DARK SIDE, CZYLI CIEMNA STRONA BERLINA

Miało nas tam nie być, ale jednak pojechaliśmy. Berlin – to miasto przyciąga do siebie różnorodnością, nieustającym tempem życia i niekończącymi się możliwościami spędzania czasu. W tym jednym mieście jest więcej swingers clubów niż w całej Polsce. I dlatego postanowiliśmy sprawdzić Dark Side w dzielnicy Kreuzberg.

Tematem przewodnim imprezy były „Oczy szeroko zamknięte”. Wyselekcjonowana lista gości, maski, peleryny – tajemniczość wyzwalająca nieśmiałość. O imprezie „Eyes Wide Opening” dowiedzieliśmy się z niemieckiego portalu dla swingersów – JOYclub. Ich zakładka o eventach naprawdę zasługuje na pochwałę, bowiem zawiera wszystkie odbywające się wydarzenia danego dnia oraz można podejrzeć kto zgłosił swoją chęć udziału w konkretnym z nich.

Skończyło się na obietnicach

A wieczór zapowiadał się obiecująco… Weneckie maski, subtelnie skrywana nagość, szampan w kieliszkach. W tle dźwięki pianina podsycające atmosferę oczekiwania. I…

Wiem, że powinnam budować napięcie, ale znacie mnie i wiecie, że nie potrafię pisać wbrew sobie. Owszem mogłabym stworzyć wpis opisujący jak było cudnie i wspaniale, a seks szaleńczy i bez zahamowań, ale wtedy bym musiała udawać. A ja udawać nie lubię 😉

Zamknij oczy, wyostrz zmysły

Zacznijmy od pokazu… Najpierw na salę wprowadzono dwie nagie kobiety z zasłoniętymi oczami. Każdy kto miał ochotę, mógł do nich podejść, dotknąć i popieścić. Następnie panie zostały poproszone, aby usiadły na podłodze, opierając się wzajemnie plecami. Wówczas mistrz ceremonii wydał pozwolenie na rozpoczęcie ceremonii polewania kobiecych ciał roztopionym woskiem. Widok prężących się pod wpływem gorąca kibici był chyba najbardziej podniecającym momentem podczas całego wieczoru. Sterczące sutki, przyspieszone oddechy, oczekiwanie na kolejną falę rozpalonej cieczy – tak, to był obraz wart zapamiętania. Zaś gdy wosk już zmienił swoją konsystencję, uczestnicy imprezy zostali poproszeni o jego delikatne odrywanie za pomocą kostek lodu. Na zakończenie, wosk został skruszony za pomocą skórzanego pejcza trzymanego w dłoni mistrza. Kilka szybkich oraz stanowczych ruchów i po zastygłej skorupie nie było śladu.

W kolejnej części pokazu brała udział jedna kobieta. Prowadzona na łańcuchu na rozkaz pana musiała się wypiąć, odchylić pośladki i zaprezentować swoją kobiecość. Kilku mężczyznom zostały rozdane cieniutkie, bambusowe szpicruty. Wkrótce sala wypełniła się kobiecymi jękami i odgłosami uderzeń, a pupa niewolnicy rozgrzana od smagania nabrała koloru wytrawnego wina.

Byliśmy przekonani, że pokaz stanowi grę wstępną do dalszych uciech. Jakże wielkim było nasze zdziwienie, że ledwo sala ucichła od dźwięków rozkoszy, a ludzie zaczęli masowo wychodzić…

To wszystko?

Zresztą i tak rozczarowanie Dark Side pojawiło się bardzo szybko – zaraz po oprowadzeniu nas po jego wnętrzu. Jego dziwny układ oraz mała przestrzeń zaskoczyły nas. Spodziewaliśmy się czegoś więcej. W zasadzie klub umownie podzielony był na dwie części – jedną do zabaw, a drugą do konsumpcji zamówionych drinków, gdzie miejsc do siedzenia tak naprawdę było niewiele. Strefa zabaw także nie zachwycała ani wielkością ani wyposażeniem. Z racji tego, że klub był nastawiony bardziej na klimaty BDSM, a ta tematyka nie należy do naszych głównych zainteresowań, trudno nam było znaleźć coś dla siebie. Nie było w nim ani jednego miejsca z dużym łóżkiem zachęcającym do zabaw w większym gronie. Zamiast tego był długi wąski korytarz z małymi boksami przypominający stajnię. W boksach tych były albo pojedyncze łóżka na podwyższeniu albo huśtawka na łańcuchach. W efekcie ludzie kotłowali się w poszukiwaniu wrażeń, a w rzeczywistości – nikt nic nie robił. Naprawdę. Wszystko kończyło się na etapie uszczypnięć, mocnych klapsów i agresywnego pieszczenia cipki. Być może później sytuacja się rozwinęła, ale koło północy postanowiliśmy zmienić lokal, gdyż w Dark Side o tej porze została zaledwie garstka osób.

Zaspokoić ciekawość

Jeżeli chcecie zobaczyć jak Dark Side wygląda w środku, to na stronie Preussen Sex znaleźliśmy krótki filmik obrazujący jego wnętrze – KLIK, gdyż strona lokalu jest cały czas „w budowie”. W każdym razie Dark Side, czyli ciemna strona Berlina okazała się dla nas chybionym strzałem. No cóż, będziemy celować dalej.

Pewnie zastanawiacie się, jak dla nas zakończyła się ta noc. No cóż, nie chcąc jej zmarnować, zajrzeliśmy po drodze do Zwanglos, w którym byliśmy po raz pierwszy jeszcze zanim powstał nasz blog. Ale zniechęceni dymem papierosowym oraz informacją, że w lokalu jest 5 osób, w tym czterech singli, postanowiliśmy pojechać do Insomnii. Tam zawsze jest dużo ludzi i jest z kim się pobawić. Ale tym razem pozostawimy nutkę niedopowiedzenia. Podpowiem tylko, że wyszliśmy stamtąd usatysfakcjonowani 😉

Tekst: Luiza

Fot.: https://www.facebook.com/280505998704053/photos/a.593840997370550.1073741826.280505998704053/626968034057846/?type=1&theater