reflection-1082159_1280Nie jestem idealna. Nikt nie jest, chociaż niektórzy usilnie próbują wpierać innym oraz sobie, że jest inaczej. Że z ich odbicia lustrzanego bije oślepiający blask, a ich umysł jest już tak oświecony, że żadnego dodatkowego blasku już nie potrzebuje. Totalna bzdura. Najtrudniej to być szczerym przed samym sobą. Wmawianie innym kłamstw przychodzi z łatwością. Ale jeśli będziesz oszukiwać siebie, to zderzenie z rzeczywistością będzie bolało podwójnie. Więc po co być głupim? No chyba, że kręci cię ból, bo mnie nie za bardzo.

Czy mogłabym być wyższa? Pewnie tak, ale chyba za mało w dzieciństwie wychodziłam na deszcz (pamiętacie ten kit wciskany nam przez rodziców, że jak pada to dzieci rosną?) 😉 Czy mogłabym być zgrabniejsza? Ależ oczywiście, że tak. To jest zawsze doskonałe pole popisu dla kobiet. Nie znam żadnej babki, która nie chciałaby, aby było jej „mniej”. Nawet taka, której żebra odznaczają się pod koszulką. Dlaczego tak mamy? Nie mam pojęcia, ale sama niestety się w ten schemat wpisuję. Czy mogłabym być mądrzejsza? Z całą pewnością! Mogłabym tu postawić nawet i z kilkaset wykrzykników. Bo świat i jego możliwości są nieograniczone. Życia by mi nie starczyło, aby być dobrą we wszystkim, więc nawet nie próbuję. Wolę się skupić na tym co daje mi radość i mieć „swoją działkę”.

Zamień minus na plus

Czasami bywam choleryczką. Mój mąż coś na ten temat wie. Wiele razy zastanawiałam się czy nie przesadziłam. Ale jednocześnie wiedziałam, że gdybym nie zareagowała tak jak zareagowałam, to nie osiągnęłabym efektu, na którym mi zależało. Nie oznacza to, że krzyczę na wszystkich dookoła. Ja w ogóle nie lubię na nikogo krzyczeć, bo źle się później czuję. Ale nie mam problemu z asertywnością. I jeśli coś jest sprzeczne z moimi zasadami, to potrafię nie tyle co wyrazić swoje zdanie, a jeszcze je logicznie przedstawić. I dlatego właśnie lubię swoje wady. Bo one są elastyczne i ewoluują. I co z założenia jest wadą, również z tego samego założenia może być i zaletą.

Nawet mój wcześniej wspomniany wzrost. Kiedyś chciałam być wyższa, bo… Zabawne, ale teraz nie pamiętam, dlaczego chciałam sięgać do nieba. Dziś kocham te swoje 160 cm, bo dzięki nim większość facetów jest ode mnie wyższa, a ja to lubię. Nic mnie nie ogranicza co do wysokości obcasów, a poza tym są też chwile, kiedy lubię być taką małą, słodką niewiastą, która potrzebuje opiekuńczej męskiej dłoni.

Rozmiar prawdy ci nie powie

Moje wymiary też nie wynoszą 90-60-90. Gdzieniegdzie jest mniej, gdzieniegdzie więcej. Nie jestem „wyfotoszopowaną” modelką. Jestem normalną kobietą, która wygląda dobrze i w sukience i w dresie. Nie muszę się wszystkim podobać, bo przecież gusta są różne. Ale najważniejsze, że podobam się sobie. I to nie jest żadna arogancja z mojej strony. Polubienie siebie zajęło mi kilka długich lat. Co prawda nigdy nie narzekałam na brak męskiego zainteresowania, ale jakoś tak nie mogłam uwierzyć, że mogę się podobać. I to nie tylko swojemu mężowi. Eryk jest dla mnie urzeczywistnieniem dziewczęcych snów. Przystojny, inteligentny, zabawny i zaradny życiowo. To przy nim chce się zestarzeć, ale przecież to nie oznacza, że nie chcę się podobać. Nie jestem hipokrytą. Na szczęście on też nie.

Zamknięty rozdział. Nowy rozdział

Nie bójcie się poznawać siebie. Nie uciekajcie przed zmianami. Przecież to jest najlepsza życiowa przygoda. Gdybym swoich wad nie przekuła na zalety nie byłabym tym kim jestem teraz. Wciąż bym siedziała w nudnym biurze, przekładając jeszcze nudniejsze dokumenty i czując, jak moja kreatywność umiera śmiercią naturalną. Zaryzykowałam. Nie powiem, że nie, bo rzuciłam to wszystko w cholerę. W miarę bezpieczny etat i w miarę stabilną pensję. W miarę, bo co bym nie robiła, to zawsze to było dla kogoś. A ja nie jestem „jeleniem”, aby odwalać za innych brudną robotę. Ten etap mam już za sobą, ale musiałam go przejść, aby zrozumieć co naprawdę jest dla mnie ważne oraz dojrzeć, by mieć odwagę zawalczyć o siebie.

Wiecie co jest jeszcze moją wadą? Marzę i wizualizuję sobie spełnienie tych marzeń. Czemu to niby ma być wadą zapytacie? Bo dla jednych marzyciele są kompletnie oderwani od rzeczywistości. Codzienność zastępują wyobraźnią. Guzik prawda. Niczego nie zastępuję – tylko łączę i uzupełniam. Marzenia mam wielkie i ambitne, jak również małe i bardziej osiągalne na teraz. I krok po kroku je realizuję uszczęśliwiając tym samym siebie. I innych dookoła. Bo szczęściem trzeba się przecież dzielić.

Tekst: Luiza

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +

 

Dołącz do grupy pasjonującej się światem seksu i erotyki:

Eroblogi na Facebooku