CZY W SWINGU MOŻNA SIĘ ZAKOCHAĆ?

Tak naprawdę w tym pytaniu kryją się dwie zagwozdki. Pierwsza z nich – czy bliskość do jakiej prowadzi wymiana cielesnych uniesień może zakończyć się czymś więcej niż zauroczeniem? A druga – czy jak już raz się spróbuje swingu, to czy nie będzie się chciało przestać przerywać tego euforycznego stanu, jak to w zakochaniu często się zdarza?

Nie boisz się tego?

Wielokrotnie byłam pytana czy nie boję się iż spotkanie z kimś może zaowocować pojawieniem się uczuć, które nie powinny się pojawić. Teraz już się tego nie obawiam, ale czy bałam się tego wcześniej – jak najbardziej! Kiedyś już nawet o tym wspomniałam, iż moja głowa była przepełniona lękami, że być może w innej kobiecie Eryk znajdzie coś, czego ja nie posiadam albo nie potrafię mu podarować. Że będzie ładniejsza, smuklejsza, bardziej elokwentna, mniej impulsywna… Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Wiem, że on również borykał się z podobnymi obawami, ale to jest całkowicie naturalne. W końcu nagle oddajesz nieznanej osobie, kogoś kto jest dla Ciebie najcenniejszy, a raczej – bezcenny, wszak miłość żadnej skali nie przyjmuje. Więc jest zrozumiałym, że boisz się stracić ukochanego/ukochaną. Ale ten strach wraz z wiekiem i nabytym doświadczeniem mija. Nie powiem, że znika całkowicie, gdyż byłoby to kłamstwem, jednak jego moc systematycznie maleje.

Lęki tylko w jedną stronę

Ale to, co zabawne – nigdy nie obawiałam się, że to ja mogę kogoś obdarzyć zbyt wielkim uczuciem. W ogóle nie dopuszczałam do siebie takiej opcji. Owszem, upojne noce spędzone z innymi mężczyznami czasami powracają do mnie we wspomnieniach czy pojawiają się podczas intymnych chwil, które spędzam sama ze sobą, doprowadzając się do orgazmu. Lecz żadna z tych wizji nigdy, nawet minimalne nie postawiła pod znakiem zapytania mojej relacji z mężem. Jego kocham, z nim dzielę codzienność i z nim chcę się zestarzeć. I jak rozmawiam z Erykiem, on myśli i czuje w ten sam sposób. Delektowanie się zapachem innej kobiety, eksploracja jej wnętrza fizycznego i duchowego – to wszystko jest wspaniałe i niepowtarzalne. Ale nic nie zastąpi tego buziaka dawanego sobie na dzień dobry czy zwyczajnego telefonu z zapytaniem jak ci mija dzień.

Ale to już było…

Ten tekst – KOCHANKOWIE – WSPOMNIENIE, KTÓRE NIE WRACA napisałam ponad dwa i pół roku temu. Dzięki naszemu blogowi zatrzymujemy nasze przeżycia, pozwalając sobie na powroty do przeszłości i zagłębianie się w tajniki ówczesnego oraz zawiłego rozumowania. I dziś już bym tak nie napisała. Zmieniliśmy się bardzo przez ten czas, budowani z cegiełek doświadczenia i historii poznanych ludzi. Szczerość, zaufanie, dojrzałość – one nie pojawiają się nagle, tylko scalają się latami w całość zwaną miłością. Dlatego dziś już nie obawiam się, że spotkanie się z kimś więcej niż jeden raz, mogłoby przerodzić się w coś bardziej trwałego. W coś, co stanowiłoby przeszkodę rujnującą więź między nami, gdyż z każdym rokiem stajemy się coraz silniejsi i pewniejsi siebie. I nawet krótkotrwała chwila słabości nie jest w stanie zatrząsnąć fundamentami, na których stawiamy swoją przyszłość.

Wiem, uderzyłam w nieco patetyczny ton, ale te słowa same płyną spod moich palców, więc nie będę ich powstrzymywać 🙂

Sięgając po zakazany owoc

Przeglądając teksty z poprzednich lat, zauważam w swoim pisaniu dwie tendencje: albo teraz napisałabym coś zupełnie odmiennego, albo – powtórzyłabym to, tylko dodałabym coś jeszcze. Próbując odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie czy w swingu można się zakochać, przypomniałam sobie o wpisie PUŁAPKI SWINGU, który właśnie należy do tej kategorii wpisów ciągle aktualnych.

Przekraczając próg świata zarezerwowanego tylko dla wybranych, na początku masz wrażenie – że zdobywasz nie szczyt, a wszelkie szczyty. Że odkrywasz nieznane lądy, przesuwasz granice. I to jest boskie i niepowtarzalne doznanie. Rozkoszujesz się zakazanym owocem tabu, chcąc jak najszybciej wycisnąć z niego wszystkie soki. Ciesz się nim, jak najdłużej, gdyż to dokładnie przypomina stan zakochania. Czujesz, że nie tylko chcesz, ale możesz wszystko.

Dostrzeż to!

Ale jak to z zakochaniem bywa, ono mija i wtedy zaczynasz zauważać nie tylko blaski, ale i cienie. Ale wiesz co? To dobrze, bo nie da rady ciągle patrzeć na życie przez różowe okulary. Czasami trzeba zmienić barwę szkieł, by zauważyć coś, co do tej pory umykało Twojej uwadze.

Swing jest pewnego rodzaju słodkim uzależnieniem. Czujesz głód pożądania i pragnienie spełniania się w objęciach kochanek i kochanków, lecz w całym tym szale możesz zapomnieć, że to człowiek przy którego boku zasypiasz jest najważniejszy. Że to bez niego nie byłbyś tym kim jesteś teraz i robił to, o czym do tej pory mogłeś tylko pomarzyć. Kiedyś usłyszałam powiedzenie, że miłość rodzi się w uśmiechu, a dojrzewa w spojrzeniu. Dlatego wtul się w ramiona ukochanej osoby i wyczytaj w jej spojrzeniu wiadomość, która jest zarezerwowana tylko dla Ciebie.

Tekst: Luiza