BEZ ZAHAMOWAŃ – Zügellos, część 2.

Od razu zostali zauważeni. Młodzi, atrakcyjni, nowi. Czuli na sobie wbijające się spojrzenia. Pierwsze kroki skierowali od razu do baru. Whisky z colą, gin z tonikiem. Standardowy pakiet na rozluźnienie. I od razu kolejny. Usiedli na czarnej, miękkiej kanapie. Obserwowali, łowili wzrokiem szczegóły, polowali na piękno. Niestety, nie było nikogo, kto by ich zainteresował. Kto by wywołał dreszcz ekscytacji. Kogo chcieliby posmakować. Językiem. Penisem. Cipką.

Nagle podszedł do nich mężczyzna, który zaproponował, oprowadzenie po lokalu. Z chęcią przystali na tą propozycję. Pokazał im mini saunę, jacuzzi oraz pomieszczenia do zabaw.

Tutaj mogą bawić się tylko pary. To od Was zależy czy będziecie chcieli, aby ktoś do Was dołączył. Bez Waszego pozwolenia, nikt nie ma prawa tu wejść – wyjaśniał po kolei właściciel.

Krótko, konkretnie. Bez zbędnych szczegółów.

Szerokie, czerwone kanapy, lekki półmrok. Wszystko na widoku. Prywatność oddzielona jedynie prześwitującą kotarą.

***

Schodząc schodami w dół, dotarli do długiego pomieszczenia przeznaczonego do igraszek dla wielu par. W jednej ze ścian były wydrążone otwory do jawnego podglądania. Umiejscowione na różnych wysokościach, pozwalały na bardziej zdystansowane i anonimowe dołączenie do zabawy. Kilka metrów dalej, przymocowano pionowo drewniane belki, ułożone w kształt litery X. Na ich zakończeniach znajdowały się pasy, ubezwłasnowolniające jakikolwiek ruch rękoma i nogami. Zupełnie, jak w zakładzie psychiatrycznym, kiedy ktoś nad Tobą dominuje. Posiada władzę nad Twoim ciałem, umysłem i pragnieniami.

Powrócili do swojego punktu obserwacyjnego. Luiza przechwyciła spojrzenie jednego mężczyzny, najlepiej zbudowanego w porównaniu do pozostałych. Uśmiechnęła się lekko i od razu odwróciła wzrok.

Niech się zastanawia czy ma u mnie jakieś szanse.

Do baru podeszła dziewczyna. Mocny makijaż, lekko punkowa fryzura. Nie była najszczuplejsza, ale miała w sobie to „coś”. Z pewnością przykuwała uwagę. Między sobą nadali jej na imię Estera. Eryk zaczął uważniej jej się przyglądać. Luiza już wiedziała, że zaczyna analizę. Bilans wad i zalet. Lustrował dziewczynę wzrokiem od góry do dołu. Synteza zakończona. Wynik pozytywny.

***

Zügellos ich nie zachwycał. Bywali w lepszych, ciekawszych miejscach. Obydwoje byli niepalący, więc wszechobecny dym papierosowy wgryzał się w każdą część ciała, kluł w oczy, zabijał zapach perfum. A zapach był dla nich ważny. Dodawał im animuszu, tworzył aromatyczną chmurę ekscytacji, odzwierciedlał ich seksualność.

Postanowili rozpocząć zabawę we własnym, intymnym towarzystwie. Wypróbowali automatyczny fotel. Siadając na niego, Luiza miała wrażenie fotela elektrycznego.

Skazujemy Ciebie na śmierć za Twoje grzechy śmiertelniczki – hedonistki. Za obnażanie własnego jestestwa, za oddawanie swojej cielesności innym. Jesteś winna. Zbawienie nigdy nie nadejdzie.

Kombinacja wysokości i kąta nachylenia jedynie rozbawiła Luizę. Już tak miała, że gdy nie czuła się pewnie, chichotała jak dziewicza nastolatka. Dodatkowo, żeby się rozluźnić i podniecić, lubiła patrzeć na innych, ale atrakcyjnych ludzi. Niestety, teraz dookoła niej znajdowały się jedynie osoby starsze i z nadwagą. A tego nie aprobowała. Wizualna stymulacja, wewnętrzna masturbacja. Tego tu nie było. Pospiesznie zeszła z fotela cielesnych tortur.

Czas na następnego drinka. Nawet nie liczyła ile już wypiła. Wiedziała, że i tak za mało.

***

Świadomie lub nie, obydwoje rozglądali się za tą punkową dziewczyną, Esterą.. Zeszli na dół. Znaleźli ją w „pokoju do podglądania”. Obciągała jakiemuś starszemu mężczyźnie. Robiła to delikatnie i zmysłowo. Nie spieszyła się. Jej język subtelnie wodził po jego penisie. Brała go całego do ust. Zasysała i wyjmowała, zasyła i wyjmowała. Luiza zapragnęła, aby właśnie w taki sposób jakaś kobieta zajęła się Erykiem. On jeszcze tego nie doznał z inną kobietą. Nie w taki sposób. Wszystkie kobiety, które dostąpiły zaszczytu posiadania Go w ustach, robiły to bardzo szybko, mechanicznie. Jak w niemieckich pornosach. Jakby wytrysk był jedynym wyznacznikiem przyjemności.

Położyli się obok. Luiza zauważyła, że Estera nieco się zawstydziła ich obecnością, ale nie przerwała rozpoczętych pieszczot. Obserwowała ich.

A Oni doprowadzając się, patrzyli się na nich. Chcieli jej. Bez jej partnera. Jej samej. Na wyłączność. Na własność. Łaknęli uwięzienia jej pomiędzy ich ciałami. Pragnęli, aby dziewczyna im się oddała.

Weź ją. Weź ją od tyłu. Położę się przed wami, rozchylając nogi.

Czuję, jak jestem wilgotna. Chcę poczuć jej język w swojej cipce. Niech mnie liże, niech mnie spija…

Eryk, patrz na nas. Patrz, jak jesteśmy dla Ciebie dostępne. Możesz wybierać. Baw się nami. Bierz ją, uderzaj rytmicznie, ale pożądaj mnie.

Luiza wiedziała, że Estera pragnie tego samego. Widziała to w jej spojrzeniu. Niestety, wizja ta została niespełniona. Zamknięci w swoim świecie nie zauważyli, jaką widownię zgromadzili wokół siebie. Zaczęło robić się tłoczno. Obok nich położyła się kolejna para, a przez wydrążone „okienka” widzieli i słyszeli jeszcze trzy następne. Duszący zapach seksu zniewalał i niebezpiecznie odurzał.

Chwila przerwy. Chodźmy stąd. Pobądźmy teraz sami ze sobą.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/tak-sie-bawilismy-w-insomnii/