LIST DO PRZYSZŁEJ SWINGERKI. DZIELENIE

Zastanawiasz się jak to będzie – gdy zobaczysz go z inną. Jak będzie ją zaspokajał, jak ona będzie wiła się i jęczała od jego rytmicznych pchnięć. Będzie Cię to podniecało? A może poczujesz falę zazdrości, która uderzy w Ciebie z niespodziewaną siłą? Nie wiesz tego i nie dowiesz się dopóki sama nie spróbujesz swingu.

Siedzicie na kanapach, sącząc pysznego drinka. Czujecie nadchodzące podniecenie. Słowa stają się coraz bardziej pikantne, a gesty odważniejsze. Nieznana dłoń gładzi Cię po plecach, a nowy zapach perfum otula Twoją szyję. Zerkasz na swojego męża. On również z zamkniętymi oczami oddaje się pieszczotom kochanki. W pewnej chwili otwiera oczy i Wasze spojrzenia spotykają się. Dajecie sobie zgodę na namiętność i dzikie pożądanie.

I choć jednak czujesz, że pragniesz oddać się tu i teraz, to twoje myśli wędrują do ukochanego. Co robi? Jak ją pieści? Czy jest mu dobrze? A może okazuje jej za dużo czułości? Zazdrość wbija się w Twój umysł i serce. Niby wszystko jest w porządku, lecz…

***

Po raz pierwszy zobaczyłam Eryka z drugą kobietą w berlińskiej Insomnii. Byłam tak podniecona nowymi obrazami rozgrywającymi się przed nami, że wręcz namawiałam go, aby zagłębił się w innej. Nie czułam wówczas żadnej zazdrości, tylko ekstazę przeszywającą mnie od stóp do głów. Pragnęłam, aby on pragnął tej dziewczyny. Gdy ją penetrował, szeptałam mu do ucha małe świnstewka oraz zapewniałam go w słowie, że to co właśnie teraz robi, kręci mnie do obłędu. I chociaż wówczas tylko on oddał się szaleństwu, to obydwoje wyszliśmy z klubu spełnieni.

Najtrudniejszy był drugi raz… Kameralne spotkanie w apartamencie. Świece, łóżko, romantyczny nastrój. Rozpoczęła się zabawa. A ja w jej trakcie czułam, jak łzy napływają mi do oczu. Jak chcę przestać, uciec z hotelowego pokoju. Przytulić się do niego i powiedzieć, że swing nie jest dla mnie, bo czuję, że go tracę. I, że tracę siebie.

Ból i złość naprzemiennie atakowały moje serce. Chciałam męskiego wtulenia, a jednocześnie przywoływanie w pamięci wspomnienia, jak on trzyma inną za pośladki i pieprzy od tyłu, sprawiło, że go odtrącałam. Kłótnie, krzyk, niezrozumienie – było ciężko. Poduszka była mokra od nieprzestającego płaczu, a ja żałowałam tej durnej decyzji o rozpoczęciu tejże przygody…

Na szczęście nie trwało to długo. Przy butelce wina, w domowym zaciszu, wyjaśniliśmy sobie wszystko. Opisaliśmy uczucia, doznania z najmniejszymi nawet szczegółami.

Przełknęłam gorzką pigułkę, aby później poczuć jej słodycz.

I chociaż wcześniej czuliśmy się obydwoje gotowi na swing, to rzeczywistość była trudną próbą. Ale próbą, którą przeszliśmy, i z której teraz razem czerpiemy nieziemską przyjemność.

Czego się najbardziej bałam? Że Eryk zakocha się w innej, że odnajdzie w drugiej kobiecie, coś czego ja nie posiadam.

Sama zresztą wiesz, że jako kobiety potrafimy tworzyć znaczenia, na które nasi mężczyźni nawet by nie wpadli. Ale przecież my swoje i tak wiemy…

***

Swingowanie to przekraczanie granic, a każdy krok w nieznane wywołuje strach. Powiem Ci coś w sekrecie – choć swinguję już od kilku lat, to „każdy raz” jest inny i w żaden sposób nie jestem w stanie przewidzieć swoich reakcji. Nie zaplanuję czy pozwolę ponieść się rozpustnemu szaleństwu czy odezwie się we mnie rozwaga nakazująca zachować pewien dystans. Wszystko zależy od sytuacji, miejsca, i na pierwszym miejscu – od ludzi. I to jest zarówno piękne, jak jednocześnie przerażające w swingu. Ta niepowtarzalna niepewność. Albo ją pokochasz albo znienawidzisz.

Ja ją pokochałam, choć ta miłość przychodziła stopniowo, spotkanie za spotkaniem.

Czy nadal jestem zazdrosna o Eryka? Jak diabli! A czemu? Bo go kocham, a jak się kogoś kocha, to się o tę osobę walczy. A zazdrość jest Twoją bronią w tej walce. Tylko nie wykorzystuj jej przeciwko sobie, bo przegrasz już na samym początku.

***

Najtrudniej dzielić się tym, co najbliższe i najukochańsze. A przecież Twój mężczyzna jest Ci najdroższy.

I jak mam go oddać innej kobiecie? ­­– myślisz, wątpisz, negujesz, ale gdzieś w głębi – pożądasz tego. Masz wrażenie, jakbyś dzieliła się na pół. I to nie na dobrą czy złą, lecz na rozważną i wyzwoloną.

A czy wszystko musi być albo czarne albo białe? Ja pokochałam szarość i to zarówno jako kompromisową barwę, jak i środek pozwalający łączyć w sobie niewinność bieli i drapieżność czerni.

Biel – to jemu mówię, że go kocham. To jego pocałunków pragnę na dobranoc. To do niego dzwonię tak po prostu, aby usłyszeć jak mija mu dzień.

Czerń – to jemu mówię, że ma pieprzyć inną. To jego słów pragnę, gdy pieprzy mnie inny. To do niego dzwonię, aby zrobić mu dobrze szepcząc seksualne fantazje.

Jestem jedną kobietą o dwóch obliczach.

I Twój mężczyzna jest taki sam.

Jeżeli łączy Was prawdziwe uczucie. Jeżeli pomimo upływających lat, godziny rozmów to dla Was wciąż za mało. Jeżeli każdego dnia staracie się o siebie…

… to żadna inna kobieta nie zajmie Twojego miejsca w jego sercu.

I w żadnej innej kobiecie nie będzie szukał czegoś więcej, bo Ty jesteś dla niego wszystkim.

Jedyne czego może poszukiwać to kopii Ciebie, ale przecież doskonałości nie da się skopiować. Prawda?

Tekst: Luiza

  • roxanne

    Dobrze napisane Eliza :). Szczera rozmowa o odczuciach i bliskość pomaga w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów i wątpliwości :).

    • Luiza 😉 A szczera rozmowa zawsze jest dobra na wszystko. Zwłaszcza na problemy…

      • roxanne

        Co ja z tą Elizą :)! Jasne, że Luiza :)!!!

        • Nic się nie stało. Wszak to imiona bardzo do siebie podobne 😉