BO ZAGRANICZNY ZNACZY LEPSZY?

http://www.dreamstime.com/-image21328765Ostatnio dużo podróżuję. To fakt. Z tego względu mam mniej czasu na pisanie niżbym chciała, ale jeszcze kilka tygodni i wracam do Was na stałe. Ale dzięki podróżom chłonę świat. Obserwuję, zapamiętuję i opisuję. I ten tekst będzie poświęcony Wam moje drogie panie. Bo szlag mnie trafia jak na wakacjach zachowujecie się jak łatwo dostępne towarzyszki do łóżka. Pytam się – dlaczego? Bo zagraniczny facet jest niby lepszy? Tylko odpowiedzcie mi w czym…

Słońce, plaża, drinki – to uderza do głowy. Masz ochotę na chwilę zapomnienia i ucieczkę od problemów dnia codziennego. Rozglądasz się. Włączasz swój cipkowy radar. Ten tak, ten nie. Za wysoki, za chudy, za niski, za gruby i tak dalej i tak dalej. I nagle na horyzoncie pojawia się ON. Wyśniony Alvaro. Czarne włosy na żel, aby przypadkiem wiatr nie zepsuł tego cudu natury, ciemniejsza karnacja malowana słonecznymi promykami, złoty łańcuszek na szyi, by zwiększyć swój blask. A Ty już go chcesz. Już oczyma wyobraźni widzisz tą romantyczną scenerię. Wy, wino, nieśmiały dotyk, a potem „wirujący seks” na piasku przy akompaniamencie szumu fal. On patrzy Tobie głęboko w oczy szepcząc, że nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ty. I mu wierzysz, ufasz. Masz chęć zostać, nie wracać. Być przy jego boku. Rzucić tą pieprzoną biurową pracę za marną polską pensyjkę. Jesteś gotowa zacząć nowy rozdział w życiu.

Następnego dnia ubierasz piękną letnią sukienkę w kwiaty. Z uśmiechem na twarzy szykujesz się na poranne spotkanie ze swym wyśnionym księciem. Niczym baletnica na palcach przeskakujesz hotelowe schody. Schodzisz do restauracji na śniadanie przekonana, że ON tam już będzie na Ciebie czekał. Z filiżanką kawy i różą na stole. Ale jego nie ma. Sama sobie robisz tą kawę i nerwowo się rozglądasz po sali. Dzwonisz do niego, ale nie ma sygnału. I tak czekasz jeszcze godzinę, ale kwiaty na twej sukience zdążyły już zwiędnąć. Tak jak i ty.

Byłaś jedną z wielu. Taka jest brutalna prawda. Dałaś się nabrać na te piękne oczęta, które chciały posiąść jedynie twoje ciało, a nie duszę. Oddałaś mu się pełna nadziei na lepsze, zagraniczne jutro, a z wakacyjnych pamiątek został ci zaledwie bilet powrotny do domu. I muszelka podarowana podczas „romantycznego” spaceru brzegiem morza… Też jedna z wielu.

Nie zrozum mnie źle. Urlopowe romanse są ok. Ale zanim wpadniesz w ramiona kurortowego playboya, wpierw rozejrzyj się dookoła. Być może koło Ciebie znajduje się mężczyzna, mający o wiele więcej do zaoferowania niż tylko banalne teksty i wybielony uśmiech.

A wówczas z wakacji przywieziesz piękne wspomnienia, a wakacyjny romans przerodzi się w coś trwalszego…

P.S. Po prostu szanuj siebie kobieto. Bo nikt nie będzie ciebie szanował, jeżeli sama nie będziesz miała szacunku dla siebie. Krótko, zwięźle i na temat.

Tekst: Luiza