NASZE PIERWSZE KROKI W SWINGU

Chciałam/chcieliśmy podzielić się z Wami naszymi dotychczasowymi swingerskimi przygodami. Mamy po 44 lata, nasze pierwsze kroki w swingu rozpoczęliśmy w wieku 38 lat. Byliśmy już dojrzali, psychicznie oraz emocjonalnie. I to nasz związek cementowało.

Wakacje, jakich nie zapomnimy

Pierwszy raz wydarzył się zupełnie przypadkowo, podczas wakacji w Bułgarii. Nie stronimy też od naturyzmu i na jednej z plaż poznaliśmy małżeństwo z naszego kraju: miłe, atrakcyjne oraz nieco młodsze. Pierwsze spotkanie na plaży, drugie – wspólne kąpiele w morzu, plażowanie i tak się zaczęło… Pewnego popołudnia, po również wspólnym obiedzie, z dużą ilością smacznego wina wylądowaliśmy na górnym tarasie hotelowym. Parasole, leżaki i tylko my we czwórkę. Ja i Ania od razu toplessik  i leżaczek. Z drugiej strony tarasu rozłożyła się też jakaś parka. Byłam lekko wstawiona, wino szumiało mi w głowie, a sama Ania też była rozkoszna. Kilka słów między sobą i byłyśmy nagusieńkie. Panowie nie mogli oderwać od nas wzroku. Było tak cudownie, lekki wiaterek muskał gołe ciało, byłam podniecona. Podeszłam do swojego Maćka i szepnęłam mu na ucho „chcę tego” i ściągnęłam slipki. Był taki nabrzmiały, delikatny i słodki. Nasmarowałam go oliwką, był taki natłuszczony, że wszedłby za pierwszym pchnięciem.  Nie pamiętam, jak wylądowaliśmy u nich w pokoju. Duże małżeńskie łoże i my w czwórkę. Próbowaliśmy się nawzajem, smakowaliśmy nasze ciała. Poznałam Darka, a Maciek zgłębił Anię. Pozostaliśmy tak do rana. Wymienialiśmy się pocałunkami, pieszczotami oralnymi, aby w końcu poczuć dogłębne doznania. To było nasze pierwsze zetknięcie się ze swingiem. Smak i chęci pozostały.

Chcieliśmy więcej

Po tamtych wakacjach zaczęliśmy szukać par. Znaleźliśmy. Spotykamy się w kilka par wspólnie – 3 lub max 4 pary, raz na dwa miesiące, w zależności od możliwości. Aby urozmaicić nasze spotkania, przyjęliśmy taką zasadę, że rotacyjnie każda para może przyprowadzić singla lub singielkę. Nie mogłam się doczekać naszej kolejki. Maciek nie miał nic przeciwko, abym zaprosiła kolegę z pracy. Opowiedziałam mu o nim, że to tylko znajomy i chciałabym, aby tylko raz do nas dołączył. Zaufanie to podstawa. I tak się stało. Podczas ostatniego spotkania nad zalewem Zegrzyńskim, spotkaliśmy się w trzy pary i Grzesiek. Sobotnie popołudnie, grill, rozmowy, drinki, winko. Nadszedł wieczór. Przenieśliśmy się do domu, w którym panowała już wcześniej przygotowana niepowtarzalna atmosfera. Seksownie ubrane kobiety ich czterech mężczyzn. Duży pokój, dużo kanap, duży dywan i my. Grzesiek siedział z boku i obserwował. Taka była umowa, czekał na zaproszenie. Każda para na początek zajęła się sobą. Kiedy wspólnie wylądowaliśmy na dywanie, skinęłam na Grześka. Podszedł do mnie. Byłam taka podniecona na myśl, że będę miała jego kutasa najpierw w dłoni a potem …… I tak się stało. Ściągnęłam mu bokserki, a jego toporek prężył się ku górze. Moje koleżanki podeszły do niego i dłońmi dotykałyśmy jego ciała. Nasi Panowie pieścili nasze ciała. Zajmowałyśmy się Grześkiem, a Panowie zrobili małą zamianę. Jakie to było podniecające…

Coś zupełnie nowego

Dotykałam kogoś obcego i ktoś dotykał mnie. Mój dotykał dziewczynę z boku, obserwowałam go. Widziałam, jak ona masuje jego sterczącego penisa, on jej nabrzmiałe i sterczące piersi albo krocze. Chwyciłam do ust toporek Grześka. Najpierw delikatnie, liżąc główkę języczkiem aby go wchłonąć prawie po jądra. Każda z nas smakowała go. Powróciłam do Maćka. Jego minetka jest cudowna, pierwsze spazmy przeszyły moje ciało. Pieściliśmy się wspólnie przez cały wieczór z wymianą partnerów. Leżeliśmy wspólnie obok siebie, słysząc kobiece pojękiwania rozkoszy, męskie okrzyki radości. Było cudownie. Po kilku latach takich spotkań planujemy wybrać się do jednego z warszawskich klubów dla swingersów. Moja koleżanka z FB poleciła klub Lava. Zapewne zaczniemy od swingers party, gdzie spotykają się tylko pary, ale nie wykluczone, że będziemy chcieli spróbować innych spotkań tematycznych dla par oraz singli i singielek.

Całuski

Tekst: Monia

  • S.

    Grzesiek bierze Cię też w pracy, nie wierzę, że nie