Dużo się mówi i pisze o biseksualizmie kobiet. Wizja bawiących się kobiet kręci i podnieca. Ale co z biseksualizmem mężczyzn, który od razu jest spychany do kategorii „gorszącej i zakazanej”? Czyż nie każdy z nas ma prawo do spełniania własnych fantazji i to niezależnie od płci jaka została mu przydzielona? Przeczytajcie zatem naszą korespondencyjną rozmowę z Adamem, który postanowił podzielić się z nami swoimi rozważaniami na temat chęci przeżycia przygody z mężczyznami…

Dzień dobry Luizo:)

 Ponieważ w swoich publikacjach na blogu zwraca się Pani do czytelników w drugiej osobie, więc i ja pozwolę sobie przejść z Panią na Ty:) 

Zatem piszę do Ciebie Luizo, by podzielić się z Tobą kilkoma refleksjami. Zanim jednak je przedstawię to najpierw przedstawię krótko siebie! Mam na imię Adam, mieszkam w Łodzi, pracuję w jednym z tamtejszych urzędów, mam żonę, dziecko, tytuł magistra i nieco ponad 40 lat na karku:)Myślę, że tyle wystarczy, bo jak zaznaczyłaś: imiona, twarze, historie życia ulatują…  Po tej skromnej autoprezentacji i w trosce o Twój czas przejdę już do moich refleksji:

– po pierwsze: gratuluję blogu – jest interesujący, dobrze wyważony między tym co  jest bardziej osobiste, a tym co praktyczne i przydatne dla czytelnika; niewątpliwie zachęca do zaglądania i lektury, a w naszej rzeczywistości i obyczajowości jest ważnym głosem w dyskusji nad ludzką naturą i jakością relacji interpersonalnych… Osobno gratuluję dziennikarskiej wprawy, felietonistycznej konwencji i „lekkiego” pióra, a także szczerości wypowiedzi…

– po drugie: bardzo mi się spodobało zdanie „inni mnie biorą, on mnie ma” – myślę, że jest to zwięzłe i precyzyjne określenie relacji swing-małżeństwo i trafna definicja rozróżnienia między emocjami a uczuciami..

– po trzecie: gratuluję odwagi: w „czasach” powszechnego „hejtowania” prowadzenie blogu o takiej tematyce jest wyrazem dużej śmiałości…

– po czwarte – świetnie rozumiem Twoją bierność w czasie wizyty w Insomnii; myślę, że w czasie mojej pierwszej obecności w swingclubie pewnie siedziałbym cichutko przy barze, modląc się żeby nikt mnie nie zaczepił, a gdybym juz nawet wpadł jakiejś pani w oko to pewnie obawiałbym się kłopotów z erekcją/kopulacją:)

– po piąte…a tak naprawdę po pierwsze to chciałem powiedzieć, że Twoja „deklaracja” biseksualności świetnie współgra z moim poczuciem, że w jakimś stopniu  ja również jestem biseksualny, przynajmniej w „teorii”. Co prawda nigdy nie doświadczyłem seksu z innym mężczyzną, ale od dawna (ćwierćwiecza?) i w miarę regularnie fantazjuję sobie o zbliżeniu homoseksualnym z kilkoma (optymalnie trzema) facetami. Odczuwam przy tym mniej więcej tyle samo strachu co podniecenia, choć tego drugiego chyba nawet mocniej… Swego czasu „przelałem” swoje fantazje na dysk komputera, ale wyszło tego ponad 6000 znaków, więc może lepiej zostawię to na razie dla siebie i nie będę Cię zanudzał lekturą:) W tym miejscu mam jednak do Ciebie pytanie: napisałaś, że zdarza Ci się „być” z inną kobietą – rozumiem, że także w czasie swingowania, w jakimś odpowiednim do tego klubie. Ale czy zdarzyło się kiedykolwiek żeby jakiś facet swingował z czyimś mężem? Przyznam, że o ile wyobrażenie sobie dwóch pań w ustronnym miejscu przychodzi mi bez trudu o tyle  obraz „schadzki” dwóch mężczyzn jakoś nie chce wypełnić mojego umysłu…

Tymczasem kończę, pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego popołudnia!

 

PS – bycie „bi” jest zajeBIste:)

Nasza odpowiedź:

Witaj Adamie,

Zanim przejdziemy do nurtujących Cię kwestii, chciałam Ci podziękować za ten ogrom miłych słów, jakim obdarzyłeś Naszego bloga. Czytając takie słowa, jak Twoje – tylko utwierdzamy się, że to co robimy sens, bo jak słusznie zauważyłeś, tematyka strony nie jest dla każdego.

A teraz nawiązując do sprawy biseksualizmu. Ja uważam się za kobietę w pełni biseksualną, choć jeszcze trzy lata temu do głowy by mi nie przyszło, że mogę czerpać radość z seksu z kobietą. Tymczasem odnalazłam się w tym i gdy mam okazję posmakowania atrakcyjnej kobiety, to nie odmawiam sobie tej przyjemności. Jak do tego doszło? Po prostu otworzyłam się na siebie i na eksperymenty.

Skoro ja jestem biseksualna i swoją osobą, jak i swoimi tekstami promuję biseksualizm, to byłabym hipokrytką, gdyby negowała zjawisko męskiego biseksualizmu. Dla mnie pociąg do osoby tej samej płci jest czymś całkowicie naturalnym i nie widzę w nim nic złego, o ile nie kłóci się z naszymi wewnętrznymi przekonaniami. Wychodzę z założenia, że fantazje są po to, aby je spełniać (choć sama mam kilka takich, które myślę, że na zawsze pozostaną wyłącznie w moich myślach, bo choć są bardzo podniecające, to w aspekcie zdrowia i bezpieczeństwa, lepiej byłoby ich nie wcielać w życie) 😉

To, co mnie bardzo interesuje, to fakt, czy rozmawiałeś o swoich fantazjach z żoną? Jeśli tak, to jaka była jej reakcja? Czy je zaakceptowała czy od razu negowała? Czy możesz o nich otwarcie mówić, czy jednak kryjesz je w sobie? Są to dla mnie istotne informacje, które byłyby pomocną wskazówką w formułowaniu mojej odpowiedzi.

Pytałeś się o imprezy biseksualne w swingerskich klubach. No cóż, są takowe, ale w większości adresowane są do kobiet, które mają ochotę na chwilę zapomnienia z drugą niewiastą. Swingujących panów ze sobą podczas takiego wieczoru nie widziałam. Co nie oznacza, że ich pewnie nie było, tylko że ja byłam zajęta czymś innym niż rozglądaniem się po klubie 😉

Częściej biseksualnych panów spotykam na portalach dla swingersów. Co niektórzy są odważniejsi i wysyłają do nas bezpośrednie wiadomości, w których opisują swoje pragnienia, także te biseksualne. I z tego, co zauważyłam, stanowią oni całkiem pokaźną grupę. Więc może tam warto rozpocząć poszukiwania? Ale pamiętaj o zachowaniu rozsądku i dystansu, bo przecież nigdy nie wiadomo, które się kryje po drugiej stronie ekranu. Sami spotykamy się z różnymi sytuacjami, gdzie wirtualność nie miała pokrycia w rzeczywistości, więc wolimy ostrzec.

Rozwijając temu biseksualizmu, dwa lata temu w nasze ręce trafił bardzo ciekawy magazyn Sens&Seks (wydanie specjalne Zwierciadła) i jeden artykuł szczególnie przykuł naszą uwagę artykuł pt. Wszyscy jesteśmy bi? Opisywana była w nim siedmiostopniowa skala seksualności:

0 – całkowity heteroseksualizm

1 – heteroseksualizm z lekkimi skłonnościami homoseksualnymi

2 – biseksualizm z większymi skłonnościami heteroseksualnymi

3 – biseksualizm, bez przewagi skłonności w żądną ze stron

4 – biseksualizm z większymi skłonnościami homoseksualnymi

5 – homoseksualizm z lekkimi skłonnościami heteroseksualnymi

6 – całkowity homoseksualizm

7 – aseksualizm

Ja przez długi czas byłam według tej skali na poziomie 1, bo bardzo często fantazjowałam i śniłam o pieszczotach i stosunku z kobietą. Gdy tego skosztowałam przesunęłam się na poziom 2 i na nim już raczej pozostanę – bo jakby nie było – mężczyźni kręcą mnie bardziej.

Ale zastanów się i odpowiedz szczerze sobie – jaki numer tej skali odpowiada Tobie. Wówczas będziesz miał wskazówkę na jakim etapie gotowości jesteś do spełniania fantazji.