NIE JESTEM IDEALNA

Bywają poranki, że patrząc na swoje odbicie lustrzane mam ochotę zakopać się pod kołdrę i nigdzie nie wychodzić. Zamknąć się dla świata i zniknąć przed spojrzeniami innych. Na szczęście zdarzają się one rzadko i to zazwyczaj wtedy, kiedy panująca aura nie sprzyja niczemu oprócz spoglądania na wyścig kropli deszczu snujących po oknie. O wiele częściej spoglądając w lustro puszczam do siebie oczko i mówię na głos tak trzymaj mała. Nie jestem idealna, ale jestem idealna w swej nieidealności.

Ten błysk…

Jak każda kobieta chciałabym coś w sobie zmienić. A to mieć mniej krągłości tu i ówdzie albo mieć włosy tak długie, żeby mięciutko okrywały moje piersi. Z sentymentem patrzę na wakacyjne zdjęcia, gdy moja metryka miała na liczniku lat dwadzieścia. Mówię Wam – figurka jak z żurnala modowego. Tylko przyglądając się uważniej, czegoś na tych fotografiach brakowało – kobiecości i seksapilu. I cóż z tego, że nosiłam wtedy rozmiar XS, jak nie miałam tego błysku w oku, który mam teraz.

Czy to przez swing tak zmieniłam swoje postrzeganie. Hmmm… Może nie do końca, ale skłamałabym, gdyby pożądliwe spojrzenia mężczyzn nie przyczyniały się do budowania mojej kobiecej pewności siebie. Bo uwielbiam widzieć, czuć, jak mnie pragną, jak chcą mnie posiąść i zaspokoić. Od siebie również staram się dawać jak najwięcej dbając o ich komfort i spełnienie. Po prostu pragnę być niezapomnianym i zmysłowym spełnieniem…

To ja zacznę

Nie jestem idealna, ale… zrobiłam listę rzeczy, które mi się w sobie podobają. I wiesz co? Też ją zrób. Zobaczysz, jak wiele w Tobie jest piękna, tego wewnętrznego, jak i tego emanującego na zewnątrz. To ja zacznę. Ok? 🙂

No dobra, co w sobie lubię jeżeli chodzi o mój wygląd…

  • Ach, te brązowe oczy – sama bym się w nich zakochała. Oczy od zawsze uważałam za swój atut. Potrafię nimi uwodzić, ale jednocześnie wyrażać swoją bezradność, gdy potrzebuję czyjejś pomocy. Oczywiście, jak jestem wkurzona to i pioruny też w nich dojrzycie.
  • Usta – podkreślone czerwoną szminką wręcz krzyczą całuj mnie! A, że całować się lubię, to i usta często maluję.
  • Piersi – to są moje skarby. Nic bym w nich nie zmieniła. Wielkość w sam raz, nie za duże, nie za małe, ale silne dłonie mężczyzny są w stanie je objąć. Kuszę nimi zakładając zarówno sukienki z dekoltem, jak i bluzki z golfem. Wszystko zależy od tego, czy chcę być bardziej dostępna czy bardziej tajemnicza.
  • Wcięcie w talii – to dzięki nimi mała czarna leży na mnie jak ulał, a kołyszący ruch bioder jest widoczny z daleka.
  • Cipeczka – a co, ona też jest ładna 🙂 Poza tym to dzięki niej przeżywam nieziemskie rozkosze, więc jak mogłabym jej nie ująć w tym zestawieniu.
  • Delikatna skóra – moja skóra jest tak miła w dotyku, że często sama się… dotykam. Funduję sobie takie mikropieszczoty, ciesząc się przyjemnością wodzenia palcami po ciele.

Też to zrób!

To tyle, jeżeli chodzi o zewnętrzną powłokę, a co lubię w swoim charakterze?

  • Temperament – wiele razy słyszałam, że ze mnie ogień nie kobieta. No cóż, nic na to nie poradzę, że podoba mi się, jak w łóżku lecą iskry. Poza tym nigdy nie miałam też problemów z asertywnością i otwartym podejściem do życia.
  • Poczucie humoru – sprawia mi frajdę, jak ludzie dobrze czują się w moim towarzystwie, a śmiechem i żartem można zbudować naprawdę fajną atmosferę.
  • Spontaniczność – większość najlepszych decyzji, jaką podjęłam w życiu była spontaniczna. Bez rozmyślania, analizowania i zastanawiania się co by było gdyby. Wolę żałować, że coś zrobiłam i nie wyszło niż mieć poczucie straconej szansy. Ale tej spontaniczności nauczył mnie Eryk, bo zanim go poznałam byłam bardziej zapobiegliwa.
  • Otwartość – nie mam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. Mało tego, ja to uwielbiam, bo każdy człowiek jest dla mnie osobną historią do poznania. Czyż to nie jest fascynujące?
  • Potrafię słuchać – czasami się zastanawiam czy mam wypisane na czole chodź, wysłucham cię. Mam coś takiego w sobie, że ludzie chcą mi się zwierzać, opowiadać o sobie. A ja słucham czerpiąc satysfakcję, że obdarzyli mnie zaufaniem.
  • Widzę, czego inni nie chcą widzieć – nie uciekam od odpowiedzialności. Jeżeli widzę, że ktoś potrzebuje pomocy, to podchodzę i pytam albo od razu działam. Najprościej jest nie widzieć, najtrudniej jest dostrzec.

I wiecie co? Jak zaczęłam się rozpisywać, to jeszcze kilka rzeczy bym dopisała. Założę się, że będziecie mieli tak samo przy tworzeniu własnej listy. Nie jestem idealna, wy też nie jesteście. Akurat ten reklamowy banał, że nie ma ludzi idealnych jest prawdziwy. Pomyślcie, jak byłoby cholernie nudno, gdyby wszyscy byli perfekcyjnie dopracowani, a jednocześnie tak sztuczni i przewidywalni. To ja już wolę mieć wady, żeby docenić zalety.

Tekst: Luiza