FACET NIE SŁUŻY TYLKO DO PIEPRZENIA

Tak się przyjęło w naszych głowach, że facet „zawsze może”. A dokładniej, on nawet nie może „nie móc”. On MUSI zawsze MÓC. Jego penis powinien być w ciągłej gotowości, a jeżeli akurat jest w stanie spoczynku, to wystarczy jedno pociągnięcie za dźwignię i już podnośnik idzie w górę. Nie, drogie Panie. Tak to nie działa.

Popsułeś się?

Przygaszone światła, nastrojowa muzyka i Ty w seksownej bieliźnie. Krokiem jednostajnie posuwistym zbliżasz się do niego, roztaczając wokół swe wdzięki. Nawet zrobisz delikatny obrót albo zakręcisz się bardziej zamaszyście, niczym Demi Moore ze „Striptizerki”. A co, niech patrzy jak jesteś piękna. Przejeżdżasz dłonią po jego klacie. Masz wielką ochotę na seks, więc Twoja dłoń sięga niżej. Za chwilę będziesz go miała i…

… i nic. Zamiast twardości, którą powinnaś czuć, w ręku dzierżysz coś na wzór martwej fretki. I zaczyna się lawina pytań:

Kochanie, wszystko w porządku?

Kochanie, stresujesz się czymś?

No i nie może zabraknąć:

Kochanie, już Ci się nie podobam?

Romantyczny wieczór właśnie się zakończył. Ty idziesz rozżalona do łazienki, a on milczący odwraca się na bok. Z bzykania nici. Najwyżej, jak poniosą Was emocje, będziecie stykać się tyłkami.

Jesteś dziwny…

Inna sytuacja. Lokal dla swingersów albo spotkanie w apartamencie w większym gronie. Seks unosi się w powietrzu. Ogólnodostępne cipki, usta gotowe do obciągania. Nic tylko brać albo dawać. A Twój mężczyzna nie może. Kobiety wiją się, jęczą, chcą jego, a on nic. Tym razem to on się zamyka w łazience, łykając w ukryciu wspomagacze, które wiedzą jak rozpalić konar. I… No, i nic. Co prawda, dołącza się do zabawy, pieszcząc inne, ale na tym się kończy. Ty jesteś wypieprzona, a on dopiero po powrocie do domu nabiera wigoru. I wówczas bierze Ciebie, jak ogier rozpłodowy. I dopiero wtedy czuje się spełniony.

Mózg i penis – to się łączy

Żadnej Ameryki nie odkryję, że penis w oderwaniu od stanu umysłu po prostu nie działa. Ty też jako kobieta potrzebujesz swobodnego przepływu myśli i fantazji, aby przeżyć orgazm. U mężczyzny działa ten sam mechanizm, tylko my babki często o nim zapominamy. Przyzwyczaiłyśmy się, że nasi partnerzy muszą stać na wysokości zadania, a przy tym dbać o nasz komfort. A jak dojdą przed nami, to kończy się to awanturą. Nie mogłeś chwili poczekać? Nie myśl tylko o sobie. Moje potrzeby już się dla Ciebie nie liczą? Błędne koło. Ty jesteś niezadowolona, a on sfrustrowany.

Więcej luzu

Pomyśl, że on nie musi być na zawołanie. Że nie ma „magicznego” guziczka wywołującego natychmiastową erekcję. On też nie musi zawsze chcieć. Czasami patrzenie, obserwacja, nasycenie wyobraźni jest dla niego wystarczające. Tak samo jak go całujesz. To, że nie stoi, nie znaczy, że jest mu nieprzyjemnie. Kobieto, wyluzuj. Wbrew pozorom – wszystko działa prawidłowo.

Nie krzycz na niego, nie rób mu wyrzutów. Zajmij się nim, tak jak chciałabyś, żeby ktoś inny się Tobą zajął. Pokaż, że Cię podnieca. Poliż jego ucho, przygryź lekko szyję. Znasz go, więc szepnij mu do ucha, to co chce usłyszeć. Coś, co go nakręci. Stymuluj go. Werbalnie i organoleptycznie. Nie obciągaj mu jak aktorka z niemieckich pornosów. Zacznij delikatnie. Pamiętaj, że penis ma towarzystwo w postaci jąder. One też lubią być dopieszczone…

Czy zadziała? To zależy od wielu czynników, ale Twój mężczyzna będzie Ci wdzięczny za to, że jest dla Ciebie podmiotem, a nie przedmiotem. Jeśli jesteś swingerką, postaraj się, aby Twoim partnerom też było dobrze. Nie rozkładaj tylko nóg w oczekiwaniu na rytmiczną penetrację. My, kobiety mamy pod tym względem o wiele prościej. Odrobina lubrykantu i możemy działać długo. Panowie mają baterie o nieco mniejszej wytrzymałości.

W końcu o przyjemność tu chodzi przede wszystkim. Warto, więc dołożyć nieco więcej starań, aby ta przyjemność była obustronna. Mam rację?

W końcu facet nie służy tylko do pieprzenia.

Tekst: Luiza