MOJA ŻONA O TYM NIE WIE

Na każdym portalu swingerskim mamy konto założone jako para. W swoim opisie również mamy zawarte iż jesteśmy parą i żeby w taki też sposób do nas pisać. Ale i tak wielu samotnych panów pisze wiadomość kierowaną wyłącznie do mnie i to z nadzieją na spotkanie w tajemnicy przed swoimi wybrankami.

Zdejmuję majtki i lecę!

Cześć. Jestem zadbanym i dobrze wyposażonym 35 latkiem, którego żona nie zaspokaja. Bardzo spodobał mi się twój profil i chciałbym się z tobą spotkać. Zapewniam lokum i dyskrecję.

Hej. Mam 50 lat. Co prawda jestem żonaty, ale przecież to nic nie stoi na przeszkodzie, aby trochę razem zaszaleć 🙂

Mam założony profil jako para, ale moja partnerka na razie nie jest zdecydowana na swing tak jak ja. Ja jednak chcę spróbować czegoś nowego. Chętna na spotkanie?

Witaj piękna. Twój profil od razu przykuł moją uwagę. Mam wiele fantazji, które chciałbym z Tobą spełnić. Moja żona o tym nie wie, że tu jestem, ale gwarantuję pełną dyskrecję i że spędzimy ze sobą niezapomniany czas.

Tego typu wiadomości otrzymuję wiele i to naprawdę wiele. I tak się zastanawiam… na jaką reakcję Ci panowie liczą? Że w podskokach polecę do nich bez majtek i z cyckami na wierzchu? Że nie czekam na nic innego, jak tylko być przez nich zerżniętą niczym wygłodniała suka? Choć nie przepadam za przesadną wulgarnością, to jednak aż czasem korci mnie, aby odpisać jednym zdaniem – popierdoliło Cię? Za kogo mnie uważasz? To, że mam konto na portalu oraz fakt, że prowadzę z mężem bloga o swingowaniu nie jest jednoznaczne, że jestem dostępna dla wszystkich. Swingowanie nie polega na dawaniu dupy zakompleksionym degeneratom, tylko na czerpaniu zmysłowej przyjemności dzielenia się sobą. Ale jak widać, dla wielu – nasza interpretacja przyjemności stanowi pojęcie całkowicie abstrakcyjne.

Przepisze mi pan swing?

Moja żona o tym nie wie… Czyli ja mam być substytutem dla Twoich niezrealizowanych pragnień? Lekarstwem na nieudane pożycie małżeńskie? To może w takim razie seksuolodzy powinni wypisywać mnie na receptę? Nie, najlepiej od razu lekarze rodzinni albo ci z izby przyjęć.

– Co panu jest?

– A nic, moja żona mi nie daje, a mi mało.

– To polecam panu swing, a tu ma pan namiar na Luizę Anders.

Ot, taka alternatywna forma terapii.

Zły adres

Będę prześmiewcza, bowiem ironia i sarkazm najbardziej pasują do takich osobników. Zamiast szukać namiętnych wrażeń opakowanych w tandetne wiadomości, wpierw przyjrzyjcie się swojemu związkowi i zdobądźcie się wreszcie na szczerą rozmowę ze swoją drugą połówką. Nie piszcie do mnie o tym, co byście ze mną zrobili – tylko zróbcie to ze swoimi żonami. A jeśli, jesteście nieusatysfakcjonowani i tkwicie w relacji bez perspektyw, to zmieńcie coś wreszcie, bo prawdopodobnie Wasza kobieta też nie czuje się przy Was spełniona.

I przestańcie wreszcie wysyłać do mnie skomlące wiadomości, bowiem i tak one od razu lądują w koszu. Szukajcie szczęścia gdzie indziej, bo pod moim adresem szczęścia nie znajdziecie.

Tekst: Luiza

Polecamy: http://swingwithme.pl/czy-mam-ja-zdradzic/

Fot.: http://www.huffingtonpost.com/2014/10/23/worse-than-cheating_n_6036228.html

  • Arek

    Chyba każda para przerabia ten problem. Niestety mamy wrażenie, że dla większości singli na tych portalach, głowa służy tylko jako element dekoracyjny. Pomijając już nasze opisy, z których dowiedzieliby się w zasadzie wszystkiego o nas i o tym czego szukamy, otrzymujemy wiadomość typu ” cześć mam lokum, dam 200 zł” i to pod zdjęciem, więc przy tym zero dyskrecji. Rozumiem że są pary które szukają sponsoringu, ale chociaż chwilę przed napisaniem mógłby się zastanowić, czy to nie są ludzie, którym więcej pieniędzy nie jest już do niczego potrzebne, a szukają tu czegoś więcej niż zwykłe bzykanie. Faktycznie Luizo, czasami aż się prosi o odpowiedź po której poszedłby tylko po sznurek dla siebie, ale ci ludzie są aż takimi idiotami, że zmieszasz ich z błotem i nic… nawet to nie dociera, a jest gorzej, zaczyna się nakręcać na nienawistne odpowiedzi. Szkoda czasu, każda taka wiadomość w śmietnik.
    P.S. Pozdrawiamy Pana, który sukcesywnie co tydzień na tablicy ogłoszeń zamieszcza ogłoszenie „poruchałbym, mam lokum” , brawa za wytrwałość, ale z tym zdjęciem chyba za wiele nie zwojujesz.

    • Wszystkie takie wiadomości lądują w naszym koszu, ale jednak wychodzimy z z założenia, że trzeba o tym pisać niż udawać że tematu nie ma. Wszak po to powstał ten blog, aby opisywać środowisko swingerskie ze wszystkimi jego blaskami i cieniami 😉

  • Ona

    Ja nie rozumiem mężczyzn. Czasem mam dziwne wrażenie, że popęd nie pozwala im logicznie myśleć. Kiedyś umówiłam się przez internet z parą a przyszedł sam pan. Zaproponował, że dziś będziemy tylko we dwoje „bo partnerka się krępuje” a kolejnym razem spotkamy się już we trójkę… Nie wiem czy on serio myślał, że ktoś na to pójdzie?! Tragedia.

    Na „zwykłych” randkowych portalach też ciężko o kulturę – panowie często w pierwszej wiadomości proponują seks, przyznają się że są żonaci, często też wysyłają nagie zdjęcia. Czasami zastanawiam się na jakim świecie my żyjemy.

    Tak na serio współczuję tym żonom. Pewnie nawet nie wiedzą kogo tak naprawdę wybrały.
    Pozdrawiam 🙂