CO BYŚMY ZMIENILI?

Już dawno przestaliśmy spisywać postanowienia noworoczne. Nie z lenistwa czy braku konsekwencji, ale może dlatego iż nauczyliśmy się płynąć z życiem, starając się wykorzystując wszelkie możliwości, które samo nam podsuwa. Bez zbędnego spinania się i udowadniania sobie jaka jest nasza wartość. Zauważyliśmy, że im czasem więcej odpuszczamy, tym więcej nam się udaje. Nie zmienia to faktu, że wielokrotnie trzeba spinać pośladki, aby wyjść na swoje, lecz staramy się zachować w tym wszystkim umiar. Ale jest kilka rzeczy, które z pewnością chcielibyśmy poprawić.

Więcej pisać!

I to we dwoje, aby ten blog znów stał się nasz i był kojarzony z nami jako parą, a nie tylko Luizą – swingerką. Tak, to chyba zdecydowanie jest nasza największa bolączka minionego roku.

Więcej spotkań!

Organizowanych przez nas samych. Nie chodzi nam o wielkie imprezy na kilkaset osób, ale takie małe, kameralne na kilka lub kilkanaście par. Bo takie lubimy najbardziej, kiedy można się lepiej poznać i stworzyć przy tym zmysłowy nastrój. Do tej pory wspominamy robioną przez nas imprezę w Rewalu, kiedy wszyscy nago pobiegliśmy na plażę. Tak, to trzeba koniecznie powtórzyć! No i musimy wreszcie też zrobić jakąś eskapadę do Berlina, aby odwiedzić tamtejsze kluby.

Więcej odwagi!

Pod tym kątem jesteśmy różni. Eryk – konkretny facet, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Luiza – bardziej zapobiegliwa i kalkulująca ryzyko. I chyba ostatnio za bardzo skupiliśmy się na tym ryzyku niż zabawie. Tylko po co? Wszak, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. I w tym roku chcemy jak najczęściej czuć przyjemnie musujące bąbelki tego złocistego trunku, opijając nim zarówno sukcesy duże, jak i te małe.

Więcej społeczności!

Jesteśmy moderatorami dwóch grup na FB: Erotyczne rozmowy oraz Swingersi w Polsce. Dzięki tym grupom udało nam się poznać genialnych ludzi i stworzyć ciekawe społeczności. Ale zdarzały się tygodnie, kiedy naszej obecności w tych miejscach było stanowczo za mało. Zatem także w tym polu musimy się zaktywizować, aby grupy były wirtualną przestrzenią do rozmów na każdy temat związany z erotyką i ze swingiem. Zdajemy sobie sprawę, iż Facebook jest dość specyficzną platformą dla takich działań (chociażby nie ma tygodnia, aby któreś z nas nie miało nałożonej blokady na publikację w grupach), ale się nie poddajemy. Poza tym, cieszy nas ogromnie, że interesujące dyskusje toczą się również pod wpisami na zbiornikowym profilu, bo nie ma nic lepszego niż świadomość, że nasze teksty nie tylko są czytane, ale stanowią także pretekst do rozmów.

Mniej poprawności!

Czasami wydaje nam się, że nasze teksty są zbyt grzeczne i poprawne. Zatem obiecujemy dodać do kolejnych wpisów więcej pikanterii, tak abyście nie mogli utrzymać filiżanki z kawą, czytając w pracy nasze opowiadania.

Wyjść z cienia!

Coraz bardziej korci nas, aby wyjść poza blogowe ramy i być może zorganizować jakieś warsztaty dla osób zainteresowanych tematem swingu. Bez jakiegoś sztywnego programu czy drętwej atmosfery. Po prostu takie luźne rozmowy, podczas których moglibyśmy wymienić się poglądami i doświadczeniami. Jeżeli znacie jakieś ciekawe miejsca, w których moglibyśmy coś takiego zrobić, to podeślijcie link w prywatnej wiadomości.

Ciągle się dokształcać!

Nie ma tygodnia, abyśmy nie dostawali od czytelników maili z prośbą o pomoc. Niektóre historie sprawiają, że uświadamiamy sobie, jak wielka ciąży na nas odpowiedzialność, gdyż jednym zdaniem można kogoś popchnąć do działania. Dlatego chcemy ciągle się dokształcać z zakresu psychologii i seksuologii, by wiedzieć więcej i umieć więcej. I rok 2018 mamy nadzieję będzie przełomowy w tym zakresie.

Wydać wreszcie książkę!

Nie, nie jesteśmy kolejnymi blogowymi celebrytami, którzy nagle wpadli na pomysł a może by tak coś napisać? Bo to chęć literackiego rozwoju była i jest głównym motorem do powstania i tworzenia bloga. Ale znów pojawiła się w nas myśl, że może jeszcze za mało wiemy, za mało przeżyliśmy, aby to przelać na papier. No dobra, tu znów odezwała się bzdurna poprawność Luizy. Ale z drugiej strony przez ostatnie dwa lata bardzo rozwinął się w Polsce rynek self-publishingu, w którym widzimy swoją szansę pojawienia się na wydawniczym rynku. Więc może tak miało być?

Co byśmy zmienili jeszcze? Jak widać, trochę już się tego nazbierało. Z pewnością drzemie w nas podróżnicza dusza, zatem chcielibyśmy więcej zwiedzać świat i opisywać go także dla Was. Odkrywać zakazane miejsca i eksplorować nieznane nam oblicza seksualności. Intryguje nas zwłaszcza Japonia i jej ukryte wyuzdanie…

Wiele jeszcze przed nami i właśnie ta perspektywa jest diabelsko kusząca 😀

A Wy macie jakieś swoje postanowienia? Coś zmienić, coś poprawić, a może zostać przy tym co jest?

Tekst: Luiza i Eryk