CZY KAŻDEGO MOŻNA UWIEŚĆ?

Ostatnio moją głowę zaprzątała myśl – czy na każdego znajdźcie się sposób, aby oczarować i zdobyć? Czy naprawdę jesteśmy tak przewidywalni, że wystarczy kilka psychologicznych trików, aby serce zabiło szybciej, a umysł odmówił posłuszeństwa i zaczął działać wbrew prawom logiki?

Filmowo-literacko

Gdy niedawno przez chorobę byłam uziemiona na kilka dni w domu zupełnie przez przypadek natknęłam się na film „Szkoła uwodzenia według Czesława M.” Nagrałam go z myślą, że to pewnie kolejna durna polska komedia, którą po prostu będzie można obejrzeć „w tle”, robiąc przy okazji inne rzeczy. A tymczasem okazało się, że ów rodzima produkcja zainteresowała mnie i Eryka oraz okazała się całkiem niezłą realizacją. Tradycyjnie fabuły zdradzać nie mam zamiaru, bo to nie w moim stylu, napiszę jedynie iż dwójka panów postanawia założyć szkołę uwodzenia dla mężczyzn, gdyż ich sytuacja materialna zmieniła status ze stabilnej na zagrożoną. A z czegoś żyć przecież trzeba…

Tutaj możecie zobaczyć sobie zwiastun filmu:

W tym samym czasie natrafiłam na książkę „Zostać panią Parrish” autorstwa Liv Constatine, w której główna bohaterka Amber Patterson postanawia zmienić swój niezbyt wystawny styl życia poprzez uwiedzenie bogatego, lecz żonatego mężczyzny. Powieść być może nie jest wybitnym dziełem literackim, lecz muszę przyznać iż jej akcja wciągnęła mnie i łyknęłam ją w jeden wieczór. A w szczególności zainteresowały mnie kwestie w jaki sposób Amber zastawiała sidła na swojego wybranka. Trzeba przyznać iż była z niej wnikliwa obserwatorka…

Nauczę Cię uwodzić

I tak zaczęłam zgłębiać ten temat próbując odpowiedzieć na pytanie – czy każdego można uwieść? Wpisując hasła w przeglądarce natrafiałam na same strony próbujące udowodnić tezę iż nie ma na świecie takiej osoby, której nie można było owinąć sobie wokół palca. Wystarczy jedynie odrobina wiedzy, sprytu i seksapilu. Oczywiście nie brakuje też rzeczywistych szkół uwodzenia, które sprawią iż po przebyciu szkolenia będziesz mistrzem/mistrzynią seksapilu, a każdy upatrzony obiekt będzie Twój. Wystarczy tylko, że zapiszesz się na kurs, a przy okazji kupisz jeszcze książkę, audiobook i… jeszcze wiele więcej atrybutów, bez których nie dasz sobie rady. Wielkie obietnice, puste słowa i moim zdaniem przekuwanie pokładanych nadziei w rozczarowanie.

Zobaczysz, wszystko się zmieni

Wiem jak Ci pomóc, byś poznał sobie dziewczynę bez większego wysiłku i to nie jest marketingowa gadka, bo jestem pewny tych słów jak własnej matki. A to dlatego, że codziennie ktoś mi dziękuje za to, że kiedyś nie wyobrażał sobie, że to może być takie łatwe, a teraz ma randki i jest dobrze.

http://uwodzenieipodryw.pl/

Zobaczysz jak Twoja męska energia może działać na kobiety i jak być czarującym a zarazem bezpośrednim facetem, z którym dziewczyny chcą się bawić przez całą noc.

Zdziwisz się jak łatwo możesz wyjść obronną ręką w razie, gdy niespodziewanie pojawi się jej chłopak, z którym bez problemu sobie pogadasz a on nawet nie zorientuje się, że podrywałeś jego dziewczynę.

http://www.akademiauwodzenia.com/

Inwestowanie w kobietę pieniędzy już po kilku minutach znajomości sprowadza Cię do roli jej opiekuna/żywiciela/sponsora. A dla Ciebie lepiej jest, kiedy będziesz postrzegany przez nią jako partner seksualny.

http://bealpha.pl/

Ja nie kupuję tych tekstów, a raczej one nie kupują mnie. Ale są odbiorcy, do których takie przekazy trafiają. Z przyjemnością poznałabym opinie kursantów czy faktycznie kurs odmienił ich życie. A może sama któregoś dnia zapiszę się na takie szkolenie, aby odkryć tajemną wiedzę tam przekazywaną. Tylko, że na hasła zdradzę Ci przepis na sukces mam po prostu nabytą alergię.

Nie dzień, a lata

Nie wierzę w coś, co jest dostępne już i teraz. Seksapil to pewność siebie, a pewność siebie kształtuje się latami. Owszem można przekazać kilka sztuczek dotyczących wyglądu, zadbania o siebie, poruszania się czy sposobu komunikacji werbalnej oraz niewerbalnej. One mają znaczenie i to nawet ogromne. Ale to wszystko nie działa w systemie zero-jedynkowym na zasadzie zrób tak i tak, a osiągniesz to i to. Nie, tak dobrze nie ma. To jest długotrwały proces i naprawdę wymaga wiele pracy.

Czy byście uwierzyli, że jeszcze kilka lat temu byłam totalnie nieśmiałą dziewczyną, dla której jakiekolwiek wystąpienie publiczne czy zaczepienie kogoś nieznajomego wywoływało wręcz palpitacje serca? Ci co mnie znają osobiście pewnie by zaprzeczyli, bo przecież teraz jest ze mnie kobieta wulkan, co żadnego wyzwania się nie boi. A tymczasem naprawdę tak było. Nieśmiałość paraliżowała mnie całkowicie, a ja wolałam się wycofać niż zaryzykować ośmieszenie się. Tylko w życiu przyświeca mi motto iż trudności są po to, aby z nimi walczyć. I tak też robiłam, krok po kroku wyznaczając sobie coraz trudniejsze zadania, by w końcu wypracować w sobie odwagę i asertywność, którą tak w sobie cenię. Lecz to wszystko trwało nie tydzień, miesiąc czy rok. To zajęło mi kilka lat. Stąd moja zasada ograniczonego zaufania do takich kursów. One mogą być podpowiedzią, wskazówką, lecz nie gotową recepturą na powodzenie w życiu miłosnym. Bowiem, jeśli Ty nie poświęcisz czasu na doskonalenie samego siebie, to nikt inny Cię w tym nie wyręczy.

Gdzie jest to „coś”?

Gdy rozmawiałam o uwodzeniu ze swoimi czytelnikami na Facebooku (zobacz POST) większość z nich była zdania, że faktycznie na każdego znajdzie się sposób. Że to kwestia właściwej chwili, nastroju i cierpliwości. Ale tak na babski rozum, dla przykładu – jak mężczyzna, który nie będzie przyciągał osobowością ani wyglądem mógłby mnie uwieść sprawdzonymi sposobami i schematycznymi gadkami? Jeżeli nie będzie chemii, to jakby się nie starał – nic z tego nie wyjdzie. Do cholery – między ludźmi musi być to coś!

Pewnie, gdybym była singielką, byłabym bardziej podatna na męskie sztuczki, bo nie oszukujmy się – naturalnym pragnieniem człowieka jest kochać i być kochanym. Ale jednocześnie nie oznacza to, że umówiłabym się z każdym, kto umiałby nawiązać ze mną rozmowę. Mam swoje oczekiwania, jak i wymagania. Być może czasami wygórowane, lecz wolę selekcjonować swoich partnerów, aby brać od nich co najlepsze i obdarowywać ich tym samym ze swojej strony. Ale to nie o swing teraz chodzi.

Prawdziwa miłość się nie poddaje

Z Erykiem jesteśmy ze sobą już kilkanaście lat. Od samego początku między nami iskrzyło, a my dobraliśmy się wbrew zasadzie, że przeciwieństwa się przyciągają. Jesteśmy tak do siebie podobni, że nie raz zdarza nam się mówić to samo w tym samym czasie. Wiadomo, raz jest lepiej, raz jest gorzej. Jak to w związku – bywają wzloty i upadki. Ale nawet w momentach, kiedy niechcący powie się o te kilka słów za dużo, to przez myśl by mi nie przeszło, aby szukać pocieszenia w ramionach innego. Co by mi to dało oprócz chwilowego zaspokojenia emocji? Chyba jedynie długotrwałe wyrzuty sumienia i początek końca miłości budowanej latami doświadczenia. Czy jestem naiwna? Być może, lecz wierzę że prawdziwa miłość tak łatwo się nie poddaje i jeżeli ludzie naprawdę się kochają, to tak łatwo nie ulegają pokusom…

Jak ja to robię

A czy ja uwodzę mężczyzn? Skłamałabym, że nie. Tylko nie stosuję oklepanych schematów w stylu cycki na wierzch, kiecka w górę oraz nie komplementuję, bo tak wypada i nie udaję sierotki Marysi potrzebującej pomocy silnego mężczyzny. Za to przywiązuję wagę do swojego wyglądu – staranny makijaż i dopasowana sukienka, perfumy o słodkim, lecz delikatnym zapachu i… uśmiech. Tak, to jest moja broń. Szczery uśmiech. Okazuje się, że to co jest najbardziej oczywiste, jest równocześnie najtrudniejsze do zauważenia u siebie. Obecnie ludzie zdecydowanie za mało się uśmiechają, więc może to jest mój wyróżnik?

A jakie jest Wasze zdanie Drodzy Czytelnicy – potwierdzacie czy negujecie tezę, że każdego można uwieść?

Tekst: Luiza