Cap d’Agde odwiedziliśmy podczas tych wakacji. To jest naprawdę raj na ziemi, bardzo kosztowny, ale myślę, że wart każdych pieniędzy dla ludzi, którzy są otwarci i głodni życia jak my :). Z taką życzliwością, sympatią innych i akceptacją nie spotkałam się jeszcze nigdy dotychczas.

W Cap jest kilka, jak nie kilkanaście klubów swingers. My wybraliśmy Tantrę, raczej mały klub z super profesjonalną i życzliwą obsługą, gdzie w sali na dole jest niewielki parkiet do tańczenia z barem, a bardziej w głębi, w czerwonej ciemności miejsca/klatki do indywidualnych lub grupowych zabaw. Ciasno, duszno, mnóstwo dotykających Cię męskich dłoni i ten zapach…, rozpylany i idealnie skomponowany, niesamowicie działa na zmysły. Ale to nie było miejsce gdzie czułam się dobrze. Potrzebuję przestrzeni, a przypadkowość mnie nie kręci. Jestem bardzo wymagająca, a dotyk byle kogo raczej mnie zniechęca, dlatego wyrwaliśmy się stamtąd i poszliśmy na górę. Są tam dwie sale, pierwsza dla wszystkich, druga, tylko dla par, panowie single nie mają tam wstępu. Klimatyczna, dość duża sala z wielkim łóżkiem z baldachimem pośrodku i sofami pod ścianą dookoła. Obok bar a nad nami tylko niebo z gwiazdami, bo sala ma otwierany dach, więc jest przyjemnie, a i swobodnie można zapalić. Klimat tego miejsca jest wyjątkowy. Od razu poczuliśmy się dobrze, choć widok nagich ciał bawiących się tuż obok z początku dość mnie onieśmielał. Sama nie wiem jak nazwać to odczucie… 🙂

Było ok. 1 lub 2 w nocy, dość tłoczno, na łóżku kilka par bawiło się w różnych układach, na sofach z tyłu również ludzie swobodnie rozkoszowali się sobą, a ja wciąż nie widziałam nikogo interesującego na horyzoncie. W pewnym momencie dostrzegłam chłopaka, który dość intensywnie się przyglądał. Odszedł, ale po chwili znowu się pojawił. Młody, szczupły, z ładną, pogodną twarzą. A. powiedział: Zagadaj do niego. Pocałowałam go na krótką rozłąkę. Odszedł, dając mi pole do działania. Zawsze go to kręciło, żeby patrzeć. Serce zaczęło mi szybciej bić, czułam, że coś się wydarzy. Stał przy barze. Podeszłam i zapytałam co słychać. Był Francuzem, więc jak większość słabo mówił po angielsku, ale zdołałam zrozumieć jak zapytał czy mój facet nie ma nic przeciwko… Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że nie. Zaczęliśmy się całować. Szybciej niż się tego spodziewałam. Otworzyłam oczy i zobaczyłam A. jakieś kilka metrów dalej. Widziałam podniecenie na jego twarzy. Pewnie pomyślał: Szybko im poszło 🙂

Francuz włożył mi rękę pod sukienkę. Była obcisła, biała, kusa i z mnóstwem otworów, doskonale kontrastowała z opalonym nagim ciałem pod spodem, bielizny nie ubrałam. Czułam jak jestem mokra. Dotykał mnie tam, wiedział jak to robić. Czułam tych wszystkich ludzi, ale nic nie widziałam, oprócz A. w oddali. Ukucnęłam tyłem do baru, rozpięłam mu spodnie i wzięłam jego napęczniałego penisa do ust. Był całkiem spory, podobał mi się. To podnieciło mnie jeszcze bardziej. Pomyślałam: warto było, teraz będzie już tylko lepiej :). Słyszałam ludzi obok, niektórzy reagowali bardzo pozytywnie i żywiołowo, a niektórzy po prostu zamawiali drinki i odchodzi. Po chwili dostrzegłam A. obok nas. Poczułam się bezpiecznie i jeszcze lepiej. Czułam, że mogę wszystko, choć i tak przecież mogłam. Wstałam, Francuz mnie obrócił przodem do baru, podziwiał moją pupę, zachwycał się kształtem, czułam, że jest bardzo podniecony. Ocierałam się o niego patrząc w oczy A. Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. W pewnej chwili Francuz wyjął prezerwatywę i spytał A. czy może… A. z uśmiechem skinął na mnie, żebym to ja zdecydowała. Wszedł we mnie delikatnie, powoli nabierając miłego rozpędu. Nie wierzyłam, że to robimy. Byłam zawstydzona i rozwiązła jednocześnie. Było mi bardzo dobrze, czułam, że jestem królową nocy. Wzięłam to co chciałam i to przy pełnej akceptacji osoby, którą kocham, mało tego, tę osobę to na maxa podniecało. Po chwili wyjęłam go z siebie i ponownie zaczęłam ssać, chciałam żeby skończył w moich ustach, czułam, że podniecenie jest tak duże, że nie damy rady już dłużej. Szubko i obficie skończył. Dobrze smakował, czułam, że jestem naprawdę niezłą dziwką. Kręciło mnie to. Gdy skończył, A. poklepał go po ramieniu, a ja rozpięłam spodnie mojemu ukochanemu i ulżyłam jego i moim pragnieniom robiąc mu dobrze ustami najlepiej jak potrafię. Marzyłam o tym. Czułam i widziałam jaki jest podniecony. Wszystko co działo się tego wieczora było jak sen. Tego nie da się opisać słowami, metafizyczne doznanie. Wróciliśmy zakochani i spełnieni do naszego bajecznego apartamentu.

Byliśmy w Tantrze jeszcze kilka razy, więc jest co wspominać. Wróciliśmy do Cap drugi raz podczas tych wakacji i jestem pewna, że często będziemy tam wracać :).

Tekst: M.

http://erotyczneprzygodyprawdziwe.blogspot.ie/?zx=95a603ee988fa890