JAK WKROCZYLIŚMY W ŚWIAT SWINGOWANIA…

TRÓJKĄT

http://fabielove.deviantart.com/art/The-love-triangle-346912736

To nie był jeden dzień, jedna chwila. To trwało latami. Poznawanie siebie, własnych pragnień i ukrytych fantazji. Docieranie się w łóżku, w życiu. Wspólne przeżycia, wyjazdy, przygody… To wszystko łączy, spaja w jedność. Sprawia, że chce się więcej…

Mówi się, że zakochanie to stan tymczasowy. Ulotny, jak zapach kawy o poranku. Euforia, ekscytacja, niekończące się podniecenie. Chęć posiadania drugiej osoby tylko dla siebie. Zawsze. O każdej porze dnia i nocy. Jesteś mój i tylko mój. Żadna mi Ciebie nie zabierze. Swoista duma i zaborczość zarazem.

Jak wkroczyliśmy w świat swingowania? To nie był od razu skok na głęboką wodę. To był etap za etapem. Oglądanie filmów erotycznych, czytanie literatury na ten temat, ale przede wszystkim rozmowa. My dużo rozmawiamy i to jest chyba najmocniejszy fundament naszego związku. Bo od rozmowy wszystko się zaczyna. Rozmawiając poznajemy ukochaną osobę. Rozmawiając opowiadamy o swoich potrzebach oraz lękach i obawach. Rozmawiając stajemy się przyjaciółmi, a przecież przed przyjacielem nie mamy żadnych tajemnic.

Nie ukrywam, że to Eryk był głównym inicjatorem działań. To on częściej poruszał tematykę swingowania, albo niby przez przypadek podrzucał mi jakiś ciekawy artykuł do przeczytania. W mojej głowie zaczęły pojawiać się różne fantazje w różnorodnych kombinacjach i układach. Tylko nigdy nie przypuszczałam, że wyobraźnia przemieni się w rzeczywistość.

***

Słońce, plaża, morze. Byliśmy tylko My. To była nasza podróż poślubna. Codziennie chodziliśmy pijani szczęściem i słodkim winem. Co wieczór chodziliśmy na długie spacery, romantyczne kolacje, lub gdzieś potańczyć. A jeden wieczór szczególnie zapadł nam w pamięć…

Wyszykowani na imprezę, czekaliśmy na autobus, który miał nas zabrać do centrum miasta. Patrząc na lśniącą na mym palcu obrączkę zapytałam się Eryka czy może to jest właśnie ten moment, aby odważyć się pójść krok dalej. Pamiętam jego spojrzenie. Pełne niedowierzania i jednocześnie radosne. Tak jakby w głowie odhaczył plan wykonany. Los chciał, że trafiliśmy wtedy do lokalnego klubu z muzyką latynoską. Seks unosił się w powietrzu, a namiętność kipiała między tancerzami, jak w „Dirty dancing”. Nigdy nie należałam do kobiet uwodzących mężczyzn w lokalach. Wręcz przeciwnie. Będąc na parkiecie, zamykałam oczy, całkowicie poddając się rytmowi. Teraz, otwierając się na nowe, chciałam spróbować być bardziej odważna i kokieteryjna. Okazało się to być łatwiejsze niż przypuszczałam. W tańcu łapałam spojrzenia innych mężczyzn i bardzo mi się to spodobało. Świadomość siebie i własnego ciała powoli wzrastała…

***

Od tamtych wydarzeń minął rok. Prawdę mówiąc nie wiedzieliśmy, jak dalej zabrać się za ten temat. Odpowiedź pojawiła się sama. W Berlinie co roku organizowane są targi erotyczne „Venus”. Pomyśleliśmy, że to będzie dobra opcja zagłębiania się w ten hedonistyczny świat. I tak też się stało. Po raz pierwszy widziałam tam na żywo aktorki z filmów pornograficznych czy robiące sobie dobrze na scenie dwie kobiety. Ludzie byli poprzebierani naprawdę w najróżniejsze stroje, a jak ktoś miał ochotę chodzić nago, to nikt mu tego nie bronił. Zupełnie inna mentalność w porównaniu do naszej polskiej. Na targach wystawiały się firmy produkujące erotyczne gadżety, stroje, jak również lokale dla swingersów. I tak natknęliśmy się na stoisko Insomni. Będąca tam dziewczyna bardzo swobodnie opowiadała o klubie, jak i zasadach w nim panujących. Była w tym wszystkim naturalna i przekonująca, a nas nie trzeba długo namawiać. Zaraz po powrocie do pokoju weszliśmy na ich stronę http://www.insomnia-berlin.de, sprawdzając galerię i informacje o nadchodzących imprezach…

***

To były jego urodziny. Oprócz materialnego prezentu chciałam podarować mu coś więcej. Pod pretekstem świątecznego jarmarku pojechaliśmy do Berlina. Byliśmy już mocno rozluźnieni grzanym winem, kiedy zaczęliśmy szykować się do wyjścia. Obydwoje wybraliśmy „bezpieczną” czarną kolorystykę naszych ubrań. Chcieliśmy być seksowni, ale równocześnie nieco anonimowi. Czerń była idealna na tą okazję. Do lokalu mieliśmy niecały kilometr na piechotę, a im bliżej byliśmy celu, tym bardziej czułam, jak nogi się pode mną uginają. Szliśmy w milczeniu, ale słyszałam, a raczej czułam, jak Erykowi serce bije jak oszalałe.

Nie weszliśmy od razu. Skryliśmy się na pobliskim skwerku podglądając, kto wchodzi do środka. Nie wiem ile to trwało. W końcu wzięliśmy głęboki wdech i skierowaliśmy się do wejścia. Drzwi otworzył nam wysoki mężczyzna, który od razu się zapytał czy to nasza pierwsza wizyta w takim miejscu. Mam wrażenie, że nawet nie musieliśmy odpowiadać na to pytanie. Wystarczyło dostrzec nasz lekki strach w oczach. Od razu pokierował nas zatem do „recepcji”, gdzie sympatyczna pani wyjaśniła wszystko co i jak. Zostawiliśmy rzeczy w szatni i udaliśmy się na górę.

To było koło godziny 23.00. Nie chcieliśmy być ani za wcześnie, ani za późno. Zwłaszcza, że na stronie widniała informacja, aby nie przepuścić show, które rozpocznie się o północy. W lokalu było już pełno ludzi w przeróżnych strojach i przebraniach. Tak samo średnia wiekowa była bardzo zróżnicowana. Trudno było powiedzieć, że to było to, czego oczekiwałam, bo przecież nie wiedziałam jakie moje oczekiwania są. Z pewnością było to dla mnie zaskoczeniem, że taki świat naprawdę istnieje.

Wybiła północ. Na parkiet wyszły kobiety i mężczyźni. Krótka scenka niczym z jarmarcznego przedstawienia – zła królowa śniegu i jej zdominowani poddani. I tak jak królowa nakazała – chwilę później wszyscy sobie robili dobrze. Czułam narastające podniecenie i pojawiającą ją się wilgoć między udami. Chciałam więcej i to dostałam. Zaraz potem „staff” zszedł na dużą, czerwoną kanapę i… się zaczęło. Pracujące tam kobiety były dostępne dla wszystkich. Każdemu kto chciał obciągały i robiły dobrze. Bez żadnej selekcji. Może zabrzmi to trywialnie, ale nie mogłam uwierzyć w to co widziałam. Miałam wrażenie, że to scenografia filmowa z erotyczną fabułą. Pragnęłam, aby Eryk zasmakował się w tym. W oko wpadła mi filigranowa czarnulka. Masz ją wziąć – sama rozkazałam niczym królowa. Początkowo speszony, ale posłuszny, zagłębił się w niej. Szeptałam mu do ucha jak bardzo mnie to kręci i co chciałabym, aby z nią robił. Widziałam, że moje słowa go ośmielają, że jest mu przyjemnie. Skończył, ale ja nie skończyłam tej zabawy. Zaczęłyśmy z czarnulką dotykać i całować się wzajemnie po piersiach. Eryk także dołączył do tych delikatnych pieszczot. Widzieliśmy, jak ona odpływa w naszych rękach, pojękując cicho…

Tej nocy nie odważyłam się pójść krok dalej z innym mężczyzną. Chciałam sobie dawkować emocje i przeżycia. Jednak na następny dzień towarzyszył mi dziwny stan melancholii i zwątpienia w słuszność tego co zrobiliśmy i gdzie byliśmy. Nie miałam żadnych pretensji do Eryka, że spróbował innej kobiety. W końcu sama tego pragnęłam. Ale trudno było mi wyjść poza utarte schematy myśleniowe i wpojone ograniczenia społeczne. To minęło, ale chwilkę to trwało. W końcu wyzwolenie duszy i ciała nie jest łatwym procesem…

 

Już niebawem dalszy ciąg naszych początków ze swingowaniem… Jesteśmy również ciekawi jak u Was rozpoczęła się ta przygoda. Wszak każdy początek jest inny…

Chcemy więcej, dlatego szukaj Nas na:

Facebook

Google +

 

 

 

 

  • Genialny post! 🙂 Przeczytałam z zapartym tchem!
    Zapraszam do siebie : fochzprzytupem.blogspot.com 🙂

    • Byłam już u Ciebie i na pewno zostanę. Cieszę się, że tekst Ci się podobał. Zatem zapraszam jak najczęściej 🙂

  • Zaczynam się u Ciebie rozglądać i muszę przyznać, że bardzo wciągnął mnie ten wpis. Zapewne dlatego, że pomysł swingowanie już nie raz kiełkował w mojej głowie. Pewne wychodzenie poza schematy, wbrew społeczeństwu już przerabiałem w innej dziedzinie i wiem w jakie to wprawia oszołomienie ale jakiego też daje kopa. Przeczytałem Twój tekst i nie ukrywam, że jest bardzo inspirujący i wciągający.

    • Bo swingowanie wciąga. Robisz się głodny wrażeń, nowych doświadczeń i kolejnych orgazmów. To gra zespołowa, w której „dochodzi” się do celu wspólnie 😉 Ale to co ważne, to także umiejętność rozgraniczenia swojego codziennego życia prywatnego od tego niestandardowego alter ego. Co prawda te sfery w pewnym stopniu się przenikają, ale ta druga nie może zacząć dominować…

  • ~Ife

    Mam kilka pytan odnosnie klubu Insomnia. Jesli bys znalazla chwilke to prosze o kontakt na emaila. Ife