KTO TERAZ?

http://primalfuryan.deviantart.com/art/VINTAGE-LOVE-346708665

http://primalfuryan.deviantart.com/art/VINTAGE-LOVE-346708665

Mieli dłuższą przerwę w licznych przygodach. Natura drapieżcy dawała o sobie jednak co raz bardziej znać. Zaspokajali się sobą, lecz chcieli zaszaleć. Poznać kogoś nowego, spotkać kogoś byłego. Oddać się ponownie rozkoszy w większym gronie. Lubili penetrować doświadczenia z innymi równie otwartymi i lubiącymi dreszczyk emocji ludźmi. Mieli oczywiście także chwile dla siebie, gdzie delektowali się sobą patrząc głęboko w oczy. Dostrzegając rozszerzające się źrenice. Zwierzęce spojrzenie w trakcie wspólnego orgazmu ich ciał.

Postanowili oddać się ponownie zabawie. Najtrudniejsze jednakże zawsze jest znaleźć drugą stronę, gdzie chemia unosi się w powietrzu. Drugą niedogodnością był, jest i będzie zawsze czas. Wszyscy pragną niemego pocałunku na szyi swojego kochanka, delikatnego muskania po plecach pazurkami kochanki, lecz najtrudniej jest odnaleźć nie uniesienie, lecz chwilę na jego spełnienie. Tyle zgranych par. Charyzmatycznych mężczyzn, kuszących Kobiet a tak mało możliwości. Ileż to razy napięcie narasta długo, dłużej, za długo. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a że zna się już smak wytwornego dania to tym bardziej chce się delektować nim ponownie.

Życie lubi być niespodziewanym tchnieniem chwili. Częste plany muszą pozostać zweryfikowane możliwościami. Każdy ma swoją egzystencjalność. Znajduje się w niej również tak istotna cielesność, która szuka ujścia na różne sposoby. Planowali spotkać się z przyjemnym doznaniem poznanych już par. Terminy jednak nie były łaskawe. Lubiąc dzielić się sobą w poznawaniu wartościowych ludzi zapragnęli spotkać się z nowym, nieznanym. Wiedzieli, że żeby próbować wciąż nowych dań, trzeba działać. W końcu, tak wiele osób prezentuje się w świecie wirtualnym akcentując chęć realnego poznania. Liczyli się z faktem, że każdy tworzy swój przepis rozkoszy i zachęca do skosztowania, lecz więcej jest pisarzy niż kucharzy rozkosznej przygody, wymiany, degustacji…

Wybierali się w podróż. Byli duchami żądnymi przygód. Natura nie dawała im spokoju i kazała szukać radości w każdej możliwości odkrywania świata. Eryk upatrzywszy jedną z Kobiet, którą czytywał namiętnie postanowił zaproponować spotkanie. Wymiana poglądów, może i myśli, tudzież sztuki tworzenia, ciał zespolenia. Znaki na monitorze i tym razem okazały się cichymi, nie odzwierciedlonymi. Wiedział wraz z Luizą, że mało jest ludzi odważnych na takowych się kształtujących. Jednakże kształt ten był krzywym odbiciem, kreowanym dla innych, w rzeczywistości pozostającym ledwo bladym światłem padającym w cień.

W tańcu podniecającego swingu spotykali się nie raz z duszami, które niczym krytyk sztuki najbardziej negatywne głosił opinie lub w niemowie z grymasem na twarzy milczał nie zobaczywszy dzieła. Nie byli w stanie zrozumieć faktu, iż opisy ludzkie tak zachęcające, w ciszy przy próbie poznania zostawały. Demotywujące, jak i lekko irytujące zabierające chęć dalszego odkrywania smaków uniesienia. Dawne Kochanki i Kochankowie co rusz byli w ich głowach. Przecież co było przyjemnym nie warto było chowania. Natarczywymi być też nie chcieli.

I w planie szukania poznania, ponownego ciała doznania, gdy już w zwątpieniu wirtualnego szukania przenosili się do klubowego działania odważne osoby się odezwały. W kilku słowach rzeczowo zachęcały. Luiza z Erykiem ponownie z wypiekiem na twarzy myśleli, czy czas pozwoli i co się przydarzy. Mieli jedno doświadczenie, którego się trzymali. Świat wirtualny, rzeczywistego nie zastąpi, chociażby niektórzy się bardzo starali. Warte jest podkreślenia, że znając swoją wartość i mając otwartość na świat i na ludzi cierpliwość będzie drogą do doświadczenia. W przypadku Eryka do smakowania, Luizy do ukazania kwiatu Kobiety.

Tekst: Eryk

Close