KOCHANKOWIE – WSPOMNIENIE, KTÓRE NIE WRACA

W moim życiu liczy się jeden mężczyzna. Tylko jeden. Ten, dla którego dnia staram się być jeszcze lepszym człowiekiem. Ten, którego pragnę głaskać po głowie przed zaśnięciem. Ten, w którego oczach widzę siebie. Swingując, dzielimy się sobą. Inni mnie biorą, ale On mnie ma. Byli kochankowie zatracają się w pamięci, zlewając się w mgliste wspomnienie. Wspomnienie, które nie wraca…

Powoli gubię się w rachunku ilu ich było. Kilku, a może kilkunastu. Licznik rośnie w dość szybkim tempie. Chwilowe uniesienie, fala rozkoszy, ciało jako narzędzie do spełnienia. Zaczynając przygodę ze swingowaniem najbardziej obawiałam się oddalenia. Że każde z nas zamknie się w świecie przeżyć minionych, zapominając o tym co jest tu i teraz. Że niby razem, a jednak osobno. Nie chciałam, aby kochając się ze mną, On myślał o posiadanych kobietach. I na odwrót – że będąc z Nim, w głowie będę wywoływała obrazy przygodnego seksu z innymi.

Oni przeminęli. My jesteśmy

A jest inaczej. Jak? Po prostu łatwiej. One/Oni przeminęli. My jesteśmy. Z każdym rokiem bycia razem, zadajemy sobie pytanie – czy można kochać jeszcze bardziej? Pierwsze spotkania, wspólne zamieszkanie, ślub, podróże. Ważne chwile, w których człowiek myśli, że już osiągnął apogeum uczucia i zaufania do swojej drugiej połowy. Okazuje się, że życie potrafi pisać nieprzewidywane scenariusze, a miłosna skala najzwyczajniej nie istnieje. Bo jak można mierzyć coś, co żadnej miary nie posiada?

Zapamiętam Jego pierwszą kobietę, z którą się Nim podzieliłam. Zapamiętam pierwszego mężczyznę, który wziął mnie na Jego oczach. O ile pierwsze wspomnienie wywołuje pozytywne odczucia, to drugie wciąż wiąże się ze zbyt dużymi emocjami, aby do nich ot tak powrócić. Ale to było, minęło. Urwany film, taśma nawinięta na nowo.

Bez imion i historii

Nie pytamy o imiona, nie interesują Nas ich historie. Nie tworzymy żadnych relacji. Liczy się tylko zatrzymany moment w czasoprzestrzeni. Odcinamy kochanków, jak kupony ulotnego szczęścia. Ich miejsce zastępują kolejni…

A My wciąż jesteśmy. Jeszcze bliżsi sobie. Jeszcze bardziej spragnieni zapachu łączącej intymności. To Jemu patrzę w oczy, kiedy dochodzę. To Jego imię krzyczę, gdy moje ciało przechodzą dreszcze.

To Jego kocham.

Inni są uzupełnieniem. Jak suplement w tabletkach dla poprawy nastroju…

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/obce-bicie-serca/

 

 

  • Ciało jako narzędzie – takie banalne i prawdziwe zarazem..
    Narzędzie, które trzeba ostrzyć, bo się tępi.

    • swingwithme

      Prawda i banalność często się przeplata. Tak już mamy skonstruowany nasz mini świat. P.S. A to co nieużywane, szybko traci swą ostrość 😉

  • ~dżi

    Pięknie napisane. Miło jest wiedzieć, że wam udało się dojść do takiego stanu, gdzie jesteście WY, a reszta nie ma znaczenia.

    • swingwithme

      Droga do osiągnięcia tego stanu była długa i wyboista. Za Nami wiele przeszkód i trudnych wyborów, ale dobrze jest móc spojrzeć przed siebie i widzieć jasną linię horyzontu. Wspólnego horyzontu.

  • Obawiała się bardziej niż On, gdy szli tego wieczora po raz pierwszy oddać się nieznanemu uniesieniu. Strach, ekscytacja, podniecenie, akcja… szept, kac, zamknięcie. Tak możnaby podsumować początek ich zabaw w nowym, obcym, lecz pożądanym świecie. Eryk myślał, że będzie czuł silne pożądanie i seks pochłonie go bezgranicznie. Mylił się… bez Luizy nie potrafił, nie mógł oddać się rozkoszy z inną kobietą. Pachnącą, filigranową, egzotyczną. Spełnił się dopiero, gdy słyszał jej szept mówiący „skończ w niej, zaspokój się nią… nie wahaj się… dojdź”. Ta noc była nocą, podczas której przekroczyli bramy poprawności. Wracając do domu bliżej siebie niż myśleli, że mogliby jeszcze być Luiza miała wyrzuty moralne. Zastanawiała się, czy nie straciła Eryka… dawnego czułego Jej Eryka. Postanowili spróbować ponownie, w tym samym miejscu, po niedługim czasie. Jak bumerang wróciły prawie te same doznania… Strach, ekscytacja, podniecenie, akcja… kac, zamknięcie. Niestety, tym razem zabrakło szeptu, który wcześniej przenikał ciało i duszę. Słów bliskości akcentujących wspólny byt i decyzje. Niby niewiele, ale to Eryk, odważny, lecz zlękniony nie mógł sobie poradzić z nowym… Wtedy Go straciła, w tej chwili zamknął drzwi do swojego serca. Minęły dni, miesiące, rok… wydającym się nieodwracalnym stan porzucenia zamienił się w stan zbliżenia na tyle silnego by dzisiaj mówili osobie w jednej osobie. Teraz nie muszą rozmawiać, gdyż myślą i czują to samo. Z bardzo emocjonalnych chwil zrodziło się uczucie, które pozwala zatracać się z innymi, ale być tylko ze sobą… myślą, dotykiem, istnieniem…

    • swingwithme

      Eryk – nikt nie rozumie mnie tak jak Ty 🙂

  • Zadziwiające jak podobne są ludzkie losy:)
    Przed kilkoma godzinami zastanawiałam się kiedy u mnie ruszyła ta lawina i czy aby na pewno jestem w stanie doliczyć się wszystkich obcych mężczyzn..
    I tylko tej jeden jest ZAWSZE:)
    pozdrawiam ciepło i dziękuję za inspirację 🙂

    • swingwithme

      Miło jest poznawać kobiety, które przeżywają podobne stany emocjonalne… Liczby nie są ważne, bo to co najważniejsze masz obok. Dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Zapraszam jak najczęściej 🙂

  • Suplement w tabletkach na poprawę nastroju… jakie to prawdziwe i życiowe.. 🙂

    • swingwithme

      Czasami takie „wspomagacze” się przydają 😉

  • ~Spokojna

    Ten pierwszy raz …. ogromne podniecenie i …. i to wszystko. Nie mogłam i nie chciałam nikogo innego tylko Spokojnego i nie ze strachu, że On i Ona będą lepsi bo inni, nowi … ja wiedziałam, że S będzie zawsze i wszędzie ze mną i dla mnie … a skąd to wiedziałam heh no po prostu wiedziałam i tyle 😉 zdziwienie pary, ale trudno tak też bywa …. później było łatwiej milej ciekawiej 😀 Otwierałam się coraz bardziej, poznawałam siebie i Spokojnego z dnia na dzień z godziny na godzinę wiedziałam, że te spotkania są właśnie dla nas jak najbardziej potrzebne bo nas coraz bardziej ze sobą łączą … i tak jest do dziś, jest cudownie 😀 Ale nie ma u mnie zapomnienia .. każdego partnera i każdą partnerkę pamiętam doskonale, o niektórych chciałabym zapomnieć na zawsze ale nie da rady mam za dobrą pamięć 🙁 niestety. Innych chcę pamiętać bo ich po prostu lubię i chcę lubić 😀
    Pozdrowionka Spokojna 😀
    Ps. Mam tylko nadzieję, ze jeszcze nikogo nie zagadałam na śmierć hihihi

    • swingwithme

      Witaj Spokojna. To jest paradoksalne, że będąc z innymi niby oddalamy się od siebie, a tak naprawdę przybliżamy się jeszcze bardziej. Byli partnerzy zawsze gdzieś się schowają w zakamarkach pamięci, ale co innego pamiętać, a co innego rozpamiętywać… I właśnie tego „rozpamiętywania” staram się unikać 🙂

      P.S. A Twoje „gadulstwo” jest urocze 😉

  • ~A.

    Suplement…nie tworzysz relacji? To chyba nie tak…moim zdaniem te realcje sa…trwaja krotko…filirt…pieszczoty…penetracja…relacje wazne, w innym stopniu niz z mezem, partnerem…
    Ja tez nie chce byc suplementem w tabletkach…ma byc jakosc…suplement ojarzy mi sie z kiepskim zamiennikiem…probowaniem zamienic cos dobrego czyms mniej dobrym…
    nasze zabawy…fascynacje innymi osobami, cialami, chwila…zupelnie inne odczucia niz podczas naszego sexu…to wlasnie ta innosc nas pociaga…ja nie ukrywam, ze mam fetysz nowosci…lhbie nowe fiuty – bywam dosadna…lubie nowy dotyk, dlatego swing…nie jakos suplement, zamiennik…tylko jako dodatek…
    A.

    • To nie tak. Pisząc ten tekst miałam na myśli relacje długotrwałe. Będąc z innym mężczyzną, staram się, aby czuł się mną zaspokojony. Dbam o to, aby nie był tylko maszynką do seksu, czyli swoista relacja jednak się wytwarza. A suplement jest dodatkiem, a nie „podstawą”. Gdyby był czymś kiepskim, to nie chciałabym go zażywać 😉

  • ~

    SUPLEMENT! Kisnę w środku. Czyli wasz związek nie jest taki wspaniały, dopełniony wami, tylko osobami trzecimi. Bo życie tylko we dwójkę byłoby nudne? Fakt, zdadzacie się ma to. Ale nie mogę pojąć jak, J A K, można być z kimś blisko kiedy penis innego penetruje Ciebie. Traktujecie się tak naprawdę jak maszyny jak powłoki.

    • Łatwo jest oceniać, nie znając siebie nawzajem. Nuda w naszym związku nie istnieje, bo nie dość, że jesteśmy małżeństwem, kochankami, to przede wszystkim przyjaciółmi. Nie ma tutaj żadnej mechaniki, żadnej przedmiotowości. Wręcz przeciwnie. Zaufanie, na której nie znajdziesz skali i dopełnienie się w spojrzeniu, uśmiechu, bycie razem.

      Mamy inne style życia. Ja jestem szczęśliwa w swoim. A Ty? 🙂

      • ~

        Nie ma nic piękniejszego niż wierność jednej osobie i zaufanie dla niej. Tylko jedna osoba daje mi szczęście, nikt nie musi mnie dymać, by czuć bliskość z ukochaną osobą. Seks jest dodatkiem, a nie najważniejszą rzeczą. Niestety mało jest takich osób. Łatwo mi ocenić osobę, która jest zadowolona z takiego życia. Phi. Szanować Cię mogę, bo nikogo nie krzywdzisz, ale śmieszy mnie to co tu piszesz. I równocześnie przeraża.

Close