O PRZYJEMNOŚCI

Swingwithme.blog.pl&Redmind.pl-1O przyjemności można rozmawiać, pisać, tworzyć dzieła. Można jej próbować, smakować, delektować się kawałek po kawałku albo chwytać łapczywie. Razem z Redmind.pl połączyliśmy siły, aby stworzyć coś nowego. Coś naszego, coś co będzie się łączyło z erotyką, zmysłowością, namiętnością i pożądaniem. Cykl tekstów, w którym każdy wpis będzie dotyczył innej sfery seksualnych doznań, ale także prozy życia codziennego. „O przyjemności” to będzie nasz pierwszy raz. Pierwszy, lecz na pewno nie ostatni…

Przyjemność duchowa, metafizyczne doznania… Gdzie ich szukać?

Redmind: Przyjemność duchowa to specyficzny rodzaj przyjemności, której właściwie nie należy szukać. Bo jeżeli skupisz się na samych poszukiwaniach, nie odnajdziesz szczęścia tu i teraz. Ogólnie psychologia szczęścia dochodzi do głosu właśnie w naszych czasach. Wcześniej od zarania dziejów ludzie pragnęli znaleźć szczęście w sexie (haremie), zdobywaniu władzy (walka o wciąż nowe terytoria) albo zapisaniu się na kartach historii jako ktoś równy bogom (podboje Aleksandra Wielkiego). I co? Szczęście co prawda było ale na krótką chwilę. Chwilę małą i nic nie znaczącą. Ponieważ po niej następował głód. Człowiek nie umiał się dłużej cieszyć. Bo musiało by to oznaczać, że niczego już więcej nie potrzebuje. Nasze Ego, które wciąż pcha nas do przodu i dba o rozwój tak człowieka jak i ludzkości, podpowiada nam wciąż, byśmy szli do przodu. Szli. Szli. Tylko po co? Czasem trzeba się zatrzymać, wbrew temu co mówi stado zawodowych i nieźle opłacanych Coachów.

Tak. Przyjemność metafizyczną przyrównuję do stanu wszechogarniającego, bezwarunkowego szczęścia bez totalnie żadnego powodu. Tylko czy da się to osiągnąć w taki hedonistyczny sposób, jaki lubię?

SwingWithMe: Niby nie chcemy żeby naszym życiem kierował przypadek, a często właśnie takie przypadkowe zdarzenia pchają nas w miejsca, gdzie byśmy sami nie trafili. Boczna uliczka, ukryta ścieżka w leśnych zaroślach, winda która zatrzymała się na innym piętrze niż przez nas wybrane. A jednak wszystkie te drogi dokądś prowadzą. Chwila zwątpienia, zatrzymania oddechu i nagle zauważasz, że ta boczna uliczka prowadzi do skrzypka, którego twórczość odbija się echem od niezamieszkanych murów. Albo ta mało wydeptana ścieżka zabrała Cię do zbitej z kilku desek ławki nad cichym potokiem. A winda może nie powiozła Ciebie do nieba, ale sprawiła, że idąc krętym korytarzem dotarłeś do miejsca, z którego rozpościera się widok na okoliczny park i jego stałych bywalców, których nigdy nie zauważałeś pędząc przed siebie. Bierzesz głęboki oddech i już wiesz co masz robić, gdzie masz iść. Czerpiesz przyjemność płynąc z życiem, a nie ciągle pod prąd.

Umiejętność czerpania duchowej przyjemności jest w nas, tylko czasami potrzeba czasu, aby ją odkryć. Aby poczuć jak może być dobrze z samym sobą. Właśnie w tym miejscu, wśród tych ludzi, albo w tej samotni…

A metafizyka? To dla mnie zespojenie dusz, które łączą się ze sobą w akcie miłosnym. Kiedy pragniesz więcej przyjemności. Nie dla siebie, ale dla swojej drugiej połowy… Kiedy widzisz w jej oczach spełnienie, miłość i radość.

Cielesność, podniecenie, orgazm… Czy przyjemność fizyczną można zamknąć w zaledwie kilku terminach?

Redmind: Ja bym zamknął ją w milczeniu. Przecież to słowa na ogół wszystko psują. Czujesz ten stan, w którym żadne słowo padać nie musi. Wyobraź sobie tylko: Ciemny pokój. On siedzi na krzesełku, pogrążony w totalnym mroku. Nie padają żadne słowa. Wszelkie Twoje zmysły zostały uśpione. Nie musisz nic widzieć, nie musisz obawiać się o to, czy mu się podobasz. Niby to już zostało ustalone, ale zawsze istnieje w kobietach ta usilna potrzeba, by wciąż sprawdzać swoją atrakcyjność. A teraz? Teraz jej nie ma. Ciemność pochłania wszelkie lęki, rodząc jedynie zaciekawienie. Zaciekawienie bliskie wręcz perwersyjnemu pragnieniu by przekonać się, co znajduje się za tymi drzwiami. Sex przecież wcale nie musi polegać na wyłożeniu wszystkich kart na stół. Pozostawmy w nim tą nutkę tajemnicy i spontaniczności. Nie róbmy z niego instytucji. Nie odzierajmy z magii. Dla naszego własnego dobra.

SwingWithMe: Szufladkowanie, kategoryzowanie, przypinanie łatek, etykiet – to wszystko ogołaca seks z tej powłoki tajemniczości, niedopowiedzenia, zabawy z odkrywania cielesności. Przyjemność fizyczna to przyspieszony oddech, to stan kiedy czujesz kołatanie serca. Ale nie swojego – tylko swojego kochanka/kochanki. To ten stan, kiedy ukochanemu mężczyźnie zostawiasz ślady na plecach, bo tak Ci jest dobrze. Gdy pragniesz, aby cały drżał z przeżywanej ekstazy. Po co to kategoryzować? Zgadzam się z Redem – nie odzierajmy tego z magii 🙂

Przyjemność fizyczna to nie tylko seks…

Redmind: Sex jest pewnym wynikiem równania. Jego składowymi jest albo zaufanie, zaplanowanie i poczucie pewnego zajebistego stanu, gdy drugie ciepłe ciało, przytula się do twojej klatki piersiowej, gdzieś tak po trzeciej nad ranem.

Sex może być też wynikiem spontanicznej chuci, sprawdzenia swojej wartości, wyrażonej w zachwytach innych. Tak, nie oszukujmy się. Kobiety robią tak często, zwłaszcza idąc do klubu nocnego. Czasem chcą kogoś wyrwać, czasem zaliczyć, a czasem tylko poczuć się dobrze, widząc na sobie wzrok tylu napalonych facetów. My jesteśmy w tym naprawdę prości. Idziemy do klubu, aby się nawalić albo uprawiać przygodny sex. Najlepiej jedno i drugie.

Ale cóż, takie życie. Można temu zaprzeczać.

SwingWithMe: Oczywiście, że nie. To ściskanie ukochanej dłoni na spacerze. To wymasowanie bolących pleców. To ciepło drugiego ciała, do którego możesz się wtulić, gdy przyśnił ci się głupi koszmar.

To również endorfiny, po długim spacerze, grze w siatkę, przebiegniętych kilometrach.

Ale to także mrowienie tam „na dole”, gdy obejrzysz podniecający film. To wzrok mijanych mężczyzn, którzy Ciebie pożądają wzrokiem, to oplatające ciebie ręce nieznajomego, kiedy tańczysz na parkiecie…

W pewnej chwili pragniesz więcej i więcej. Słuchasz swoich pragnień czy potrafisz je kontrolować, a czasami nawet powstrzymać?

 

Redmind: Pytanie: czy powstrzymując własne pragnienia, jesteśmy w 100% szczerzy? Tak z innymi jak i ze sobą samym. Czasem właśnie to zatracenie sprawia, że jesteśmy ciekawi dla innych. Bo czegóż pragną kobiety bardziej: spontanicznego zatracenia czy chłodnej kalkulacji zysków i strat? Nie pytam teraz o to, co robią częściej? Pytam o to, czego naprawdę pragną? Tam w głębi duszy. Tak głęboko, że same czasem się do tego nie przyznają. Odtrącając własne wewnętrzne potrzeby.

Więc nie chodzi o to czy potrafię. Raczej o to, czy chcę.

SwingWithMe: Gdybym nie umiała kontrolować swoich pragnień, wielokrotnie pocałowałbym piękną kobietę, która siedziała obok mnie przy kawiarnianym stoliku, albo oddała się mężczyźnie mijanym podczas spaceru na plaży. Ale tego nie robię. Tu akurat kalkuluję zyski i straty. Analizuję ryzyko. Lubię eksperymentować, dać ponieść się fali pożądania, ale…

Ale wszystko robię z moim mężczyzną. Bo to z nim seks i różne eksperymenty smakują najlepiej.

Także czasami trzeba umieć się powstrzymać, by przez jedną durną chwilę zapomnienia nie stracić tego, co budowało się latami.

Przyjemne wspomnienia zostają na dłużej. Czasami na zawsze. Wspomnienie, które najbardziej pielęgnuję w swej pamięci…

Redmind: Kiedyś było ich więcej. Kiedyś każdy dzień przynosił coś zaskakującego. Teraz rozumiem jak mogą się czuć, podstarzałe gwiazdy rocka. Co nie oznacza, że życie staje się trudniejsze. Po prostu inne. To jak z płynięciem łodzią. Zaczynasz od źródła, a kończysz na wielkim oceanie. Trzeba się cieszyć każdym etapem podróży tak samo. Bowiem nie da się zawrócić. Tym bardziej płynąć pod prąd.

Jakie więc wspomnienia warto zachować na zawsze?:

– pierwszy pocałunek,

– spontaniczna chwila rozkoszy. Nie zawsze ta wychodzona i dobrze poznana chwila daje najwięcej satysfakcji. Czasem trzeba dać się ponieść. Skoro wierzymy w miłość od pierwszego wejrzenia to czemu nie mamy wierzyć w taki sam sex?

– wspomnienie tych kobiet, które naprawdę zawróciły w głowie. Nawet tych, które potem okazały się sukami. Pierwotnie to odczucie było piękne,

–  każdy sylwester. Niby jestem w nim coraz bardziej stary, jednak zawsze spędzam go inaczej. Lubię tą tradycję bardziej niż swoje urodziny,

– o tych bardziej perwersyjnych sprawkach nie opowiem. Wszakże miałem już zerwać z wizerunkiem diabła 😉

SwingWithMe: Wiele jest takich wspomnień, oj wiele. I najlepsze, że z każdym rokiem, chwil, do których pragnę wracać myślami jest coraz więcej. Pójdę za przykładem Reda i też wymienię kilka:

– nasz „drugi raz” z Erykiem. Tak, drugi. Bo pierwszy był nieśmiały, pośpieszny. Drugi – powolny, zmysłowy, przesiąknięty chęcią odkrywania siebie,

– stłumiony krzyk orgazmu, gdy Eryk doprowadził mnie ręką na tyłach autokaru wiozącego nas na wycieczkę,

– pierwsza wizyta w klubie dla swingersów. Nigdy nie zapomnę tych pierwszych obrazów orgii, tego niekończącego się podniecenia…,

– seks na plaży dla nudystów, przy ciekawskich spojrzeniach innych. Oczywiście nie w Polsce, bo nie śpieszno mi do aresztu 😉

 

Moje małe przyjemności dnia codziennego…

Redmind: Pisanie daje cholernie dużo radości. Oczywiście nie zawsze. Nigdy, gdy trzeba coś zrobić albo zrobić tekst na tip top. Najbardziej lubię pisać wtedy, gdy słowa same pojawiają się na kartce papieru. Dziwne uczucie, jakbym to nie ja pisał, ale ktoś wewnątrz pragnął dojść do głosu.

A może jest to forma spowiedzi? Kto wie?

Inne to:

  • Gra w pubowe piłkarzyki. Chociaż jestem w nie kiepski.
  • Odkrywanie wciąż nowych smaków alkoholi.
  • Przesiadywanie w pubach
  • Robienie rzeczy takich, jakich nie zrobiliby inni.

Uganianie się za spódniczkami i wpadanie w zachwyt. Może kiedyś dorosnę i przestanie mnie to jarać. Ale jaki jest wtedy sens z dorosłości, gdy życie coraz mniej nas bawi, a staje się obowiązkiem?

SwingWithMe: To chwila z książką. Smak kawy zrobionej przez ukochanego. Wkręcanie w różne śmieszne rzeczy swojego psiaka. Zapach ulubionych perfum. Kupowanie kolejnej sukienki (każda przecież jest jedyna w swoim rodzaju i dlatego należy ją sobie sprawić). Wsmarowywanie pięknie pachnącego balsamu w swoje ciało. Zatrzymanie się na chwilę, aby wziąć głęboki oddech. Spoglądanie w lustro i powiedzenie na głos – jest dobrze!

Zapraszam do odwiedzenia strony redmind.pl