NARASTAJĄCE NAPIĘCIE

wine-890370_1920Znali się już jakiś czas. Co prawda wirtualnie, lecz wiedzieli już o sobie co nieco. Luiza z Erykiem mieli świadomość, że dla nowo poznanej pary będą pierwszym obrazem świata swingu. Chociaż bywając w przeszłości na podobnych spotkaniach za każdym razem czuli narastające napięcie…

„Czy im się spodobamy? Czy Oni się nam spodobają? Czy nie wyjdziemy na przemądrzałych, a może na zbyt nieśmiałych? Czy…” Miliony myśli kotłujących się w głowie. Każde spotkanie zapoznawcze przy kawie niosło ze sobą „Czy?”. Niczym śnieg roztopy. I jedno i drugie piękne i przykuwające uwagę w swojej naturze, lecz nigdy nie przepowiadające swojego przebiegu…

Przyjechali wcześniej. Nagły dzwonek wyrwał Eryka z rozmowy służbowej. Nie spodziewając się spodziewanego jak najszybciej chciał zakończyć swoją pracę. Nie myśląc długo, oddzwonił w wolnej chwili. Okazało się, że goście są już na miejscu. Natychmiast zadzwonił do Luizy. „Nie, jeszcze nie! Jestem w proszku.” Eryk z wrodzoną dyplomacją umówił spotkanie na wieczór, chociaż chciał poznać… porozmawiać… zobaczyć… jak najszybciej. Wiedział jednak, że świat jaki, wybrał wymaga cierpliwości.

Będąc wcześniej w restauracji niż zaplanowali, czuli narastające napięcie. Co rusz ukradkiem spoglądali to na drzwi i wchodzących gości, to przez okno przyglądając się przechodzącym chodnikiem parom. W pewnej chwili do lokalu weszła młoda para. Dziewczyna o ślicznych kręconych włosach i przystojny mężczyzna. Od razu rozpoznali w nich oczekiwane postacie. Przywitali się nieśmiało. Luiza nie czekając długo przeszła do pytań. Lubiła poznawać nowych ludzi, ich historie, przygody, życiorysy. Była kolekcjonerką charakterów… doświadczeń doznanych słowem… mistrzynią delektowania się codziennością innych. Rozmowa z ogólnikowej zmieniała się w bardziej konkretną i ukierunkowaną. Pierwsze blokady, strachy (na emocjonalne wróble) odchodziły w niepamięć. Minuta za minutą, kwadrans za kwadransem… Nagle zrobiło się późno. Czas mknął jak szalony… Ledwo ujrzeli swoje twarze, a już pora było się rozstać.

Umówili się jednak, na dalsze eksploracje świata… te pierwsze, wspólne… mieli na uwadze, że muszą jeszcze dograć kilka formalności… zależało im na spróbowaniu czegoś nowego razem… tak dla odwagi… już… Eryk z Luizą mieli jednak nadzieję… w końcu pierwszy raz, jak wiadomo w swingu, wymaga cierpliwości i nutki odwagi…

Tekst: Eryk

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +

 

Dołącz do grupy pasjonującej się światem seksu i erotyki:

Eroblogi na Facebooku

 

  • Dobry tekst. Gdyby nie istniał ostatni akapit byłby zapewne bardziej uniwersalny i intrygujący. Ale jest git. Dobrze jest poczytać co piszą ludzie, którzy wiedzą co piszą.

    • Dziękuję za komentarz. Miło wiedzieć, że moje wpisy się podobają. Założyłem, że piątki są moje. Taką mam zgodę mojej Redaktor Naczelnej Luizy. 😉 Pozdrawiam, Eryk.

Close