HandsGdy patrzę w Twoje oczy widzę nasze wspomnienia i nasze plany. Gdy Twoje kąciki ust unoszą się w uśmiechu – czuję spokój i radość jednocześnie. Gdy mnie dotykasz – wiem, że jestem kochana i bezpieczna. Spędziłeś już ze mną 1/3 swojego życia. To dużo, a ja i tak czuję niedosyt. Niedosyt Ciebie.

Minęły dwa lata odkąd powzięliśmy trudną, lecz ekscytującą decyzję o dzieleniu się sobą z innymi. Nie było łatwo – wiesz o tym doskonale. Smutek, zazdrość, zwątpienie – nie udało nam się tego uniknąć. Ale wydarliśmy z serc te dokuczliwe drzazgi i staliśmy się mocniejsi i jeszcze pewniejsi siebie nawzajem. Nie raz zastanawiałam się czy dobrze zrobiliśmy wpuszczając obcych do naszego życia. Nie raz rozważałam czy nie lepiej byłoby zostać w tym własnym, intymnym świecie. Dziś wiem, że jednak to ryzyko się opłacało. Że wcale tego intymnego świata nie straciliśmy. Wręcz na odwrót – sprawiliśmy, że stał się jeszcze bardziej przytulny i tym chętniej pragniemy do niego wracać. Sypialnia jest miejscem, w którym dzieje się magia. Miejscem, gdzie możemy smakować siebie godzinami. Gdzie jesteśmy tylko we dwoje. I nawet, kiedy jeszcze przed chwilą oddawaliśmy się innym, apetyt na siebie i tak jest niezaspokojony.

To wszystko jest pełne sprzeczności. Z jednej strony – pragnę Ciebie na wyłączność jako męża i przyjaciela. Z drugiej – chcę się Tobą dzielić jako kochankiem. Na początku bałam się, że za bardzo będziemy żyć myślami o minionych przygodach. Że zamiast skupiać się na tym co jest, będziemy zbytnio wracać do tego co było. Ale tak się nie stało. Przekonałam się o tym już po pierwszym mężczyźnie, któremu postanowiłam podarować swe ciało. Daliśmy sobie wzajemne fizyczne zaspokojenie i… koniec rozdziału. On był, Ty – jesteś. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy tego, co wiemy teraz. Wiele łez wówczas wylałam, a Ty oddaliłeś się ode mnie, zamykając na kilka dni drzwi do swego ja. Ten swoisty stan zawieszenia był męką, przez którą nie chciałabym więcej przechodzić. Ale odnaleźliśmy siebie na nowo. Silniejsi i szczęśliwsi. Wiele się wówczas zmieniło. Przeprowadziliśmy małą życiową rewolucję. Ale potrzebowaliśmy tego. Teraz nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Bez Ciebie nie ma mnie. Miesiące rozłąki uświadomiły mi jak bardzo nie umiem i nie chcę żyć w oderwaniu od Ciebie. Po co mamy żyć osobno, skoro razem jest o niebo lepiej? I dzielmy się sobą, bo naprawdę byłabym wielką egoistką, gdybym pozbawiła inne kobiety tak wytrawnego znawcy ars amandi. A do domu i tak zawsze wracasz ze mną i to mnie całujesz i przytulasz na dobranoc. I to się nigdy nie zmieni. Skąd to wiem? Bo Ci ufam.

Tekst: Luiza

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +