem w strefie erotyzmu, w którym wspólnie z Erykiem jesteśmy już od wielu lat.

Zapewne niektóre rzeczy, o których napiszę będą wydawały Ci się oczywiste, ale pragnę opisać Tobie nawet najprostsze sposoby niż coś ominąć. A często to co oczywiste jest dla Nas niezauważalne.

Czytając słowa zawarte w Twojej wiadomości, wynika, że jedynym problemem Twojego partnera w zaspokojeniu Ciebie jest brak komfortu. Tylko, że taki problem przecież bardzo łatwo rozwiązać. Nikt nie „przykazał”, że minetę należy robić tylko w pozycji leżącej z niewygodnie wygiętym karkiem. Fakt, takie ułożenie jest dobre na chwilę, a później wszystko drętwieje. Ale wystarczy podłożyć poduszkę pod pupę, aby kąt ułożenia był już znacznie bardziej dogodniejszy dla mężczyzny. Poza tym możesz przesunąć się na skraj łóżka, aby Twój mąż wygodnie sobie usiadł przed Tobą i chłeptał do woli. W tym celu w ogóle można wykorzystać całe wyposażenie mieszkania: blat kuchenny, pralkę, stół… Ogranicza Was jedynie wyobraźnia.

Druga kwestia o jakiej często zapominamy przy igraszkach to stworzenie zmysłowej atmosfery. Świece, kadzidełka (są takie o zapachu „Erotic”, które naprawdę sprzyjają zabawom), ale to co naprawdę buduję atmosferę to muzyka. I nie chodzi tu o ckliwe ballady, ale o muzykę, która pulsuje, nadaje rytm ruchom, oddechom. Podczas Naszej ostatniej wizyty w berlińskim Avarusie, klimat jaki został stworzony właśnie dzięki muzyce był niezapomniany. Odłączyliśmy się całkowicie od innych i byliśmy tylko My, nasze ciała i doznania. Coś niesamowitego… Poszukaj muzyki, która sprawi, że już przy pierwszych dźwiękach zamkniesz oczy i będziesz widziała Was razem wzajemnie się zaspokajających. Ważne, aby jej tempo co jakiś czas też się zmieniało, bo i igraszki i ruchy języka są wtedy różnorodne 😉

Czasami potrzebna jest dodatkowa, wizualna stymulacja. Włączcie sobie film erotyczny, który będzie budował napięcie i wzmagał ochotę na siebie. Ale nie mam na myśli tanich pornosów, w których aktorki wyglądają jak dmuchane lale i jęczą jakby przeżywały orgazm przy byle dotyku. Nie włączcie sobie film, w których widać wzajemną fascynację i celebrację ciała – zwłaszcza sceny, w których mężczyzna zaspokaja oralnie kobietę. Polecamy strony: www.x-art.com oraz www.passion-hd.com.

Smak – to jest niewątpliwie bardzo ważny bodziec. Pisałaś, że na ten aspekt Twój partner się nie skarży, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować kilku sposobów. Lubrykanty smakowe – ich wybór powoduje zawrót głowy. Zupełnie jakbyś robiła zakupy w delikatesach: wiśniowe, karmelowe, czekolada z miętą… Co tylko chcesz, zresztą zapewne wiesz, jakie smaki należą do ulubionych Twojego mężczyzny… Praktyczna rada – nie stosuj nowego nabytku po raz pierwszy przy wspólnych zabawach. Wypróbuj go wcześniej. Sprawdź czy będzie on odpowiedni przede wszystkim dla Ciebie, czy nie będzie Cię podrażniał, powodował pieczenia lub innego dyskomfortu. Kiedyś kupiliśmy z Erykiem lubrykant o smaku marakui. Już po pierwszej aplikacji wystrzeliliśmy obydwoje do łazienki pragnąc jak najszybciej zmyć z siebie ten „umilacz”, bo piekło niemiłosiernie. Jak łatwo się domyśleć – zabawa niestety nie była kontynuowana.

Do smakowych zabaw warto dołączyć produkty, które na co dzień kryją się w naszej kuchni. Niech Twój mężczyzna spróbuje mandarynek nasączonych Twoim sokiem albo zliże miód delikatnie spływający po Twoich wargach. Nie dość, że będzie smacznie, to i skórę będziesz miała nawilżoną. W sprzedaży jest też dostępna czekolada do fontann czekoladowych, która rozpuszcza się w temperaturze 40 stopni zatem jest bezpieczna dla ciała. Próbujcie, smakujcie i delektujcie się sobą.

Nie można też zapomnieć o zabawkach erotycznych, które będą stymulowały Twoją łechtaczkę podczas stosunku, na przykład „specjalne” pierścienie na penisa: https://www.funfactory.com/en/men-toys/8ight/.

A teraz napiszę coś czego być może nie powinnam. Musisz być okrutna. Tak, dobrze czytasz. My kobiety tak mamy w naturze, że jesteśmy uległe. I choć na początku się opieramy, to i tak ostatecznie spełniamy to, na co nasi panowie mają ochotę. Ale tym sposobem nic nie osiągamy oprócz płakania w poduszkę i poczucia bycia niezrozumiałą. Jeżeli Twój mężczyzna potrafi przerwać pieszczoty na chwilę zanim czujesz, że dojdziesz – zrewanżuj mu się tym samym. Z pewnością zakończy się to kłótnią, ale wówczas pozna co to za uczucie. Seksualna frustracja to stan, który ma diabelnie niszczycielską moc. I to dosłownie, bo nie dość, że pali od wewnątrz, to na dodatek masz ochotę rzucać wszystkim co masz pod ręką (ja kiedyś rzuciłam wibratorem o ścianę, gdy czyjś natrętny telefon przerwał Nam zabawę. Efekt – ściana wymaga lekkiego zaszpachlowania i pomalowania) 😉

Technika 69 również ma wiele wariacji. Będąc na górze możesz w pewnej chwili zastąpić pieszczoty oralne na ręczne i skupić się na lizaniu przez ukochanego. Będąc na dole takiej możliwości nie masz, ale pozycja będzie dla Ciebie wygodniejsza do rozluźnienia. Poza tym możecie robić sobie dobrze równocześnie leżąc bokiem. Wystarczy położyć głowę na poduszce i można tak całować się godzinami, bo nic nie uwiera i nie drętwieje. Bawcie się sobą. Przecież seks nie musi iść według utartego scenariusza, że wpierw gra wstępna, a potem penetracja. Nie, całujcie się „tam”, później uprawiajcie seks i znów wróćcie do lizania. Mężczyznę podnieca, gdy kobieta całuje jego penisa zaraz po wyjściu z niej. Gdy zlizuje swój smak, gdy czuje swój zapach. Wielu z nich wyobraża sobie, jakby w ten sposób jego partnerka całowała tam inną kobietę, a to jest dla nich wizja bardzo podniecająca…

Nie napisałaś mi o jednym – czy Twój mąż pieści łechtaczkę również palcami? Bo orgazm łechtaczkowy jest do osiągnięcia nie tylko przez oralne pieszczoty, lecz również poprzez dotyk dłoni. A jego odczuwanie jest identyczne jak zaspokajanie językiem. Wystarczy, że wtulisz się w jego ramiona, a w głowie uruchomisz erotyczną fantazję. Orgazm sam przychodzi niespodziewanie…

Mam nadzieję, że udało Nam się coś Tobie podpowiedzieć, bo razem z Erykiem długo zastanawialiśmy się nad poradami dla Ciebie. Życzymy powodzenia w doskonaleniu ars amandi i w odnalezieniu spełnienia we wszystkich jej aspektach.

Pozdrawiamy

Luiza i Eryk