JAKA JESTEM?

Płaczę na filmach, nawet na kreskówkach. Nie ma chyba bajki, na której bym nie płakała. No cóż, taka emocjonalna ze mnie istota. Uwielbiam szpilki, ale też śmigam w trampkach. Jak każda kobieta lubię biżuteryjne błyskotki, choć jeszcze większą frajdę sprawiają mi książki. I co z tego, że nie mam gdzie ich trzymać – na literaturę zawsze znajdę miejsce. A na dodatek wariuję na punkcie seksu. Chcecie jeszcze dowiedzieć się czegoś ciekawego o mnie?

Zaczęło się spokojnie…

Podobno byłam bardzo spokojnym dzieckiem. Wiecie, takim którego można ze świecą szukać. Dziś zrobiła się ze mnie kobieta demon, potrafiąca opieprzyć, gdy jest taka potrzeba. Kiedyś przejmowałam się, że moje poglądy są często odmienne od zdania większości. Nie odzywałam się niepytana z obawy przed jakąkolwiek konfrontacją. Ale teraz już wiem, że bez asertywności nie ma szans na wykreowanie swojego życia takiego jakiego pragniemy. Dlatego momentami brnę pod prąd. Nie na złość innym, ale dla swoich marzeń.

Marzycielka

Właśnie – marzenia. Marzycielka ze mnie cholerna. Bez marzeń utknęłabym w teraźniejszości. Często w domu albo na spacerze włączam sobie motywującą muzykę i marzę. O czym? O wydanych przez siebie książkach, o podróżach, o słońcu pieszczącym moje ciało, o drewnianym domku z widokiem na góry, o…

Dużo tego jest. Dlatego ostatnio bardzo pracuję nad systematycznością. Na osiąganiu małych celów, które w przyszłości doprowadzą do dużych efektów. I to nie jest naiwność. Ja po prostu wierzę w siebie, choć nie ukrywam, że dopadają mnie sekundy zwątpienia. Pewnie też tak macie – zwłaszcza jak na każdym kroku spotyka się osoby próbujące zanegować naszą wiedzę i umiejętności. To na chwilę podcina skrzydła, lecz później one odrastają jeszcze większe i mocniejsze.

Kobiece słabości

Sukienki – ubóstwiam. Za czasów szkolnych chodziłam tylko w spodniach, a sukienka to było zło konieczne. Teraz jest na odwrót – nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam na sobie spodnie (oprócz legginsów). Dlatego w przyszłości będę miała wieeeeeelką garderobę i myślę, że 80% jej powierzchni zajmą sukienki. I nie będę musiała przemycać przed mężem nowych kiecek mówiąc ależ Kochanie, przecież ja to kupiłam już dawno temu. Bowiem posiadając garderobę trudniej będzie mu się w tym połapać 😉

Z kuchni do łóżka

Umiejętności kulinarne posiadam raczej na poziomie średnim. Owszem coś tam ugotuję i zazwyczaj wychodzi całkiem smacznie. Ale zdecydowanie wolę eksperymenty łóżkowe od kulinarnych. Choć czasami pewne smakołyki można przenieść do sypialni i wtedy jest zabawa 2 w 1, czyli najesz się i zaspokoisz. O, w tym to jestem dobra.

Ukochane uzależnienia

Co jeszcze… Nie lubię marnowania czasu, bo czasu nikt nie zwróci. To jest chyba najcenniejsza waluta. Ale warto też na chwilę zdjąć zegarek z ręki i po prostu się tym czasem cieszyć. Dlatego z wiekiem nauczyłam się rozpieszczać siebie – właśnie takimi momentami szczęścia. Zapachem kawy o poranku, bąbelkami piany podczas kąpieli, uśmiechem ukochanego mężczyzny czy nawet chrapaniem psiaka okazującym w ten sposób, że czuje się kochany i bezpieczny.

Czy mam swoje nałogi? Oczywiście! Herbata i podróże. Dzień bez herbaty to dla mnie dzień stracony. A podróże? To już jest poważne uzależnienie. Gdy tylko poczuję na policzku podmuch wiosennego wiatru, to od razu ciągnie mnie w świat. Do nowych miejsc, krajobrazów i ludzi. Żadnych pieniędzy wydanych na wojaże nie będę żałowała. Mogę żyć przez miesiąc na chlebie i wodzie, oby tylko móc gdzieś wyjechać. Bo to, co przeżyjemy i zobaczymy jest nasze i tylko nasze. I wspomnień nikt nam nie zabierze. Podróże pozwalają się zrestartować i nabrać dystansu do codzienności. A dzięki można więcej. I można również odzyskać siebie (i przy okazji odwiedzić nowe swingers kluby).

Męskie obiekty

Jakich mężczyzn lubię? Eleganckich i zadbanych. O zdecydowanym, lecz orzeźwiającym zapachu perfum. Potrafiących mnie rozbawić i sprawić, że w ich towarzystwie czuję się swobodnie. Intrygujących swoją osobowością i życiowymi poglądami. Umiejących mówić, ale i słuchać. Zresztą bardzo szybko zauważyłam uroki płci przeciwnej. Zaczęło się od przedszkola i Tomka – wysokiego blondyna z loczkami. A później czy to w podstawówce, na kolonii, liceum czy obozie – zawsze musiałam mieć jakiś obiekt westchnień. Jednak, gdy poznałam swojego męża – wszystkie „obiekty” poszły w kąt. Aż do momentu, kiedy wkroczyliśmy w świat swingu. Teraz mogę podziwiać męskie walory bez ograniczeń.

Samotność nie jest dla mnie

Czego się boję? Samotności. Tego, że kiedyś zostanę na świecie sama i że się w tym nie odnajdę. Owszem – potrzebuję także chwil na poukładanie myśli i bycie sama ze sobą, ale jeśli takowe chwile trwają zbyt długo, to nie znoszę ich za dobrze. Dlatego nie chcę już więcej rozłąk z Erykiem. Nie skusi mnie żadna propozycja wyjazdu czy pracy. Dobrze nam razem, więc po co zmieniać coś, co jest prawie doskonałe? Czemu prawie? Bo w ideały nie wierzę. Ani w utopię. Taka ze mnie realistka. Realistka z marzeniami.

Tekst: Luiza