DRODZY HEJTERZY… – TEN TEKST JEST DLA WAS!

http://defeen.deviantart.com/art/Love-Hate-45007897

http://defeen.deviantart.com/art/Love-Hate-45007897

Internet daje udawaną anonimowość. Wymyślasz sobie nick, dodajesz awatar i już możesz hejtować. Wszystko i wszystkich. Tak dla zasady. Skoro tobie w życiu źle się wiedzie, to czemu innym ma być dobrze? Przecież według wszechobecnie wpajanej sprawiedliwości ma być po równo. Zatem zabiorę tobie twoje szczęście, bo sam szczęścia nie smakuję.

Tak można w kilku zdaniach zobrazować współczesnych hejterów. Ich życie kręci się tylko wokół tego, aby komuś przypierdolić. Nie lubię przeklinać, ale czasami nie da rady opisać czegoś bez języka Witkacego. I tak walą wszędzie tymi kurwami i chujami. Słońce świeci – co za kurwa je włączyła. Spadł śnieg – jaki chuj wymyślił zimę. W teatrze wystawiają „porno” – powybijać wszystkich co poszli na „Śmierć i dziewczynę” do Teatru Polskiego we Wrocławiu. A najlepiej to niech spierdalają z naszego kraju wszyscy żydzi, buddyści, muzułmanie, kozacy (i inne mniejszości kulturowe i religijne), bo to Polska właśnie. Kraj deklarujący się na świecki. Ba, nawet kraj oświecony, gdzie panuje wolność słowa i swoboda wypowiedzi.

I tak siedzą przed swoim komputerkiem wystukując w klawiaturę falę słów kipiących złem i nienawiścią. A potem wpatrują się w monitor jak kot w światła nadjeżdżającego samochodu i czekają aż ktoś im odpisze. I zaczyna się dyskusja. Nie, rozpoczyna się wojna. Bo przecież oni są na wyższym poziomie. Intelektualnym, kulturalnym, duchowym. Są lepsi od Ciebie w każdym zakresie i ich racja jest zawsze na górze.

Wiedziałam, że zakładając tego bloga wystawiam swoje (a raczej nasze) życie na publiczną ocenę. Inteligencji mi nie brakuje. Ale jednocześnie wiedziałam, że pisanie o tym jest ważne. Nie tylko dla mnie, ale dla osób, które zarówno są w środowisku swingerskim od dawna, ale również dla ludzi, którzy dopiero rozpoczynają swoją erotyczną przygodę. Gdy Eryk postanowił dołączyć do pisarskiego tandemu, wiedziałam, że możemy wiele. Jesteśmy zgranym zespołem. W życiu codziennym, zawodowym i seksualnym. Dlatego nasze teksty trafiają do ludzi, pomagają im i podniecają.

Możecie rzucać w nas wszelakimi epitetami. Mamy to gdzieś i w żaden sposób nas to nie rani. Nawet więcej – to nas śmieszy. Tak, drodzy hejterzy. Jesteście żałośni w tej swojej egzystencjalnej małości. To zresztą nie jest egzystencja, to jest wegetacja. Wasz umysł już dawno wyłączył się na wszystkie pozytywne bodźce. Wy nie umiecie o czymś napisać dobrze. Jeżeli nie możecie komuś dowalić, to nie zostawiacie po sobie żadnego śladu. Bo po co? Jeszcze komuś by się zrobiło miło, a wy jesteście przecież stworzeni do krzywdzenia.

W jakiś sposób żal nam was. Bo jesteście pieprzonymi frustratami, a wasza bytność na tym padole jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Gdybyście nagle zniknęli, to nikt by po was nie płakał. No może ktoś by uronił kilka sztucznych łez, bo „wypada”. I najlepsze, że wy o tym wiecie, ale nic ze sobą nie robicie. Plujecie jadem na lewo i prawo. Dla was wszyscy są źli, a wy niezrozumiani. I najmądrzejsi oczywiście.

A jeśli wchodzicie na naszego bloga, to znaczy, że wasza pokrzywiona podświadomość chce tego. Tak, spójrzcie prawdzie w oczy. Wyzywacie nas, a zapewne po przeczytaniu naszych tekstów idziecie do łazienki dać upust swym fizycznym potrzebom. I to nas różni. My z Erykiem spełniamy fantazje i wzajemnie się zaspokajamy. I nam jest dobrze, a wam jest źle.

Ostatnio jeden z was zarzucił mi, że niszczę instytucję małżeństwa. Otóż moje małżeństwo ma się świetnie. Zapewne w przeciwieństwie do waszych.

I dobra rada na koniec. Spójrzcie w lustro i spróbujcie sobie szczerze odpowiedzieć kim naprawdę jesteście. Może w końcu spłynie na was oświecenie i spróbujecie coś zmienić ze swym marnym na razie żywotem.

Tekst: Luiza

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +

 

Dołącz do grupy pasjonującej się światem seksu i erotyki:

Eroblogi na Facebooku

 

  • W pełni się pod tym podpisuję. Owszem, blog jest dla innych, ale przede wszystkim to jest Wasze miejsce. Jeżeli komuś się nie podoba, niech tutaj nie zagląda. A ja będę wciąż Was czytać 🙂 z niemałą przyjemnością 😉

  • ~szukający Luizy

    BRAWOOOO Luiza !!!! bardzo trafnie i rzeczowo !!!! Hejterzy są NIESTETY wszędzie, i broń Boże, abyś się nimi przejmowała !!! To co robicie z Erykiem jest mega potrzebne wielu osobom, parom… i mimo tego, że nie wszyscy komentują Wasze teksty, to uwierz nam, wiele osób wam bardzo kibicuje i z wypiekami na policzkach otwiera kolejny artykuły. Nasi WSZYSCY znajomi (oczywiście Ci z grupy :-)), już wiedzą o Waszym blogu i często z nami dyskutują na poruszane przez Was w nim tematy.
    Ja udzielam się na blogach motoryzacyjnych i tam jest jeszcze gorzej, jeszcze więcej hejterów. Moja teoria w tym temacie brzmi… hejtują ci, co nie mają zielonego pojęcia o temacie który jest poruszany, i w życiu nawet nie dotknęli przedmiotu o którym nieudolnie i bzdurnie piszą. Taki tekst: ” FERRARI to gówniane auta, takie jakieś plastikowe i dużo palą. Poza tym ciągle się psują i są ogólnie szrotami”, pisze pajac, co Ferrari oglądał tylko na obrazkach, w życiu do niego nie wsiądzie i wie tyle na jego temat, co ja temat pieczenia tortów… 🙂 Pisze tak, bo jest mu z tym źle, że go nie stać na takie auto, że to nie jego sfera i hejtując czuje się lepiej, bo przecież „i tak by takiego auta nie kupił” 😉

    P.S. Nigdy nie wejdę na blog o tortach, a nawet gdy przez przypadek jakoś się tam znajdę, to słowa o tym nie napiszę, a tym bardziej nie zhejtuję… bo jestem w tym temacie po prostu za głupi, jak ci hejterzy którzy piszą o swingu 🙂

    Buziaki dla Was !!!

    • Ale żeś mnie uszczęśliwił teraz! To świetnie dowiadywać się o tym, że nasza twórczość trafia do właściwych ludzi i staje się przedmiotem rozmów. A hejterzy byli, są i będą i mam tego pełną świadomość. Szkoda tylko, że nie stać ich na konstruktywną krytykę tylko puste frazesy…

    • ~Spokojna

      Podpisuję się obiema raczkami pod tym tekstem, szukający Luizy ;), też tak myślę …. a do Luizy dodajcie LUBIĘ TO hehe 😉 😛

      • Możecie dodawać, przytulać i całować 🙂

  • Cytuję: „Możecie rzucać w nas wszelakimi epitetami. Mamy to gdzieś i w żaden sposób nas to nie rani.” Zaś już samo stworzenie powyższego wpisu stanowi jasny sygnał iż działalność hejterów przynosi jednak rezultaty. Osoba pewna siebie, czująca się dobrze ze sobą, odnajdująca się w życiu, nie przejmująca się raniącymi czy denerwującymi uwagami otoczenia, nigdy by nie marnotrawiła czasu na bezsensowne odezwy do poszczególnych nieprzychylnych grup internautów, ograniczając się jedynie do ogólnego zwięzłego określenia swojego stanowiska, bez konkretnego tłumaczenia się.
    Tak więc, 1-0 dla hejterów jednak…
    Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej dystansu i opanowania *bez urazy, oczywiście* ;P

    • ~szukający Liuzy

      Droga Celino… uważam, że błędna jest Twoja ocena postawy Luizy.
      W nawiązaniu do tego co piszesz, baaaardzo chciałbym zobaczyć jak pozostajesz obojętną, kiedy ktoś na „twoim podwórku” plunie Ci w twarz… – chciałbym zobaczyć, jak cyt. „nie marnotrawisz czasu na bezsensowne odezwy”. Uważam, że w końcu należało stworzyć taki artykuł dla jednego czy drugiego pajaca (czyt. hejtera), aby móc przy kolejnych takich wpisach odsyłać go linkiem do tej odezwy.

      P.S.a już tak na marginesie, to nie rozumiem sensu Twojego wpisu…. !!! Chciałaś udowodnić słuszność tego co robią hejterzy, czy może chciałaś zrobić przykrość Luizie (???) Tak czy inaczej, jedno i drugie zachowanie jest mało inteligentne („bez urazy, oczywiście”)

      • Celem mojego wpisu było zakwestionowanie sensu publikacji tego typu wpisów, które są wyłącznie oznaką słabości i stanowią niepotrzebną prowokację.
        Osobiście nigdy nie dopuszczam do sytuacji, by ktokolwiek miał możliwość i był w stanie, jak to ująłeś, ‚plunąć mi w twarz’. Niemniej, gdyby się to już zdarzyło – a parokrotnie w istocie miało miejsce – owszem, potrafię do tego podejść ze spokojem. Warto się tego nauczyć.
        Poza tym, absolutnie nie moim zamiarem jest tu sprawianie przykrości komukolwiek (ah, ta dzisiejsza wrażliwość…), ani tym bardziej podejmowanie w obronę działalności hejterów internetowych. Ino wyrażam po prostu swoją opinię w poruszonym temacie ;]

        • PS chciałabym jeszcze tylko dodać, że jedyną skuteczną walką z hejterami jest blokowanie im możliwości wypowiedzi oraz ignorowanie ich, nie zaś podawanie im linków to treści typu powyższej….

          • Trochę racji w tym jest. Skoro ktoś jest dla mnie niemiły, to czemu ja mam dla niego ok? Ale linkować i tak będę. Bo właśnie w taki sposób mogę trafić do osób, które jednak myślą podobnie jak ja.

        • Ten tekst to ani prowokacja, ani tym bardziej słabość. I dlatego też nie dopuszczam, aby ktoś mógł ot tak wylewać na nas wiadro pomyj. Ten wpis to był jasny komunikat, że ze nami nawet nie ma sensu zaczynać, bo tylko w ten sposób człowiek wystawia się na śmieszność. A za opinię i tak dziękuję 😉

      • Jejku, jakie wsparcie mam w narodzie. Aż gęba mi się sama śmieje.

        P.S. Mi tak łatwo przykrości się nie zrobi. Znasz mnie, więc wiesz, że twarda babka ze mnie 😉

    • Bezsensowna odezwa? Nie wydaje mi się. Zaraz Ci szybko udowodnię dlaczego. Otóż pisanie nigdy nie jest pozbawione dla mnie sensu, jeśli jest pisane prawdziwie, a nie pod publikę. Tym bardziej czasu poświęconego na pisanie nie uważam za marnotrawstwo. We wpisie nie było żadnego tłumaczenia, tylko przedstawienie marności żywota hejtujących osobników. Może dzięki temu, któryś z nich przejrzy na oczy i postanowi coś zmienić.

      Wierz mi, że jestem bardzo zdystansowana. Będąc swingerką muszę taką być. Mam dystans do siebie, swojego ciała oraz doświadczeń, które przeżywałam i przeżywać będę. Opanowanie w swingu też jest niezbędne. Także zamiast życzyć mi dystansu i opanowania, życz mi raczej niezapomnianych kochanków i kochanek 🙂

      I na koniec. Jaki był jeszcze sens tego wpisu. Otóż taki, że jednak zajrzałaś tutaj i postanowiłaś zostawić aż trzy komentarze. Czy to też trzeba by było rozpatrywać w kategorii marnotrawstwa? Nie wydaje mi się 🙂

  • ~Tomek

    Fajny tekst!

  • Pieprzyć hejterów, robić swoje – i tyle w temacie. Pozdrawiam.

Close