porn-keyboardTak, to prawda. Nie żeby codziennie, ale tak od czasu do czasu to nie odmówię. Zaprzeczam stereotypowi, że filmy pornograficzne przeznaczone są tylko dla panów. Że tylko na nich działają. Otóż… nie. Ja też czasami potrzebuję gotowych wizji i obrazów. Dla siebie. Dla swoich orgazmów.

Tylko z tymi pornosami to nie jest taka prosta sprawa. Dlaczego? Bo mam duże wymagania. Oto kilka pornograficznych faktów, które zauważyłam.

  1. Aktorzy muszą być zadbani. Nie muszą to być modele wyciągnięci z katalogu, ani babki napakowane silikonem. Lubię naturalne, lecz proporcjonalne piękno.
  2. Wstęp musi być, ale nie jakiś durny monolog przez pół godziny albo gibająca się babka, która uważa, że jak ułoży usta w dziubek to już jest mega seksowna. Nie, atmosferę trzeba budować od samego początku. Nie wszystko musi być od razu oczywiste. Napięcie, wzrastające podniecenie… to jest to, co podoba mi się najbardziej. To jest to, co sprawia, że staję się mokra jeszcze przed dotknięciem.
  3. Film musi trwać. To jest dość częsty problem, bo nawet jak już się znajdzie na sieci ciekawy film, to trwa on zazwyczaj kilka minut. A kobieta potrzebuje więcej czasu. Na rozgrzewkę, na fantazje, na dojście… Nie ma nic gorszego niż przerwanie dochodzenia. Kiedy czujesz, że już za chwilę, dosłownie za moment eksplodujesz, że potrzebujesz jeszcze kilka sekund filmowej stymulacji, a tu wyświetla się The end. I twój orgazm uciekł do szuflady z kategorii Niespełnione, a ty masz ochotę bić i gryźć wszystko, co stanie na twojej drodze. Łącznie z partnerem. A na koniec foch z przytupem.
  4. No i czemu tak jęczysz? Zauważyliście, że jeszcze zanim kobieta zostanie spenetrowana, zaczyna jęczeć zupełnie bez powodu. Nic się nie dzieje, a ona jęczy. Facet jest w innym pokoju, a ona jęczy. Po co? Gardło ją boli czy jakaś inna cholera?
  5. W pornosach facet jest maszyną nie do zarżnięcia. Klasycznie, od tyłu, na łyżeczkę, na stojąco, na łóżku, na pralce, na kuchennym blacie. I on tak orze jak może i końca nie widać. Ty już skończyłaś przed ekranem, a on dalej ciężko pracuje. Bez przerwy. Jak klasa robotnicza w czasach socjalizmu.
  6. Obciąganie po niemiecku. Niemieckie filmy to kwintesencja mocnej pornografii. Tu nawet nie ma pieprzenia. Tu jest ostre rżnięcie jak drewna w tartaku. Tu kobieta nie robi mężczyźnie loda. Ona go zasysa jak rura do odkurzacza aż do poluzowania strun głosowych. Przynajmniej teraz już wiecie dlaczego Niemki często mają niższą barwę głosu.
  7. Platyna na łbie, cycki na wierzchu i szpilki na nogach – tak wygląda standardowa porno aktoreczka. Kobiety – nie identyfikujcie się z nimi. To tylko filmowy fake. Widziałam takie aktorki na żywo. Tapetę dłutem trzeba byłoby z nich zrywać, a biust by można igłą przebić. Naprawdę chciałybyście być takie? Nie sądzę. Aczkolwiek mylić się jest rzeczą ludzką…
  8. Teraz być może będę nieco staroświecka, ale pieprzenie się z wieloma partnerami bez zabezpieczenia budzi we mnie odrazę. Nawet w pornosach minimum rozwagi powinno być. Ale chyba wybiegam w tym myśleniu poza schematy.

W sumie jest to nieco dziwne, że lubimy patrzeć, jak inni to robią. Przecież seks jest czynnością bliską nam każdemu. A jednak lubimy podglądać. Pragniemy sycić oczy wulgarnymi i wyuzdanymi obrazami. Dlaczego? Tu zostawię miejsce na Waszą indywidualną odpowiedź. Mogę wypowiedzieć się jedynie w swoim imieniu. Pornografia to obnażenie ciała. Dogłębnie. Przed innymi. Wydaje się być taka namacalna, taka dostępna. A to kręci. W chwilach kiedy potrzebuję natychmiastowego zaspokojenia, którego domaga się moja cielesność, pornosy służą do szybkiej wizualizacji. Ludzi, sytuacji, seksu. My kobiety już tak mamy, że do osiągnięcia orgazmu potrzebujemy czasem konkretnych fantazji. A filmy pornograficzne są ich niekończącym się źródłem…

To jakie filmy polecacie…? 🙂

Chcemy więcej, dlatego szukaj Nas na:

Facebook

Google +