BO PIERSI NIE SŁUŻĄ TYLKO DO GRYZIENIA

boobs_by_drazebot-d420m4h
http://drazebot.deviantart.com/art/boobs-245252609

Dbam o nie. Pieszczę, dotykam, badam, pielęgnuję. Po kąpieli wklepuję w nie pachnący balsam. Bo chcę, aby były piękne i jędrne. Dla mnie. Dla męża. Dla kochanków i kochanek. Więc czemu do cholery przeważnie macie ochotę je gryźć?

„Po swingersku”

Uwielbiam swój biust. Serio. Jestem tą szczęśliwą kobietą, która widząc odbicie w lustrze swych dwóch skarbów jest naprawdę zadowolona. Gdy szykuję się na „randkę” dokładam wszelkich starań, aby mój biust miał odpowiednią oprawę. Seksowna bielizna, opinająca sukienka. Oczywiście, gdy akcja się rozkręca, to wszelkie te estetyczne starania szybko lądują w kącie, na podłodze, albo gdziekolwiek indziej, gdzie zostaną rzucone. I objawiam się nowo poznanemu kochankowi w stroju Ewy. I co? I pierwsze co się wtedy dzieje, to tarmoszenie i gryzienie moich piersi. Jakby to było jednoznaczne, że nieco większy biust potrzebuje od razu mocniejszych pieszczot. Zresztą to chyba nawet nie o samą wielkość piersi chodzi, ale o sam fakt, że skoro kobieta jest chętna do swingerskich zabaw, to od razu lubi „na ostro”. I pieprzenie, i dotykanie.

A tak nie jest. Jeszcze nie natrafiłam na kochanka, który potrafiłby okazać mi czułość wyrażaną przez delikatność. Tak żeby celebrował każdy kawałek mojego ciała. Mój mąż to potrafi. Nie raz patrzyłam jak sprawia, że kobieta odpływa w jego ramionach. Jak dostraja się do jej potrzeb. Raz mocniej, raz subtelniej. Jak traktuje ją z szacunkiem za to, że pragnęła mu się oddać. Podarować mu cząstkę swej cielesności i ułamek duchowości. I to jest piękny i fascynujący widok. Dlatego Panowie uczcie się siebie studiując reakcje i emocje swych erotycznych partnerek.

Orgazm „na kartki”

Kobieta Was poprowadzi, odpowie jak ją zaspokajać. Jeżeli będzie miała ochotę na gryzienie i głęboką, czasami wręcz agresywną penetrację – to ona Wam to powie. Ale zacznijcie powoli, bawcie się chwilą, eksperymentujcie z dotykiem i pocałunkami. Nie zabierajcie się natychmiast za „wkładanie”. To nie na tym polega erotyzm. Dawkujcie nadchodzący orgazm w małych porcjach. Bawcie się i przerywajcie. I tak kilkakrotnie. A przekonacie się, że rozkosz, którą przeżyjecie będzie tak odmienna od wszelkich minionych doświadczeń. Będzie niczym nirwana porywająca Wasz umysł w nieznane dotąd rejony świadomości.

Szeptem…

I na sam koniec wrócę do biustu, bo to wszak o nim miał być tekst. Drodzy Panowie i Drogie Panie lubiące kobiety. Nie szarpcie cycków niczym „reksio szynkę”. Nie gryźcie i nie drapcie bez pozwolenia. To naprawdę boli. I nie ma nic później przyjemnego w gojeniu ran w okolic sutków. Wierzcie mi. Całowanie, lizanie, delikatne ssanie – to uwielbiam. A jak będę miała ochotę na odważniejsze czułości, to szepnę Wam o tym do ucha… Dobrze? 🙂

Tekst: Luiza

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +