Mam spory problem. Postanowiliśmy z żoną spróbować swingu. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że… mam problemy z potencją. No po prostu nie staje mi, chociaż przecież wszystko powinno działać jak należy. Mogę bzykać inne kobiety i to na oczach mojej żony, a tu mi sprzęt nawala. Wkurza mnie to, bo impotentem przecież nie jestem. Nawet mi do głowy mi nie przyszło wcześniej, że mogę mieć z czymś takim problem. To normalne?

Pozdrawiam

Dariusz

Dariuszu,

naprawdę nie masz powodów do zmartwień. Sytuacja, którą opisujesz zdarza się wielu mężczyznom – zwłaszcza na początku swingowania. Nowe seksualne wyzwania, nowi ludzie, nowe otoczenie – to wszystko sprawia, że zamiast podniecenia w głowie rodzi się stres. A wiadomo, że nerwy wpływają na „działanie sprzętu” Czy to minie? Jak najbardziej, o ile sam nie będziesz nakręcał się w złą stronę. Po prostu wrzuć na luz, wypij sobie drinka (ale też nie za dużo, bo alkohol nie wpływa korzystnie na potencję) i delektuj się obrazami, które widzisz. Chłoń nagie ciała i syć się zapachem seksu. Nie zastanawiaj się czy przy zbliżeniu Twój penis da radę, tylko poddaj się fali ekscytacji, a wówczas wszystko zadziała jak należy.

Poza tym w chwili stresu, zostaw na chwilę kochankę i podejdź do żony. Poczuj to znajome ciepło i jedyną w swoim rodzaju bliskość. Zanurz się w niej. Zobaczysz, że to pomoże, bo co jak co, ale „własna” cipka smakuje najlepiej, gdyż Twój penis najbardziej się w niej odnajduje. Zaufaj mi – staniesz wówczas na wysokości zadania i będziesz mógł się bawić z innymi kobietami.

Jako swingerka jestem świadoma tej chwilowej niepewności panów, dlatego też sama staram się ich rozluźnić jak umiem najlepiej. Rozumiem, że czasami mężczyzna potrzebuje więcej czasu i dłuższych pieszczot na pobudzenie. Dla mnie jest to całkowicie naturalne – zatem niech to będzie takie także i dla Ciebie.

Powodzenia!

Luiza