DLACZEGO LUDZIE SIĘ ZDRADZAJĄ?

Kłamstwa, intrygi, podwójne życie. Niekończące się tajemnice i bycie w nieustającej czujności. Telefon i komputer stają się powiernikami i strażnikami ukrywanych sekretów. Nowe hasła, podwójne zabezpieczenia. Wszystko po to, aby tylko ta druga strona się nie dowiedziała, a sielanka trwała jak najdłużej.

Sama przyjemność

Romans ma to do siebie, że na początku nie ma żadnych obowiązków. Jest tylko sama przyjemność. Potajemne schadzki, dziki seks i uśmiech nie schodzący z twarzy. Oczywiście piszę to czysto hipotetycznie, bo sama nigdy nie zdradzałam, ani nie byłam zdradzona, ale dużo już w życiu z Erykiem widzieliśmy. Rozpadające się związki, kiedy chwila zapomnienia uśpiła uwagę i jedna pierdoła zdradziła wszystko. Albo przypadkowo zostawiony telefon w miejscu, w którym nie powinien się znaleźć i ten jeden sms… I cały misterny plan runął niczym domek z kart, którego nie dało się później odbudować.

Gdy się kocha, to czasami bywa się ślepym, lecz z drugiej strony nikt nie zna tak dobrze siebie nawzajem, jak ludzie tworzący związek. Dzielona codzienność, przyzwyczajenia kształtowane latami, więc gdy coś się zmienia niespodziewanie z dnia na dzień, może sygnalizować, że coś się dzieje…

Tylko zamiast zapytać, porozmawiać – wolimy unikać tematu i pozwalamy płynąć życiu własnym tempem. Przecież jakoś to będzie. Jakoś będzie tylko jak?

Filmowa historia

Od razu uspokajam – w naszym związku wszystko jest w jak najlepszym porządku, ale do napisania tego wpisu zainspirował mnie niedawno obejrzany francuski film Gra w czworokącie z 2007 roku. Jest to historia dwóch małżeństw, których dzieci chodzą do tej samej szkoły. Ot, takie zwyczajne, rodzinne życie. Aż do momentu, kiedy niechcący dwoje małżonków dowiaduje się, że są zdradzani. Zaczynają śledzić swoje połówki i psuć im plany spotkań. Zresztą trzeba przyznać, że ich pomysłowość naprawdę potrafi zaskoczyć. I tu pojawia się w mojej głowie pytanie – czy ja bym tak potrafiła?

Na ile można sobie pozwolić?

Nie zarzekam się, że zachowywałbym się tak czy siak, bo nie myślę, że nie byłabym w stanie przewidzieć swoich reakcji. Już swing mnie tego nauczył, że należy spodziewać się niespodziewanego, nawet względem siebie. Dlatego nie składam deklaracji, że zdrady to na pewno bym nie wybaczyła i że to byłby koniec wszystkiego. Z pewnością tak łatwo bym się nie poddała. Walczyłabym, aby zrozumieć, bo przecież chęć zdrady nie bierze się z niczego. Ona jest poprzedzona dysharmonią między dwojgiem ludzi, zakłóceniami w komunikacji, brakiem bliskości. Nie tak dawno pisałam, że nasze małżeństwo nie jest doskonałe (PRZECZYTAJ), też mamy swoje lepsze i gorsze dni, ale nawet gdy nasze ściany wypełnione są dźwiękami kłótni, to przez myśl mi nie przyszło, aby szukać szczęścia u boku kogoś innego. Łatwo coś przekreślić, trudniej coś odzyskać.

W filmie, zdradzani małżonkowie posuwają się do naprawdę chytrych sztuczek, aby zatrzymać przy sobie ukochane osoby, lecz gdybym miała pełną świadomość, że mój luby zamiast być ze mną, idzie do innej – chyba bym oszalała. Prościej by mi było chyba wybaczyć jednorazowe zapomnienie niż tworzenie relacji z kimś obcym. Pocałunki, pieszczoty, czułe słowa szeptane do ucha… Byłoby to dla mnie do przejścia.

Wybór należy do Ciebie

Dlaczego ludzie zdradzają? Bo czują się samotni, niezrozumiani, zaniedbani… Bo nie chcą dzielić ze sobą uczuć ani konstruować nowych doświadczeń. Bo nie rozmawiają ze sobą…

Ale tak naprawdę zdrada to nie rozwiązanie. To ucieczka, która prowadzi do kolejnej pułapki zdublowanej rzeczywistości i rozerwanej tożsamości. Więc zamiast zdradzać lepiej podejmij decyzję: albo walczysz o to, co tworzyłeś latami albo po prostu odejdź nie oszukując i nie raniąc już nikogo więcej.

Tekst: Luiza