NIE MÓW MI, ŻE JEST DOBRZE

Nie mów mi, że jest dobrze, bo kurwa nie jest. Staram się zacisnąć zęby, znaleźć w sobie cierpliwość, przeczekać. Łudzić się nadzieją, że może jutro będzie lepiej. Normalniej. Ale wiadomo czyją matką jest nadzieja, a ja do umysłowego pustostanu nie należę. Tak, jestem inteligentną kobietą. I paradoksalnie zauważam, że dla inteligentnych ludzi coraz mniej jest miejsca w tym kraju propagandą płynącym.

Powiesz, że wyolbrzymiam. Że przecież tak źle nie jest. Gospodarka pnie się w górę, a bezrobocie spada na łeb na szyję. Cyferki pięknie prezentujące się na papierze, zakrzywiona rzeczywistość sprzedawana w odbiornikach z płaskim kineskopem. Ułuda, obłuda i utopia dla ubogich mentalnie.

Zapytasz – o co ci chodzi? Przecież możesz pójść do kina, pojechać dokąd tylko masz ochotę, uprawiać seks we własnym mieszkaniu. No może nie do końca własnym, bo przecież dzielisz go ze swoim wieloletnim kochankiem – kredytem bankowym. Ale nie narzekaj. Przecież inni mają gorzej.

Równaj się do gorszych, a będzie ci lepiej. Polska logika.

Hedonistyczne podziemie

Swing schodzi do podziemia. Prywatne spotkania, rekomendacje, wzajemne polecanie się. Selekcja, castingi. Tylko nie zapomnij stanąć na „Idolku”.

Tak, oni są sprawdzeni. Można ich zaprosić.

Kluby swingerskie starają się przyciągnąć klienta, jak tylko potrafią. Tematyką imprez, dodatkowymi atrakcjami, a ludzi jakby mniej… Bo się boją..

Niedawno jedna para poznana na Zbiorniku, napisała że dla nich pójście do klubu jest niczym przekroczenie progu do Narnii. Cholernie spodobało mi się to stwierdzenie i zgadzam się z nim całkowicie, bo nie cierpię przewidywalności. Przewidywalność jest nudna.

Wiadomo, klub klubowi nierówny. W jednym fajnie spędzisz czas, w innym – nie będziesz mógł się odnaleźć. Ale te miejsca są potrzebne, bo dzięki nim można przyjemnie oderwać się od rzeczywistości. I to nie bzykanie jest najważniejsze, ale fakt, że tam przeważnie spotkasz ludzi, z którymi będziesz mógł swobodnie porozmawiać. Rozmowa… Czynność niby naturalna, a jak rzadko obecnie spotykana. Dziś każdy na każdego się ogląda, nie wie komu ufać. Bo jak nie wyznajesz takich samych poglądów, to jesteś przeciwko nim.

Zakryj się!

Nie mów mi, że jest dobrze, bo nie jest. W „Polandji” seks powinien być tajemnicą alkowy. Owszem, Internet kipi od sprawdzonych sposób na idealne robienie loda i lizanie łechtaczki. Czytaj, zapamiętuj, próbuj, baw się, ale krzycz tak, aby nikt inny nie słyszał. Nie siej zgorszenia, bo dopadną cię strażnicy moralności.

Zakryj swoją nagość. Przecież ktoś może sobie nie życzyć widoku twojej ogolonej cipki w saunie albo penisa wystawiającego się do słońca. Plaże dla naturystów nikną przykrywane parawanami „tekstylnych”, dla których każdy kawałek złocistej przestrzeni i tak będzie za mały. Zakamuflowana hipokryzja rosnąca w siłę.

Na kolana!

Jesteś swingersem? To już na kolana i odprawiaj pokutę. Przecież jesteś złem wcielonym. Diabłem w postaci rogacza, który czerpie satysfakcję z tego, że jego kobieta się puszcza. I to nawet nie za pieniądze, tylko za darmo. Bo jak za pieniądze, to jeszcze dałoby się to jakoś wytłumaczyć.

Jesteś swingerką? To w społeczeństwie nie będziesz traktowana jako kobieta wyzwolona, świadoma swej seksualności. O nie Moja Droga. Przygotuj się, że zyskasz miano kurwy, dziwki, szmaty, niewyruchanej zdziry. Ale nie przejmuj się tym. Nie warto. Mówię ci to ja – Luiza, przez wielu uważana za kurwę narodową. I wiesz co? W dupie to mam, bo ja jestem szczęśliwa, a oni nie. I ty też bądź szczęśliwa.

Tylko grzecznie proszę

Na Facebooku pisz tylko ładnie i grzecznie, a być może twój profil nie zostanie zablokowany. Niech ci tylko do łba nie przyjdzie zamieścić jakieś zdjęcie, na którym będzie widoczny milimetr gołego cycka, bo zostaniesz skazany na socialową banicję. Już teraz nawet ostrzeżeń nie dają, tylko od razu ban. Na dzień, tydzień, miesiąc. I potem znikasz. A jak ciebie nie ma Facebooku to przecież nie istniejesz. Nikt nie będzie o tobie wiedzieć, nikt nie będzie o ciebie pytał. Nie ma cię. Zaś pamięć ludzka jest taka ulotna…

Swing With Me –  jesteśmy i nie znikniemy. Mogą nas wyzywać, grozić, blokować. Próbować nawracać i żebyśmy powrócili na ścieżkę dobra. My idziemy swoją drogą. Idziecie z nami?

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/pozwol-mi-zyc-tak-jak-chce/

  • Zenon Sidorowski

    Tak….Idziemy z Wami… 🙂

  • Zdzisław Broda

    Jestem i będę z Wami…do końca świata i jeden dzień dłużej!

  • Anya _86

    Będziemy 🙂 jak fb zablokują to będziemy tu 🙂 niestety taka nasza rzeczywistość, że jak ma się więcej niż 1 partnera, a jeszcze jak byli inni przed mężem, są też w czasie gdy się go ma…oj…no niestety…ale na zmiany raczej nie liczę 🙁 na szczęście mamy swing with me 😉

    • Dziękujemy! I będziemy działać dopóki sił nam starczy 😉

      • Anya _86

        :*

  • Marek

    „Prywatne spotkania, rekomendacje, wzajemne polecanie się…” – naprawdę tak to działa? 🙂 nigdy nikogo nikomu nie rekomendowaliśmy i nikt nigdy nikogo nam nie rekomendował. No, ale my mamy tylko doświadczenie z trójmiasta, może gdzie indziej jest inaczej 🙂

    • Nie jest to ogólną regułą, ale niektóre środowiska w tym świecie swingerskim są bardzo zamknięte…

      • Marek

        Troszkę mi to nie pasuje do naszych obserwacji. Niby środowiska są zamknięte ale na „świeże mięsko” zawsze jest duży popyt. Temat tych zamkniętych, szczelnych środowisk rozpala wyobraźnię i może być fajnym tematem na reportaż, nie uważasz? 🙂

  • Hardcore4Harmony

    Swing jest tabu, i będzie w ukryciu. Dużo jest w tym ukryciu przyjemności, w tym przejściu na drugą stronę szafy. W klubach mamy swoje zasady, pisane i niepisane. Wykluczamy lub odsuwamy się od ludzi którzy tych zasad nie przestrzegają dla naszego komfortu, bezpieczeństwa. Facebook ma swoje zasady, jeśli tam jestem, przestrzegam ich. Narzekanie na zasady jest trochę hipokryzją.

    Klub to nasza intymna sprawa, inny świat, w tym też przyjemność. Mamy to w głowie, wspomnienia, filmiki, a te są nawet bardziej barwne w głowie z myślą „gdyby on wiedzieli o czym ja myślę!?” Nie czuje się ograniczany przez „system”. Chcemy to idziemy, chcę drinka to pije, mam ochotę na skręta to pale – ale znam zasady. Trochę trendy jest atakowanie „systemu”, nie czuje się ograniczony, a demonizujemy otoczenie trochę w owczym pędzie gdy „system” bawi się n nami w klubie i możemy tego nie wiedzieć.

    • Prowadząc naszą stronę, znamy trochę więcej tematów ” od środka”. I wierz nam, że różnica jest bardzo zauważalna. Jeszcze trzy lata temu na Facebooku panowała o wiele większa swoboda wypowiedzi, a dziś z zupełnie niewiadomych przyczyn dostajesz wiadomość, że „naruszyłeś standardy Facebooka”. Bez wskazania co zrobiłeś źle, aby ewentualnie to zmienić. Jeszcze nie tak dawno był zaznaczany post, który serwis sugerował do usunięcia. Obecnie sam go usuwa, a tobie blokuje konto na określony czas.

      W klubach też ludzi jest coraz mniej. Jedynie na większych imprezach jak Walentynki czy Halloween frekwencja jest wyższa. I to nie jest jedynie nasza obserwacja, lecz również spostrzeżenia wielu par, z którymi rozmawiamy.

      I gdybyśmy chcieli być „trendy”, to co drugi wpis pewnie na naszej stronie opisywałby jaki to „system” jest zły. A tak nie jest. Zatem do hipokryzji to nam naprawdę daleko.

      • Hardcore4Harmony

        Jeśli chodzi o fakt, że w klubach ludzi jest coraz mniej to myślę, że to zupełnie inny temat.

        Co do zasad, hipokryzja jest jak lubisz swoje a nie przestrzegasz zasad innych. Znając sprawę od środka, wiem że zasady fb są w miarę przejrzyste. Jeśli nie pozwalają na cycki, to nie pokazuje cycków. Jak pokazuje to cieszę się konsekwencjami. Problem w tym, że to co niektórym jest wybaczanie, innych skazuje na „banicję”. Problem też w braku możliwości korekty.

        Po za tym jest tona p${>|^ strażników moralności, którzy jedyne co robią w życiu to wyszukiwanie źle zaparkowanych samochodów, niemoralnych wg nich stron/fanpage’y, miejsc. „System” ma nas w dupie, jesteśmy niegroźni. Gorzej z tymi co piszą do „systemu”: „uprzejmie donoszę…”

        Nie stroszcie się tak na tę „hipokryzję”. Ona i egoizm to przyjemna przyjaźń. Czy to nie idealny związek w którym każdy zaspokoji swoje egoizmy, i każdemu ujdzie na sucho hipokryzja?

        Zabawne „Komentując zgadzasz się z zasadami …”, nie czytałem, zaznaczyłem.

        • Nagości już od dawna nie pokazujemy, bo wiemy czym to grozi. Ale ostatnio nawet usunęli nam wpis, który traktował o zwyczajnych relacjach międzyludzkich. Po prostu nasza strona jest na cenzurowanym, dlatego swoje działania będziemy aktywować w innych miejscach w sieci. A co do codziennych strażników moralności, to nawet na osiedlu na którym mieszkamy ich nie brakuje i codziennie wrzucają do neta zdjęcia, jak to ktoś niewłaściwie zaparkował. Ot, takie ich dodatkowe zajęcie 😋

Close