LIST DO PRZYSZŁEJ SWINGERKI. POCZĄTEK.

letter_from_you_by_katsiiiPatrzysz w lustro i kogo widzisz? Siebie, a może kogoś kim nie jesteś? Zmieniasz się. Boisz się tych zmian, ale czujesz, że nie możesz z tym walczyć. Wsłuchujesz się w swoje myśli, w swoje ciało i w swoje pragnienia. One szepczą. Nie, one wręcz krzyczą do Ciebie, że jesteś już gotowa. A Ty chcesz tego, lecz wciąż ukryty krzyk tłumisz lękami. Własnymi i obcymi. Robisz jeden krok w przód, a za chwilę dwa do tyłu. Nie martw się. Ja też tak miałam i inne swingerki również. Wsłuchaj się tylko w siebie, a wszystko będzie dobrze. Zaufaj mi.

Przecież nie chcesz utonąć

Piszę do Ciebie, bo doskonale wiem co czujesz. Do swingowania trzeba dojrzeć. Nawet więcej – trzeba dojrzeć do samej myśli o swingowaniu. To nie jest łatwe. Oj, nie. Zastanawiasz się, skąd taka potrzeba się w ogóle u Ciebie wzięła. Czy to przez obejrzany film erotyczny, a może podnieciła Cię jakaś scena z literatury pięknej? Poczułaś wtedy dreszcz podniecenia, ale o zupełnie nieznanym dotąd wymiarze. Zakazanym. Początkowo starałaś się wykasowywać te niegrzeczne wizje z głowy, ale one powracały. We śnie czy na jawie, gdy zobaczyłaś przystojnego mężczyznę bądź piękną kobietę, których chciałabyś posiąść.

Nie. To nie jest dla mnie. To jest jakieś chore, brudne, po prostu złe – wypowiadałaś podświadomie te słowa niczym oczyszczającą mantrę, która wyzwoli Twój umysł od nieakceptowanej perwersji. Na chwilę pomagało. Znów czułaś się jak „normalna” kobieta, zgodna ze społecznymi normami. Wzięłaś głęboki oddech i wróciłaś do codzienności.

Stałaś się mistrzynią w wypieraniu własnych potrzeb. Gratuluję – tym samym przestałaś być sobą. Najgorsze co możesz zrobić, to być nieszczerą wobec siebie. Kłamstwo boli wówczas podwójnie. Zupełnie jakbyś sama zawiązywała sobie ciężki kamień u nogi przed pierwszym skokiem do wody.

Inny wymiar geometrii

Mijały dni, miesiące, a może nawet lata. W Waszych rozmowach z mężem/partnerem/przyjacielem zaczęły się pojawiać nieśmiałe rozmowy na temat swingowania. W łóżku coraz częściej szeptaliście sobie sprośne wizje. W drodze do orgazmu on malował w Twej głowie wizje Ciebie z innymi, z wieloma mężczyznami, Ciebie z inną kobietą. Trójkąty, czworokąty, wielokąty… Jego słowa wyzwalały w Tobie nowe pokłady erotycznej energii. Zaczęłaś pragnąć nowego zaspokojenia…

Ale bałaś się, że to tylko słowa. Że w rzeczywistości Twój ukochany Ci na to nie pozwoli. Że to tylko łóżkowe gierki. Jednak tam gdzie prawdziwa miłość, tam i prawdziwe zaufanie. Patrząc sobie głęboko w oczy, postanowiliście otworzyć się na nowe doznania.

Świadomie lub nie zaczęłaś się przemieniać w pięknego motyla. Nowa kusząca bielizna, seksowne sukienki, szpilki… Jeszcze nie tak dawno stawiałaś przede wszystkim na wygodę. Teraz nauczyłaś się łączyć komfort z seksapilem. Przefarbowałaś włosy, by czuć się pewniej, mniej „zwyczajnie”. Zaczęłaś ćwiczyć, by Twoje ciało było atrakcyjne nie tylko dla Ciebie czy Twojego lubego. Po prostu zaczęłaś się szykować na przyjęcie dotyku i pocałunków od innych…

Poznaj tajemnicę

I wreszcie nadeszła ta chwila. Nieważne czy na pierwsze doświadczenie wybraliście odwiedzenie swingers club czy kameralne spotkanie w apartamencie. W Twojej głowie i tak kotłuje się tysiąc myśli. Znowu odezwała się w Tobie wpojona mentalność, że jak seks, to tylko z mężem, a Ty powinnaś skupiać się na domu i rodzinie. W żadnym wypadku na sobie. Nogi się pod Tobą uginają. Trzymasz ukochanego swojego mężczyznę mocno pod rękę. W pewnej chwili ostrym szarpnięciem zatrzymujesz go. Chcesz zawrócić. Zamknąć się w Waszym bezpiecznym i intymnym świecie. Nie mówisz mu tego, bo nie jesteś w stanie. Ale on widzi w Twoim spojrzeniu wszystkie ukryte lęki. Całuje Ciebie czule w czoło. On też się boi. Słyszysz jak jego serce szaleńczo bije, jak sam z trudem ze strachu przełyka ślinę. I tak w milczeniu patrzycie na siebie. Jeden uśmiech i znów podążacie do drzwi, za którymi kryje się tajemnica.

Boisz się jak to będzie z innym. Boisz się jego dotyku, pocałunków, penetracji, wypełnienia. Ale najbardziej boisz się siebie. Że to Ci się spodoba i będziesz pragnęła więcej. Że zaczniesz postrzegać siebie jako kurwę, którą każdy może mieć. Że po wszystkim nie będziesz chciała spojrzeć na siebie w lustro i nawet kilkadziesiąt kąpieli nie zmyje z Ciebie brudu minionej nocy. A najbardziej boisz się tego, że Twój ukochany będzie myślał o Tobie tak samo i ta jedna chwila uniesienia stanie się końcem Waszej miłości. Mam rację?

Zakończ, aby rozpocząć

Prawdziwego uczucia byle podmuch nie zmiecie z powierzchni. Może na początku lekko naruszy fundamenty, ale nauczeni nowym doświadczeniem, będziecie wiedzieli, jak te fundamenty wzmocnić. Z każdym kolejnym spotkaniem będą stawały się coraz silniejsze, a Wy… coraz bardziej zakochani w sobie. Ale jest jeden warunek – musicie rozmawiać. Nie popełniaj proszę mojego błędu, bo ja zamiast od razu opowiedzieć mężowi o swoich odczuciach, niepotrzebnie kumulowałam emocje w sobie, narażając go na bezsensowne cierpienie. Brak rozmowy oddala, dlatego bądź szczera. On to doceni i odwzajemni się tym samym. Dla niego nie będziesz dziwką, tylko kobietą pożądaną. A to bardzo podniecająca wizja…

Daj sobie czas na poukładanie myśli. Nie śpiesz się, nie wyciągaj pochopnych wniosków. Odkąd zaczęłaś swingować, nic już nie będzie takie jak wcześniej. Na wiele kwestii nabierzesz nowej perspektywy. Niektóre życiowe rozdziały zakończysz, by rozpocząć następne. Ucz się siebie, nazywaj uczucia i dziel się przemyśleniami ze swoim mężczyzną.

To jest mój pierwszy list, ale z pewnością nie ostatni. Też pisz do mnie, bo jestem spragniona poznania Ciebie.

Całuję

Luiza

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +

  • ~Inna

    Witaj, podoba mi się wszystko co piszesz. . Ten ” list” jest mi bardzo bliski, jest jak gdyby do mnie i nie do mnie jednocześnie. Od wielu lat jest we mnie wielkie pragnienie seksu innego niż w ” tradycyjnym” układzie 1:1. Ono narasta, domaga się aby coś z tym zrobić.
    Czytałam wielokrotnie że swing tak naprawdę jest dla par. I to nie dla wszystkich, ale dla tych kochających się, pewnych wzajenie swoich uczuć. Z twojego postu również tak wynika. A co ze mną , z singielką która ma takie marzenia? Co zrobić? Poszukać sobie przyjaciela do seksu i z nim uprawiać swing? Jednak to i tak nie to samo, sex-przyjaciele to nie jest para którą łączy głębsze porozumienie porozumienie i uczucie. Mogę tylko pozazdrościć Wam że macie siebie nawzajem, i jesteście dla siebie wzajemnie zarówno dobrymi wypróbowanymi przyjaciółmi jak i kochankami , ale przecież nie każdy taką osobę spotyka na swojej drodze. Czy w drygiej częsci artykułu, ( bo mam nadzieję że druga częsc będzie,) mogłabyś poruszyć temat swingu i singli ?Będę wdzięczna za odpowiedź , co myślisz na ten temat. .Podrawiam Cię serdecznie.

    • Przepraszam, że musiałaś chwilę poczekać na odpowiedź, ale ostatnie dni miałam bardzo zwariowane 😉 Swing nie jest tylko dla par. On jest dla wszystkich, którzy mają odwagę wcielać w życie swoje erotyczne fantazje. Dziękuję Ci za inspirację. Postaram się opisać jak widzę swingowanie singielek, choć z pewnością będzie to dla mnie małe wyzwanie, gdyż swingowanie znam jedynie dzieląc przeżycia z mężem. Daj mi kilka dni na stworzenie tekstu, dobrze? 🙂

      P.S. Dziękuję, że podzieliłaś się ze mną swoimi spostrzeżeniami 😉

Close