Ostatnio o swingersach zrobiło się głośno. Aż za głośno. Wszystko za sprawą medialnego szumu związanego z wydarzeniem Swing United. W przeddzień imprezy Wirtualna Polska gruchnęła wiadomością, że w Pałacu Kultury odbędzie się seksualna orgia! Takie rzeczy w Polsce??? Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Jedni zazdrościli, że nie kupili biletów wcześniej, inni – pluli jadem i wulgaryzmami, gdzie tylko się dało. A pozostali znów ponowili apel o wyburzenie tego architektonicznego reliktu z socjalistycznej przeszłości. Farsa z absurdem przeplatana.

Impreza miała być zablokowana przez zarząd PKiN, lecz tak się nie stało. Pałac jak stał, tak stoi, a ci co chcieli przyjść, to przyszli. Jednak artykuł na Wirtualnej Polsce zapoczątkował lawinę kolejnych tekstów. Podłapały to także tabloidy i nagle nasz zaściankowy kraj usłyszał hasło swingersi! Kto to jest to cholery? Miłośnicy tańca z dawnych lat, a może wielbiciele huśtawek? Nie – to ludzie, którzy wymieniają się seksualnie partnerami i biorą udział w zbiorowych orgiach. Koniec wyjaśnienia. Nie trzeba było długo czekać, aby w prostych, ludzkich umysłach powstał prymitywny algorytm myślowy:

Swingersi -> zbiorowy seks -> AIDS i rzeżączka -> to jacyś zboczeńcy!

Lawina nabrała rozpędu, a w efekcie jej działania wszystko i wszyscy zostali wrzuceni do worka z napisem Degeneraci albo Zło wcielone, a swing umieszczono w tej samej szufladzie co pedofilię i zoofilię.

Ciąg dalszy

Trzy dni później, znów na wp.pl ukazał się tekst Swingowanie to nic nowego. A swingersi żyli już w …prehistorii. Wywiad z Piotrem Cywińskim miał przybliżyć tematykę swingu. Wyszło całkiem zgrabnie, ale komentarze jakie ukazały się pod wpisem, udowodniły tylko jak ograniczone jest nasze społeczeństwo.

degeneracja

Jak to perwersja nie jest niczym złym? Równie dobrze można zachwalać pedofilię, zoofilię itp zboczenia o ile nie jest to gwałt kończący się morderstwem?. Ludzie do czego ten świat dąży? Czy ludzkość prymitywnieje i cofa się emocjonalnie do czasów Sodomy?

lolo

A jak do tego odnieść niedawne wyniki badań świadczące o tym, iż z każdym nasieniem do ciała kobiety przenika dna mężczyzny. I teraz jak taka się trze z 50 facetami w swoim życiu to nie masz do końca pewności czy to twoje dziecko z nią będzie. Brawo ty

zasadniczo

Panie mądralo, jest dla mnie zrozumiałe, że chcecie się poszerzać i dbacie o rozgłos i reklamę, bo przecież są potrzebne ciągle nowe i nowe ciała do waszych eksperymentów. Czy namawiając, a taki artykuł namawia, tych innych nie krzywdzicie ich. Czy naprawdę nie będą chcieli być w monogamicznym związku? A czy nie krzywdzony jest przez to ich potencjalny partner/partnerka czytaj mąż/żona? Bo ja taką, która raz na coś takiego poszła kazałbym napiętnować na czole i to na zawsze, by nie bruździła nigdy komuś, kto chciałby się z nią związać czytaj małżeńskim węzłem. Od was już nie ma powrotu do innego życia i to powinno być jasne, uświadomione i wiadome.

prawy

„..Swingowanie, jako forma otwartości seksualnej, jest prawdopodobnie tak stare jak świat..” prawdopodobnie pan Piotr Cywiński jest chorym, pustym, zniewolonym człowiekiem.

deportowac z kraju zboczencow

Za udzial w sexie grupowym proponuje wprowadzic kare 10 lat wiezienia, a dlamezatek kare podwyzszyc o 50%

Adam

czy to naprawdę jest takie fajne jak ci pięciu facetów posuwa żonę we wszystkie otwory? normalny facet by jej później nawet kijem nie dotknął…

Otchłań absurdu

Tylko swingers kluby i agencje towarzyskie. Kopulacja na całego non stop ZERO uczuć zero rozmów- jak automaty, jak zmywarki do naczyń jak agregaty prądotwórcze, praca tłokami wysokiego ciśnienia na okrągło.

Paweł

Seks to świetna sprawa, ale ten trend wpychania go wszędzie bez opamiętania w formie pustej i wyuzdanej, przedstawiając (tak jak w tym artykule) go jako coś pożadanego i postępowego to żydowsko-liberalna subwersja społeczeństw krajów cywilizacji zachodu. Chcą rozbić nasze narody, podkopać u podstaw wszystko, co dobre i mądre, doprowadzić do bezdzietności, żeby potem zastąpić nas falą imigrantów, którzy są znacznie głupsi i łatwiej się nimi rządzi. Panie i Panowie, czas się ogarnąć bo to już ostatni gwizdek. Tacy ludzie jak autorka tego artykułu powinni poczuć, że są wśród nas niepożądani.

Jnw70

Nowomowa kwitnie. Swingersi? Mówmy po imieniu. Zboczency, degeneraci, wykolejency emocjonalni, biedni ludzie w sumie, niedojrzali, niekochani, pozbawieni prawdziwego smaku życia. Współczucie, to jedyne co można im ofiarować. Dlaczego WP promuje takie tematy? Dno i nie tedy droga.

To tylko ułamek z poglądów pozostawionych na stronie, ale komentarzy utrzymanych w podobnym tonie znajdziecie tam kilkaset. Również takich, które w agresywny sposób atakowały p. Cywińskiego.

Jest kontrowersyjnie, jest dobrze

Chwytliwy temat podchwycił także tygodnik „Wprost”, który nawet znalazł na okładce miejsce na nagłówek „Swingersi i seks w Pałacu Kultury”. Zniechęceni poprzednimi publikacjami, spodziewaliśmy się, że również w tej znajdziemy znamiona taniej sensacji. Ku naszemu zdziwieniu, artykuł ukazał się całkiem rzeczowym materiałem, tylko niestety przytoczone przykłady osób swingujących dobrano tak, aby powielić panujące stereotypy:

„Tyle, że swing to nie zdrada – zapewnia 42-letni Marcin z Tarczyna. Zaczął swingować sześć lat temu właśnie dlatego, że nie chciał więcej zdradzać. Żyłem 12 lat w małżeństwie, ale nie umiałem dotrzymać wierności. Żonę kochałem bardzo, ale jeszcze bardziej kochałem seks z innymi – tłumaczy.”

„Rok temu mąż namówił ją na miłość w trójkącie – Zgodziłam się. Wtedy myślałam, że tego chcę, dziś myślę, że bałam się, że mąż pójdzie w szkodę – opowiada. Dziś słono płaci za swoją decyzję – Depresja, terapia, psychotropy. Zostałam sama z dzieckiem. Przypuszczam, że już nigdy nie pójdę z nikim do łóżka – wyznaje.”

Nie w naszym stylu

Śledząc nasze wpisy, wiecie że wielokrotnie akcentowaliśmy i akcentować będziemy dalej, że swing nie jest dla każdego. Że to poważna decyzja obydwojga partnerów, wynikająca z dojrzałości i szczerości pielęgnowanej latami. Że to próba wspólnego wejścia na wyższy poziom seksualnej świadomości.

Jednak, to co się ostatnio dzieje w polskim grajdole, przygrywającym do nut fałszu i zakłamania, nie sprzyja rozwojowi polskiemu środowisku swingerskiemu. Wręcz działa na jego niekorzyść, bo obraz swingersów kształtowany jest jako tych co kopulują ze wszystkimi, byle gdzie i byle jak. Jako konsekwencja zbyt bujnej wyobraźni i nadpobudliwości narządów płciowych.

Jednak my nie takiego swingu szukamy. Nie bawi nas widok podstarzałych panów z młodziutkimi kobietami, traktowanymi przez nich jako zabawki. Nie popieramy ogłoszeń towarzyskich promujących seks spotkania za pieniądze. Nie zgadzamy się ze stwierdzeniem, że swing jest usprawiedliwieniem czy wręcz profilaktyką chroniącą przed zdradą. Nie bierzemy także na poważnie opinii osób, które uważają się za swingersów, ale sami ani razu swingu nie spróbowali. Bo rozmowa o swingu, a jego doświadczanie, to są dwa kompletnie inne aspekty.

Nie takiego swingu szukamy, w którym liczy się tylko wsadzenie penisa do cipki i wykonanie kilku ruchów penetrujących czy bicie rekordów na największe spalanie kalorii. Swing to nie sport, a ilość partnerów to nie trofea do ustawienia w szklanej gablocie w salonie.

Swingowanie zostało spłycone do najniższych instynktów i ogołocone z emocji. A przecież bez emocji swing nie istnieje…

Co nie bulwersuje, to się nie sprzedaje

Jesteśmy w tym świecie od kilku lat. Przez ten czas mieliśmy to szczęście poznania wielu niesamowitych ludzi, z którymi znajomość nie polega wyłącznie na pójściu do łóżka, a przede wszystkim na fantastycznym spędzaniu czasu, rozmawiając, śmiejąc się czy planując wspólne wyjazdy. Dlaczego media nie chcą pisać o takich parach, dla których swing jest jedynie rozkosznym dodatkiem do ich udanych związków, a nie celem samym w sobie? O osobach, dla których bezpieczeństwo i dbałość o zdrowie są priorytetowe podczas cielesnych uciech? Odpowiedź jest prosta – liczą się rosnące słupki statystycznej czytelności niż prawdziwe zgłębienie tematu. Łatwiej przecież napisać coś kontrowersyjnie, dobierając tak słowa, aby z góry narzucić formę odbioru komunikatu niż podjąć chociaż minimalną próbę obiektywności, sięgając do różnych źródeł i pytając o opinię osób znających środowisko swingerskie nie tylko z teorii, lecz w nim na co dzień funkcjonujących. Ludzie uważający się za swingersów, którzy mają najwięcej do powiedzenia, a nie znający praktycznej świadomości takiego aktu nie służą naszemu środowisku. To tak, jakby wychwalać samochód po jego wyglądzie, zaś nie po jego przetestowaniu. 

Dlatego będziemy robić to co umiemy najlepiej – pisać o swingu, tak jak my go widzimy – zmysłowo, erotycznie i praktycznie. Bowiem wiemy, że par takich jak my jest w Polsce i nie tylko w niej, znacznie więcej. I to dla nich chcemy tworzyć kolejne teksty i wychodzić z nowymi inicjatywami. I to dla nich chcemy być, bo to nie kluby czy wielkie imprezy tworzą swing tylko przemyślane spotkania, gdzie ciało idzie w parze z umysłem. Nie zaś tępym zatraceniem.

Tekst: Luiza i Eryk

I na sam koniec polecamy Wam artykuł wyjaśniający czym tak naprawdę jest swing. Prawdziwie i szczerze: http://swingwithme.pl/czym-tak-naprawde-jest-swing/