JESTEŚMY SWINGUJĄCY NIEPRAKTYKUJĄCY

http://little-moonshine.deviantart.com/art/Stop-184535197

http://little-moonshine.deviantart.com/art/Stop-184535197

Tak już mamy z Erykiem, że uwielbiamy poznawać nowych ludzi. Zarówno w tym życiu „oficjalnym”, jak i „nieoficjalnym”. Ale zagadując w świecie wirtualnym do świeżo zarejestrowanych uczestników swingowego świata coraz częściej napotykamy na „swingersów nie-swingersów”. Hmm… I tak się zastanawiamy o co w tym wszystkim chodzi.

Wiele portali dla swingersów ma opcję wiadomości pierwszego kontaktu. Przeważnie w nich zawarta jest treść: cześć, może się poznamy? albo samotni panowie proszę nie pisać. Lecz w świecie swingerskim ostatnio zapanowała nowa moda na profile par, które niby swingują, ale nikogo do tego swingu nie potrzebują. To w takim razie jak można swingować nie swingując? 😉

Skomplikowane to jak cholera. A my lubimy prosto i konkretnie, nie utrudniając sobie zbytecznie życia. Jak za coś się bierzemy, to bez zbędnego bla bla bla – tylko działamy. Podobamy się wzajemnie i iskrzy między nami? To skonsumujmy zmysłowo naszą znajomość! A jak nie ma chemii, to nic na siłę tylko wracamy na namiętny seks do własnego łóżka. I też jest bosko.

Ale nie cierpimy fałszu i dlatego mało zrozumiałym dla nas jest zakładanie takich fikcyjnych profili. Jeżeli lubicie tylko patrzeć, podglądać i kręcą Cię nagie fotki innych, to bądźcie szczerzy i napiszcie to. Nie udawajcie, że jesteście kimś innym, bo tylko strzelacie gola do swojej bramki. Jeżeli nie macie doświadczenia w swingu, a chcielibyście takie zdobywać, to po co już na początku odgradzacie się murem od innych? Gdy widzimy informacje w stylu, że nie interesuje Was swing – to wytłumaczcie nam w jakim celu znaleźliście się na swingerskim portalu?

Swinguję, ale nie praktykuję. Czyli nie swingujesz, bo swing się opiera wyłącznie na praktyce. Nie można być swingersem teoretykiem. To nie uczelnia, na której wystarczy papierek, aby uczyć innych. Tu potrzebne jest doświadczenie i właśnie otwartość na innych.

Chociaż swoją drogą… Stworzyć akademię dla swingersów to by było coś J Tylko warunkiem koniecznym zakończenia edukacji byłby egzamin praktyczny. Myślicie, że byliby chętni na takie dokształcanie??? 😉

Tekst: Luiza

  • paraadult

    Egzamin praktyczny i ustne zaliczenie 🙂 To tak w odpowiedzi na pytanie.

    Swing – owanie. temat równie długi co szeroki i głęboki.

    Czy swingiem jest wizyta w klubie i zabawa ze sobą obserwując inne pary, czy może do tego potrzebny jest dotyk obcej dłoni na jej piersi, a może sterczący dzikus singla który domaga się pieszczot i ląduje w ustach mojej partnerki nie penetrując jej dowcipnie….

    Dla Nas interesujący jest seks w obecności innych osób, gdzie nie definiujemy na czym się skończy. Czasem kończy się na tańcu, czasem na dotyku czy pieszczotach, a czasem spędzamy we czworo lub liczniejszym gronie dłuuugie godziny.

    To że nie definiujemy końca, nie oznacza że nie mamy wyznaczonych granic.

    Granic, których dla wspólnego dobra przekraczać Nam nie wolno.

    Pozdr.

    W.B.

    • My również z góry niczego nie zakładamy, ale we wpisie chodziło nam o to, że pewne pary już na samym początku wysyłają sprzeczne sygnały. Bo niby swingują, a jednak swingiem nie są zainteresowane…

  • kokosanki79

    Proponujemy przedmiot wprowadzenie do swingowania :D. Na początku zawsze jest trudno.

    • paraadult

      Najlepiej na pierwszym roku studiów 🙂

    • Hihi. No pewnie – wprowadzenie musi być na początku. I tak jak na uczelni będzie podział na wykłady i ćwiczenia 🙂

  • Ixin

    Ha, super temat, a więc jesteśmy jako para swingujący, ale nie do końca i taki czas u nas trwa bardzo długo.. do rzeczy, a więc w naszym „swingowaniu” wygląda to następująco: ona uprawia sex tylko z kobietami, nie ważne czy singielkami , czy z połówką jakiejś pary. Nie chce i za żadne skarby nie pójdzie z facetem, on jak najbardziej również z kobietami-w facetach nie gustuje:). Często w luźnych rozmowach inne swingujące pary się dziwią, (my tego nie ukrywamy) dlaczego tak jest i dlaczego pojawiamy się dłuższy czas w różnych miejscach, a taki układ u nas panuje??? To, więc jesteśmy swingujący czy nie??? Oczywiście jest to pytanie nurtujące, bo czy będziemy, czy nie to nam taki układ pasuje w 100%!!!
    Pzdr.
    B&T

    • Jeżeli nie zamykacie się na innych i spotykacie się z ludźmi także w celach zabaw – to jak najbardziej jesteście swingujący. A to w jakich układach się bawicie, to już tylko i wyłącznie Wasza decyzja 😉

  • roxanne

    Może zanim akademia, otworzymy wspólnie doskonały, na europejskim poziomie swingers klub, przyjazny i bezpieczny 🙂 (idealny przykład dla mnie to Tantra w Cap d’Agde). Można by organizować przy nim jakieś kursy dla poczatkujących swingersów, haha :).

    • A powiem Tobie, że cały czas rozważamy z Erykiem pójście w stronę kursów i szkoleń. Myślisz, że spotkałoby się to z zainteresowaniem?

      • roxanne

        Ktoś w końcu musi zacząć, więc może warto poważnie się nad tym zastanowić… :). Marzy mi się żeby temat swingu nie był już tak kontrowersyjnym tematem w naszym kraju… Wierzę, że wielu chciałoby spróbować, ale powstrzymywani stereotypami, brakiem akceptacji siebie i społeczeństwa, no i co najgorsze bliskich, nawet o tym nie mówią… Jakby co, chętnie pomogę 🙂

        • Im bardziej zgłębiamy się w to środowisko, tym bardziej uświadamiamy sobie, że jest coraz więcej ludzi pragnących od życia czegoś więcej i słuchających swoich pragnień. Ale wciąż większość z nich pozostaje w ukryciu… 🙁

    • Ania

      Jest bardzo dużo ludzi, którzy na pewno by chcieli spróbować, ale się boją, mają skrzywioną wizję klubu swingers-kiego i swingu, który kojarzy im się bardziej z burdelem, a nie kulturalnym klubem do zabaw. Mieliśmy przyjemność wyprowadzić jedną swing-erkę, oraz parę z takiego stereotypowego myślenia i są zachwyceni. Więc moja rada, krzewmy swing gdzie się tylko da w miarę rozsądku….

      • I właśnie taki mamy plan. W tym celu między innymi powstał też ten blog 😉

  • roxanne

    Nie wiem czy to odpowiedni post do mojego komentarza, ale niech tam ;). Chciałam poruszyć temat atrakcyjności ludzi na takich imprezach… Oczywiście każdy ma swój gust i nie dla każdego ważne/najważniejsze jest to co dla mnie. W wielu przypadkach właśnie to, że niby wszystko jest ok, ale jeden szczegół nie pasuje powoduje, że zainteresowanie z mojej strony po prostu znika. No nie ma opcji żebym się nagięła… :). Z drugiej strony bardzo rzadko trafia się na „top ciacha” w takich klubach… Jakie Wy macie spostrzeżenia? Macie swoje „widzimisię” :)? Czego nie zaakceptujecie oprócz oczywistej sprawy jaką jest brak higieny :)?

    • O atrakcyjności to chyba powinnam osobny wpis zrobić. Niby każdego kręci co innego, ale faktycznie często panuje zasada, że „każda potwora znajdzie swojego amatora”, więc po co się starać. Ktoś i tak się nawinie. Ale… U nas podobnie jak u Ciebie tak to nie działa i zdarzają się się klubowe wieczory, kiedy z nikim się nie bawimy, bo… nie ma z kim. A robić czegoś na siłę nie mamy zamiaru. Ze swojej strony nie kręcą mnie panowie z „brzuszkami”, na dodatek często zbędnie owłosieni i spoceni, a i tak uważający się za guru seksu. No i nigdy nie pójdę do łóżka z facetem, który prostego zdania nie potrafi sklecić, a przekleństwa traktuje jak przecinki. No nie ma takiej opcji 😉

      • roxanne

        No nie, chyba znalazłam bratnią duszę :)! Czekam więc na osobny wpis ;).

        • Będzie będzie. Dopisałam go do listy wpisów czekających w kolejce 😉