NIC WIĘCEJ NIE DOSTANIECIE

Hot_Sexy_Lips_1280X1024_WallpaperNie wiedzieli co Insomnia kryje w sobie, że przywołuje ich jak syreni śpiew. Że wciąż do niej wracają, że wciąż są jej ciekawi. Nie mieli jej w planach na ten wieczór. Ale jednak berlińskie metro zaprowadziło ich wprost pod drzwi tego lokalu. Lokalu, w którym zaczęła się ich przygoda ze swingowaniem…

Pragnęli pójść do innego miejsca, gdzie obiecywano wieczór w klimacie wellness i erotyczne masaże. Ale nie zdążyli. Byli w pokoju zbyt późno. Wszystko przez jedną pierdołę, którą musieli wyjaśnić od razu. Planowali wrócić do mieszkania koło 19, szybko się wyszykować i być tam po 22. Otwierając drzwi do pokoju, zauważyli, że już było grubo po 20. Ich misterny plan nawet nie miał okazji się rozpocząć.

Ale Luiza z Erykiem nie chcieli rezygnować. Ich pobyt w Berlinie zbliżał się ku końcowi, a oni mieli tutaj tyle erotycznych oczekiwań do spełnienia. Oprócz zabawy w Avarusie, ich apetyt na przygodę nie został zaspokojony nawet w jednej trzeciej. Oczywiście najważniejszym było, że są razem tu i teraz. Ale po prostu chcieli więcej. Dla siebie.

Prawo wstępu

Nacisnęli przycisk domofonu. Tak dobrze znali ten dźwięk dzwonka, który cicho rozbrzmiewał w tle. W przedsionku nie było nikogo. Luiza kilkoma ruchami przebrała codzienność na niecodzienność i podążyli w górę po schodach…

Przerazili się. Przy barze stali prawie sami mężczyźni. Ich ilość była wręcz przytłaczająca. Luiza zacisnęła mocniej uda.

Nikt nie będzie miał dziś do mnie prawa wstępu.

Czuła ich spojrzenia na sobie. Z nikim nie łapała kontaktu wzrokowego, bo nawet jeśli ktoś by jej wpadł w oko, to wiedziała jak to się skończy. Zaraz ustawi się kolejka mężczyzn chętnych do wzięcia jej, nawet bez pytania o pozwolenie. I to nie byłby seks. To byłoby zwykłe pierdolenie. Mocne i agresywne. Nie tego szukała. Bynajmniej nie w takiej formie.

Góra była zamknięta. A to oznaczało kumulację wszystkich tych penisów w jednym miejscu. Tam gdzie szła Luiza z Erykiem, tam też szli oni. Jak psy polujące na sukę. Luiza czuła się osaczona.

Przy mnie Ci nic nie groziszeptał do ucha Eryk.

Patrzyli jak jedna z kobiet dawała wszystkim po kolei. Bez selekcji. Widać było, że to po prostu ten typ babki, który lubi być wypierdolony na wszelkie sposoby. Nie negowali takiego wyuzdania, bo hedonizm różne ma oblicza. Sami lubili mocniejsze wrażenia, jednak to nie był wieczór na hardcorowe doznania. Słuchali swojej intuicji.

Proszę, delikatnie

Zobaczyli, że na łóżku za kotarą bawi się para. Starszy mężczyzna z dojrzałą, lecz atrakcyjną partnerką. Kobieta robiła mu dobrze, będąc wypiętą dla innych. Chętnych nie brakowało, ale tym razem to Luiza przejęła inicjatywę. Delikatnie zaczęła głaskać jej ciało. Dokładnie w taki sposób, w jaki Ona lubi być dotykana. Zaskoczona kobieta spojrzała się na Nią i z uśmiechem skinęła głową aprobując dalsze pieszczoty w wykonaniu Luizy.

Zrelaksuj się. A ja zabiorę Cię tam, gdzie pragniesz być. Wprost pod same wrota rozkoszy.

Jej ręka zaczęła schodzić coraz niżej. Chciała dotknąć ją tam, gdzie kobieta jest najwrażliwsza. Odchyliła jej wargi i palcem zaczęła wodzić po łechtaczce kobiety. Drugą ręką pieściła Eryka.

Widok dwóch bawiących się kobiet był jak lep na muchy dla spragnionych słodyczy mężczyzn. Zaczęło robić się ciasno. Wręcz przytłaczająco. Zresztą Luiza sama miała ochotę powoli kończyć te igraszki, bo nowo poznana kobieta nie odwdzięczyła się tą samą subtelnością jaką obdarzyła ją Luiza. Jej dotyk stał się agresywny i natarczywy. A przecież mocniej nie znaczy lepiej…

Odłączyli się od towarzystwa. Drinki serwowane w lokalu były słabe. Zbyt słabe, by znieczulić umysł.

Zgarbiona męskość

Z litością patrzyli na tych wszystkich mężczyzn, będących zaprzeczeniem prawdziwej męskości. Tacy mali w swej marnej cielesności. Przygarbieni, niektórzy nawet w antyseksualnych skarpetkach, maltretujący swoje nieszczęsne penisy. Tylko po to, aby wsadzić i mocnymi ruchami spuścić się w ciepłej pochwie. To było smutne.

Gdyby kiedyś Luizy nie było. Gdyby Eryk został sam…

Skarbie, nie bądź taki jak oni. Nie chodź samotnie do takich klubów. Nie uganiaj się za byle jaką cipką. Tylko znajdź sobie kobietę w inny sposób. Na spacerze, w pracy, na siłowni, na wakacjach. Przeżywaj romanse. Nawet krótkotrwałe. Ale okraszone zmysłowością i erotyzmem, których tak pragniesz. I nawet gdyby mnie nie było fizycznie obok Ciebie, duchowo zawsze będziemy razem. I ja na pewno znajdę Ci kobietę/kobiety będące zdolne ofiarować Ci spełnienie i zaspokojenie.

W lokalu pojawiła się Ruda. Dziewczyna ze staffu, którą widzieli podczas poprzednich imprez w Insomnii. Figurę miała ładną, ale jej wyraz twarzy pozbawiony jakichkolwiek objawów inteligentnego myślenia, irytował Luizę. I to bardzo. Patrząc stereotypowo – od dziwki inteligencji trudno wymagać, w końcu ona zarabia „dołem” a nie „górą”, ale Ruda była dla Luizy idealnym przykładem „tępej dzidy”. Bezosobowe spojrzenie, rozchylone usta i rozłożone nogi. Męska widownia nie chciała tylko patrzeć. Wzięli ją przy barze. Jeden skończył, drugi zaczął. Luiza wiedziała, że Erykowi czasami podoba się taki typ kurwy, dającej każdemu i nadającej się tylko jako worek na spermę.

Stać Cię na więcej Kochanie. Chodźmy gdzieś indziej.

Widok na okno

W klubie było ponad 30 mężczyzn. Kobiet 6 może 7. Gdy któraś z nich zaczynała się bawić, kumulacja testosteronu przekraczała dozwolone limity. Limity stworzone w głowie Luizy. Być może kiedyś odważy się na gang-bang. Ale nie w takim miejscu jak to i nie z takimi mężczyznami. Będzie musiała czuć się bezpiecznie, komfortowo. Apartament, kilku wcześniej zapoznanych mężczyzn. To wspólnie z Erykiem będą ustanawiali zasady. To Oni będą dyktowali kiedy mocniej, kiedy lżej. To Oni będą władcami chwili. Ale to jeszcze nie teraz. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Albo i nie.

Weź mnie. Inni mogą tylko patrzeć.

Ukryli się na kanapie pod schodami. Luiza dosiadła Eryka. W okiennym odbiciu widziała siebie. Unoszące się ciemne włosy, czerwone usta uchylone w odruchu przyjemności, falujące piersi. Podobała się sobie.

Zaczęła pojękiwać. Zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, w odbiciu widziała już nie tylko siebie. Widziała innych. Jak patrzą na ich seks. Na ich wzajemne dopełnianie się.

Patrzeć sobie możecie. Delektujcie się tym widokiem. Nic więcej nie dostaniecie.

***

Byli nienasyceni. Choć podróż powrotna do ich wynajętego pokoju trwała długo, wciąż mieli siły na siebie. Szeptali sobie do ucha dzikie fantazje, smakowali chwili. Wstrzymywali nadchodzącą falę orgazmu. Jak najdłużej. Jak najdłuż…

Jęk rozkoszy przerwał ciszę wschodzącego dnia.

Opadli z sił wtuleni w siebie.

 

Autorka: Luiza

 

Wtul się w Nas na:

Facebook

Google +

 

Close