CZY WARTO SIĘ ROZDZIELAĆ?

Najlepiej jest nam razem. Wspólnie spędzać czas, pytać się jak minął dzień widząc się dopiero wieczorem. Zasypiać wtulonymi w siebie, delektując się zapachem swoich ciał. Ale czasami zdarzają się sytuacje, kiedy los nas rozdziela. Kiedy jedno nie hamuje drugiego, wiedząc, że wyjazd jest ważny dla rozwoju ukochanej osoby. Ale mija tydzień, drugi, trzeci i w głowie rodzi się pytanie – czy warto jednak było rozdzielać się na tak długo?

I niestety na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Bo życie przecież nie jest jednoznaczne i na każdym kroku zaskakuje nas odcieniami rzeczywistości. Wyjechałam szukając nowych możliwości i znalazłam je. Nieznane miejsce zachęca do spróbowania nowego startu bez oglądania się wstecz, a w zamian wypatrując lepszej przyszłości. Mogłabym zostać tu gdzie jestem teraz, ale…

Tylko z Erykiem. Bez niego nigdzie nie zaznam szczęścia. Żadne perspektywy zawodowe i znacznie wyższe wynagrodzenie nie zastąpią mi jego bliskości i dołeczków w policzkach, gdy się uśmiecha.

(Być może będzie to nieco ckliwy tekst, ale w końcu erotyka różne ma oblicza. Nieprawdaż?)

I tak sobie myślę, że chyba za stara jestem na takie rozłąki. Że sentyment wygrywa z duszą niosącą mnie w świat. Że korzenie me za bardzo wrosły w miejsce, w którym żyję i mieszkam. I chociaż powiew „dobrej zmiany” pchnie mnie w zupełnie przeciwnym kierunku, to chyba w naturze mam brnięcie pod prąd.

Za dużo nas trzyma na miejscu, by tak po prostu to rzucić. Z drugiej strony kiedy mielibyśmy spróbować, jak właśnie nie teraz?

Dylematy, zagwozdki, znaki zapytania.

Najgorzej, że przeżywane i zadawane obecnie w pojedynkę.

Tęsknię. Każdego poranka i każdej nocy, kiedy wstaję i kładę się sama. Mogę doprowadzać się wibratorem, ale mechaniczna zabawka nie daje mi ciepła i bliskości. Tylko chwilowe zaspokojenie.

Jak nastolatka wpatruję się w telefon wyczekując wiadomości lub połączenia, a kiedy możemy porozmawiać, to najzwyczajniej w świecie czuję spokój. Słysząc jego głos lub widząc niepowtarzalny błysk w oku, mam wrażenie, że wszystko jest tak jak powinno być.

Oprócz odległości i faktu, że zamiast dotyku łączy nas przesył internetowy.

Ale walczymy o siebie. Ofiarujemy sobie cybernetyczną przyjemność, chłonąc obrazy naszych nagich ciał, które wyją wręcz z pragnienia obsypywania pocałunkami.

Nie można zaprzeczyć, że to kręci i podnieca. Sprośne smsy, niegrzeczne zdjęcia i pornograficzne filmy, w których występujemy w pojedynkę. Dla siebie.

To zupełnie inny wymiar związku. Niby daleki, ale zbliżający. Tylko to może sprawdzić się na miesiąc, góra dwa. Na dłużej z pewnością nie.

Bo obydwoje nie wierzymy w związki na odległość. Jeżeli dwoje ludzie deklaruje przed sobą dozgonną miłość, to nie powinni się rozdzielać. Tylko robić wszystko, aby być ze sobą. I pokonywać wszelkie przeszkody z myślą o sobie.

Tekst: Luiza

  • E.

    Czasem rozłąka to dobrze robi.można zatęsknić i docenić,co się ma. To wzmacnia. Ale na dłuższą metę niestety oddala i nie ma sensu.

    • Zgadzam się z Tobą. Na chwilę-tak. Na dłużej – po prostu nie warto…

  • Sara

    Miło słyszeć, że ktoś się kocha. Tak jak my

    • Myślę, że wiele jest par, których łączy silne uczucie 😉