LOLITA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAFragment mojej książki:

„Lęk towarzyszył jej na każdym etapie przygotowań do wyjścia. Postanowiła nawinąć włosy na lokówkę. Chciała wyglądać niczym lolita – niewinna, a przez to niesamowicie kusząca. Choć to zabawne, to miała problemy z nałożeniem pończoch. To On pomógł jej nałożyć te skrawki materiału, które miałaby być zapowiedzią nowych doznań. Ostatnim razem pończochy miała na swoim ślubie. Tylko, że białe. Te były czarne. Zderzenie dwóch wymiarów. Kontrast, totalna skrajność. Przed urzędniczką stanu cywilnego wypowiadała „tak” potwierdzając chęć przynależności do jednego mężczyzny. Teraz miała powiedzieć „tak” innemu, któremu pozwoli wejść w siebie. Abstrakcja, schizofrenia? Nie rozumiała tego, ale ta niewiedza podniecała Ją jeszcze bardziej.

Nałożyła tą samą sukienkę, jaką miała na sobie te kilka miesięcy temu. Czarną, bo ten kolor odzwierciedlał charakter, przypisaną rolę, którą chciała odegrać wieczorem. Odkryte ramiona eksponowały jej ramiona i długą szyję. Sukienka podkreślała Jej wcięcie w talii, zaś gładki stanik wabiąco podnosił duże i jędrne piersi. Oczy pociągnęła czarną kredką, usta pomalowała czerwoną jak wytrawne wino pomadką. Właśnie tak jak wino łaknęła uderzać do głowy. Otumaniać i dostarczać ulotnych wrażeń.”

Close