NIEKONSEKWENCJA

milosc-kobieta-mezczyzna-pocalunek-1Mieli ochotę na spontaniczne spotkanie… poznanie kogoś nowego… zawarcie nowej, czasem przelotnej znajomości. Najbliższe dni miały dać im spełnienie, chwilę zabawy…

Musieli jechać w inny region kraju. Planowana długa droga, natłok obowiązków w normalnym życiu podsunął im myśl, że wyjadą na wieczór by oderwać się jak najszybciej od codzienności. Nie chcieli jechać nocą, więc wybrali się do innej niezbyt odległej metropolii, rezerwując dla siebie nocleg w apartamencie w centrum. Lubili prywatność takich miejsc, gdyż wiedzieli, że jak będą chcieli wrócić do pokoju z kimś jeszcze i oddać się wspólnemu poznaniu nikt nie będzie im przeszkadzał. Spakowali walizki, wsiedli do samochodu i wczesnym wieczorem ruszyli w trasę. Eryk spojrzał na Luizę i zapytał: „Odezwali się?” „Tak. Mamy dać znać jak będziemy na miejscu.” Po krótkiej wymianie zdań uśmiechnęli się do siebie, lecz nie patrząc na swoje twarze. Nie musieli. Czuli narastające napięcie. Eryk skupił się na drodze dodając gazu. Lubił szybką jazdę, lecz miała zasadę… jeździć ostro, nie narażając innych. Tak jak w świecie, w którym żyli. Uwielbiał penetrować inne kobiety, być władczym, ale nie robiąc im krzywdy. Znał swoją siłę ciała i umysłu, więc największą satysfakcją była dla niego samokontrola. Pozwalała rozwijać się coraz bardziej, szybciej, szaleńczo…

Dojechali na miejsce. Luiza na samym początku, jak tylko weszła do apartamentu zaczęła kokietować właściciela. Młody, elegancko ubrany mężczyzna z bródką wydawał się być nieśmiały, lecz z zaciekawieniem wsłuchiwał się w słowa Luizy. Spodobał się Jej jego głos, basowy, radiowy, zrozumiały. Eryk widział, jak zaczęła wcielać się w rolę… postać, którą miała ochotę odegrać wieczorem. Stwierdzili, że się odświeżą i zadzwonią do pary, z którą kontakt nawiązali dopiero kilka godzin temu. Miało być spontanicznie… nieoczekiwanie. Eryk sięgnął po telefon z zapytaniem w spojrzeniu… „Dzwoń, przecież tego razem chcemy… tym bardziej, że jesteśmy słownymi ludźmi.”

Pierwszy sygnał dzwonka w telefonie przeszył ciało Eryka, powodując lekkie drżenie. Doświadczenie, jakie posiadał nie przyćmiewało nigdy tej chwili napięcia… pozytywnej energii, która pozwalała odczuć nadchodzące nieznane… „Tak słucham?” W słuchawce rozległ się męski głos. Luiza patrzyła na Eryka widząc, że wibracja jego głosu z miłej i ciepłej przemienia się w szorstką, lecz grzeczną… poprawność mocno akcentowała się w jego wypowiedzi. Potrząsając lekko głową pytała, co się dzieje. „Będą? O której, jak się umawiamy? Na starówce?” Spojrzał na Nią z rozczarowaniem w oczach. Rozłączył się. „Spotkania nie będzie, mają inne plany.” Luiza poczuła się rozgoryczona. Sama namawiała do spontanicznego wyjazdu pod wieczór… ku nowym doświadczeniom. Poczuła się źle, gdyż to ona organizowała spotkanie… komunikowała się… z „sympatyczną” parą.

Wspólnie zawsze uważali, że bardzo ważnym jest bycie słownym. Dla nich słowo powiedziane, wspólne ustalenia wymagały konsekwencji. Nawet, gdy byli zmęczeni lub dotrzymanie słowa miało sprawiać trudności, to byli honorowi. Tego wieczora przejechali kilkaset kilometrów, aby bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia dowiedzieć się, że przyszli niedoszli znajomi, będąc zaledwie dwadzieścia minut drogi od nich, nie chcą przybyć na spotkanie. W swoim stylu i z własnym mottem stwierdzili, że tak miało być. Luiza gotowa już pójść w trampkach na spacer, nie kazała się długo namawiać, aby ubrać się jak na elegancką kolację. Eryk lekko zniesmaczony zaistniała sytuacją nie chciał, aby przyćmiło to ich wieczór. Wieczór w innym miejscu, gdzie nocą przechadzając się po starówce byli ze sobą. Lubili poznawać… bawić się… szukać nowego… ale także wspólnie tylko we dwoje. Ta noc, choć planowana inaczej była spontaniczna… pijana, burzliwa, pełna seksu i pożądania. Przecież apartament nie wymaga tłumów, wystarczą dwa pragnące się ciała i przenikające dusze…

Autor: Eryk

Chcemy więcej, dlatego szukaj Nas na:

Facebook

Google +