ODDALENIA PRZYBLIŻAJĄ

Możecie swingować od wielu lat, a i tak nie wszystko będzie zawsze oczywiste i zrozumiałe. Jeden gest, jedno spojrzenie, jedno zapomnienie – może naruszyć solidny mur Waszego zaufania. Obok siebie, ale nie ze sobą. Niby blisko, a jednak daleko. To boli. Cholernie boli. I to obydwie strony.

To, co w swingu jest najpiękniejsze i zarazem budzące największe obawy – to jego nieprzewidywalność. Każde spotkanie jest inne. Odmienne emocje, nieznany smak, niepowtarzalna rozkosz. Wydaje Wam się, że jesteście przygotowani na wszystko. Omówione scenariusze, przyznane główne role i zajęte przez Was miejsca reżyserskie. Akcja!

Ale coś zawsze może pójść w stronę inną niż zaplanowaną. Nieoczekiwany zwrot akcji, niespodziewani dodatkowi aktorzy. I tak romans przekształca się w dramat…

A później próba wyjaśnień, przytulenia i wyszeptania Kocham Cię. Zapewnienia, że oprócz tej jednej jedynej ukochanej osoby – w naszym sercu nie ma nikogo innego. Że jesteśmy my i tylko my.

Gniew, złość, uczucie odtrącenia.

Jestem niepotrzebna/niepotrzebny.

Dlaczego zaczęliśmy się w to bawić?

Chcę wrócić do naszego bezpiecznego, intymnego świata…

W kłótni wykrzykiwane są wątpliwości, złudzenia i przekonania. Absurdalne oskarżenia, jeszcze bardziej absurdalne wytłumaczenia. Trzaskanie drzwiami, spanie w osobnych pokojach. Odrębne byty we wspólnej przestrzeni.

Tylko to, czego najbardziej potrzebujecie w takich chwilach – to siebie nawzajem. Niczego innego. Dlatego, gdy jedno z Was czuje się zranione – drugie nie może odpuścić, machnąć ręką i pomyśleć, że jakoś to będzie. Jeżeli nie będziecie się starać, to problem sam nie zniknie. Zostanie schowany do szuflady „troski na później” i wyciągnięty potem w najmniej oczekiwanym momencie. Jak szpilka w serce. Niby niewidoczna, lecz wwiercająca się coraz głębiej i głębiej.

W życiu jeszcze wiele razy będziecie się oddalać od siebie. Być może z powodu swingu, być może z powodu przytłaczającej rzeczywistości.

Ale walczcie o siebie. Każdego dnia i każdej nocy. Podczas dzielenia się sobą z innymi i podczas dzielenia chwil tylko między Wami.

Oddalenia są potrzebne, bo przybliżają. Umacniają Waszą więź i cementują poczucie jedności.

Bo przecież jesteście jednością.

Jeden umysł, jedno ciało.

Po prostu Wy.

Tekst: Luiza

  • Ja

    Dziękuję Luiza. 😉

  • mistrz_i_malgorzatka

    Jeżeli u kogoś występują te „objawy” opisane w tym tekście, to znaczy, że para nie powinna w ogóle swingować. Na pewno powinna zawiesić „działalność” do czasu wyjaśnienia między sobą po co to robią i czy na pewno to jest dobre dla nich. Swing powinien dawać radość, rozkosz, spełnienie, realizacje marzeń. Bez kosztów. Emocjonalnych kosztów dla którejś strony. Czysta przyjemność cielesna i emocjonalna. Przyjemność dla niej gdy bawi się z innym i przyjemność dla niego, gdy widzi, że jej jest tak dobrze. Bo jak kocha naprawdę, to pragnie jak najlepiej dla niej. Czyli jak ona przeżywa spazmy rozkoszy to on powinien być z tego powodu szczęśliwy, że jest jej tak dobrze, że jej na to pozwala, że w ogóle jest to możliwe. Oczywiście w drugą stronę to samo.
    Swing my porównujemy do tańca. Na „zwykłej” zabawie większość ludzi nie ma problemu jak mąż, żona, partner czy partnerka, zatańczy na parkiecie z kimś innym. Jak ten ktoś okaże się super partnerem na parkiecie, to super, było bardzo miło i przyjemnie. U nas swing to takie tańczenie, tylko w poziomie a nie w pionie… 🙂
    Pozdrawiamy
    mistrz_i_malgorzatka

    • A nie do końca z Wami się zgodzimy, choć racji macie bardzo wiele 😉 Jednak swing to emocje, wiele odcieni emocji. Nie zawsze są same szczyty, ale dzięki szczerym rozmowom można zdobyć jeszcze więcej. Lecz chwile słabości też się zdarzają i czasami trzeba sobie na nie pozwolić. Bo wtedy związek jest jeszcze mocniejszy 😉