Uwielbiam książki, od których nie mogę się oderwać. Kuszące fabułą, że ryzykuję nieprzespaną noc, aby tylko skończyć rozdział. Jeszcze tylko jeden i kładę się spać… No dobrze, jeszcze jeden i już koniec… Tylko czytając „Natalię” Magdaleny Wali, rozdział gonił za rozdziałem i nim się zorientowałam, powieść była już przeczytana.

Ostatnio jako czytelniczka konsumuję wiele pozycji fachowych z dziedziny seksualności, ale potrzebowałam oderwania się od specjalistycznego języka, zagubić się w pięknym, literackim języku. I kiedy zobaczyłam na stronie Magdy Mili rekomendację dla „Natalii” – od razu po nią sięgnęłam. Co jak co, ale pisarka wie co polecić 🙂 Przy okazji zachęcam również do zainteresowania się twórczością Magdy, która idzie jak burza z pisaniem kolejnych, erotycznych perełek.

Skazana na odrzucenie

Ale wróćmy do recenzji. Akcja „Natalii” osadzona jest w trudnych dla Polski czasach, zakutych w kajdanach zaborców. Lecz to nie rys historyczny odgrywa główną rolę, lecz tytułowa bohaterka. Dziewczyna obdarzona pięknym charakterem, zasłoniętym niestety przez niedostatki urody. Zbyt wydatne rysy twarzy, krągłości ciała, słaby wzrok i ognisty kolor włosów, przez wielu uważany za przeklęty – to wszystko sprawiało, iż Natalia nie była mile widzianym gościem na salonach ani szlacheckich balach. Odrzucana przez pychę innych, była najszczęśliwsza we własnym pokoju, tkając gobeliny, bądź wychodząc na spacery ze swoim ukochanym psem. Upokarzana przez zachowania niedoszłych kandydatów na męża, pogodziła się na życie w samotności. Tylko jej ojciec nie mógł tego zaakceptować, bowiem w małżeństwie córki pokładał nadzieję na dostanie się do burżuazyjnego świata, zapewniającego rozgłos i pieniądze.

Tak też się miało stać, dzięki małżeńskiemu kontraktowi Natalii z Szymonem Pawłowskim. I choć dziewczyna nie śmiała nawet marzyć o prawdziwej miłości, to jednak z każdym kolejnym spotkaniem, jej serce zaczynało niebezpiecznie przyspieszać na myśl o spotkaniu z tym kawalerem.

„Zastanawiała się, do jakiego stopnia może mu zaufać. Jak bardzo się przed nim odsłonić i pokazać taką, jaką była naprawdę. Jaką chciała się stać. Zrzucić maskę założoną przez władczynię – etykietę i po prostu być sobą – Natalią.”

Szczęście zmienia

Na drodze ku szczęściu młodych, przeszkody stawiała nie tylko macocha, ani kuzynka zagrożona utratą majątku przez małżeństwo Natalii, lecz także plotki posądzające dziewczynę o bycie czarownicą. W końcu ognisty kolorów włosów przypisywany był kobietom niebezpiecznym dla społecznego ładu…

Czy Natalii uda się osiągnąć spokój u boku ukochanego mężczyzny? Czy starczy jej sił na pokonywanie trudności stwarzanych przez niesprzyjające jej otoczenie? Tego oczywiście nie zdradzę, natomiast stopniowa przemiana Natalii była fascynującą wędrówką po kobiecej osobowości.

„Przestała przejmować się głupstwami, częściej się uśmiechała, stała się otwarta w stosunku do innych. I wtedy właśnie usłyszała pierwszy komplement na swój temat. To prawda, co mówią, stwierdziła. Kobieta staje się piękna, kiedy jest szczęśliwa. A ona była. Bardzo.”

 

Ponadto, stylistyka książki dawała literacką rozkosz, choć erotyka nie była jej wiodącym motywem:

„Całował ją pieszcząc swoimi wargami jej. A gdy je rozchyliła chcąc zaczerpnąć powietrza, wtargnął do ich wnętrza. Muskał i pocierał. Pieścił. A ona tuliła się do niego, chętnie uczestnicząc w tym bezwstydnym akcie. Chcąc się znaleźć jeszcze bliżej.”

 

Delikatnie i romantycznie, tak jak pisało się za dawnych czasów.

„Natalia” Magdaleny Wali to powieść zdecydowania warta polecenia – do przeczytania dla siebie bądź podarowania najbliższej kobiecie. Zaraz zresztą Dzień Matki, więc jak nie mieliście pomysłu na prezent – to już macie 😀

Tekst: Luiza

Strona autorki: https://www.facebook.com/MagdalenaWalaAutor/

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/a-gdyby-tak-przezyc-wszystko-od-nowa/