http://ibeci.deviantart.com/art/Venetian-Mask-324272952
http://ibeci.deviantart.com/art/Venetian-Mask-324272952

Po raz pierwszy mieli cały dzień na szykowanie się do wieczoru. Nigdzie nie musieli się spieszyć. Relaksująca kąpiel, domowe spa, słońce i odpoczynek na balkonie. Było im dobrze. Było im błogo. Z każdą upływającą godziną, czuli przypływ ekscytacji przed tym, co ma nastąpić. Berlin znów przyciągał ich do siebie. Składał obietnicę kolejnych doznań. A oni jak zwierzyna na polowaniu złapali przynętę oczekiwania nieoczekiwanego…

Podróż do zachodniej stolicy minęła im w okamgnieniu. Znów przegadali ze sobą całą drogę. Choć byli już ze sobą tyle lat, tematy do rozmowy zdawały się nie mieć końca. Jednak ostatni nieprzewidziany zwrot akcji w ich codziennym życiu nieco oddalił ich od siebie. Stworzył niewidzialny mur. I mimo tego, że widzieli siebie nawzajem przez jego przezroczyste cegły, to ich ciała nie mogły się połączyć. To bolało. Luiza czuła, że nie mogła pozwolić na utratę kolejnej cząstki siebie, ale jednocześnie potrzebowała czasu na dojrzenie do poruszenia raniących tematów. Granica możliwości kumulowania w sobie gniewu i rozżalenia została przekroczona. Była pieprzoną egoistką, która luksus przeżywania cierpienia zawładnęła tylko dla siebie. Z Eryka zrobiła sobie prywatny worek treningowy, na którym mogła wyładować wszystkie negatywne emocje. Przecież on jest silnym mężczyzną, który wszystko zniesie. Który udźwignie nie tylko ciężar bólu Luizy, ale także i swój. Nie pytała się o jego uczucia, bo po co. Przecież to ona miała tylko prawo do łez.

Berlin zbliżał się. A z każdym kilometrem zmniejszał się również dystans ich wzajemnego oddalenia. Niektóre rozmowy powodują swoiste katharsis. Oczyszczają serce i umysł. Tak było i teraz. Znów zaczynali może nie z czystą kartą, ale z kartą, w której to, co złe zostało wymazane. Znów byli ze sobą, a nie tylko obok siebie. Znów mogli złapać głęboki oddech wyzwolenia.

Wysiedli pijani szczęściem i wódką z colą. Zakochani i rozluźnieni. Byli nieco wcześniej niż zakładali, a nie chcieli być pierwszymi, którzy przekroczą próg hedonistycznego miejsca. Postanowili coś jeszcze zjeść i zrobić sobie krótki spacer. Na osiedlowym mini skwerku dojrzeli ukrytą ławeczkę. Usiedli przyglądając się, jak słońce powoli chowa się za linią horyzontu. Luiza nie chcąc wszystkiego robić lokalu, wyjęła kosmetyczkę i już na dworze zaczęła wcielać się w tak dobrze znaną jej rolę. Czarna kreska nad rzęsami i usta spowite krwistą szminką. Możemy iść.

Przygaszone światła, lekko duszący zapach kadzidełka. Insomnia witała ich u siebie po raz czwarty. Czy tym razem będzie dobrą gospodynią?

Schowana za kurtyną przebieralni, Luiza wolnymi ruchami nakładała pończochy ze czerwoną wstawką na udach. Czarna, koronkowa sukienka zmysłowo opinała jej ciało. Czarne szpilki tylko dopełniły dzieła. Wyglądam jak milion dolarów – z szelmowskim uśmiechem powiedziała do swojego odbicia lustrzanego. Była gotowa na innych.

W lokalu krążyli już nieliczni goście. Tradycyjne razem z Erykiem swoje pierwsze kroki skierowali do baru, zajmując później ulubioną miejscówkę naprzeciwko wejścia. To był idealny punkt obserwacyjny. Nikt nie mógł umknąć ich uwadze.

Lokal stopniowo zaczął się zapełniać, ale frekwencja i tak była dość niska. Taki jest właśnie urok lokali dla swingersów. Nigdy nie można przewidzieć ile i jakie osoby się w nim znajdą. Luiza kątem oka wyłapała kilka mężczyzn, którzy fizycznie wydali się jej interesujący. Niestety, pięknych i intrygujących kobiet nie dałoby się policzyć nawet na palcach jednej ręki. Tym bardziej wiedziała, że się wyróżnia. Dlatego podążając do baru czy toalety nie spieszyła się. Jej kołyszące się biodra nadawały kociego charakteru. Drapieżnego i uległego zarazem. Mężczyźni oglądali się za nią, próbując złapać jej spojrzenie. Tylko nielicznym się to udało.

Wybiła północ. Czas na show. W tle słyszalny był motyw muzyczny z filmu „Oczy szeroko zamknięte” (posłuchaj). Atłasowe peleryny, weneckie maski. Razem z Erykiem nie mogli się doczekać widoku kobiet, które po skończonym spektaklu będą dostępne do dawania rozkoszy. Niestety, zawiedli się. Występujące niewiasty były dalekie ich wyuzdanych wyobrażeń. Jednak zapewne spełniały wizualne pragnienie pozostałych uczestników. W pewnej chwili, jedna z przebranych kobiet podała Luizie zapaloną świeczkę, ale ona odruchowo przekazała ją Erykowi. Nieświadomy co go czeka, zaproszony gestem Eryk udał się na środek sceny, gdzie razem z innymi został poproszony o wylanie gorącego wosku na ciało leżącej erotycznej aktorki. Luiza odwróciła wzrok. Nie kręciły ją zabawy sprawiające ból. Ciało dziewczyny pokryte było zastygniętą białą skorupą. Ale na rozkaz swojej „pani” bez słowa sprzeciwu powstała. W rytm uderzeń laurowymi gałązkami, wosk odrywał się od jej skóry, a ona wiła się w bolesnej rozkoszy. Władczyni dała znak, aby tłum się rozstąpił i zrobił miejsce dla jej niewolnic. Pora rozpocząć seksualne uniesienia…

Autorka: Luiza

Pozostawieni w niedosycie, łakną więcej…

Część II wkrótce…

 

Chcemy więcej, dlatego szukaj Nas na:

Facebook

Google +