ODWIEDZILIŚMY SWINGEROASE ZWIESPALT

I znów Berlin przywołał nas do siebie. Tym razem odwiedziliśmy Swingeroase Zwiespalt. Kilka lat temu już byliśmy w tym klubie i mieliśmy bardzo miłe wspomnienia związane z tym miejscem. A z racji tego, że w lokalu ani zdjęć ani filmów robić nie można – to będziemy Waszymi wirtualnymi oczami, żebyście mogli poczuć klimat tejże swingerskiej oazy.

Swingeroase Zwiespalt to bardzo kameralny klub. Z pewnością nie znajdziecie w nim dzikich tłumów, jak w Insomnii ani też większej przestrzeni jak w Avarusie. Zaraz przy drzwiach wejściowych umiejscowiona jest szatnia. Niby niepozorna, ale szafki oferują wystarczająco miejsca, aby zmieścić w nich osobiste rzeczy. Szatnia oddzielona jest od wnętrza klubu czerwoną kotarą. Wystarczy jeden krok, aby znaleźć się przy barze, a przy okazji – także w polu widzenia wszystkich gości siedzących w „lobby”. Miejsca do siedzenia za dużo nie ma i tak naprawdę działa to na zasadzie kto pierwszy ten lepszy, bowiem dla tych co się nie załapali, pozostaje później krążenie po niewielkich czeluściach lokalu. Jak na oazę przystało w Zwiespalt znajdziecie również… palmy, choć w ich prawdziwość mocno powątpiewamy 🙂

Jak jest w środku?

Do przestrzeni przeznaczonej do zabaw wchodzi się poprzez wejście w kształcie podświetlonego serca. Co prawda wygląda to trochę jak kiczowata ozdoba na Walentynki, ale nie można zaprzeczyć, że trochę uroku tenże kicz również posiada. Tuż obok, po lewej stronie ulokowany jest jeden pokój, który innym gościom umożliwia podglądanie przez przyciemnioną szybę. Zaś na wprost – pokój wyścielony materacami oraz dużym łóżkiem znajdującym się pośrodku. Miejsce wręcz stworzone do gang-bangowych igraszek.

W Swingeroase Zwiespalt znajdziecie również pokój z fotelem ginekologicznym, który można zasłonić półprzezroczystą roletą oraz jeszcze jedno pomieszczenie, pozwalające na odrobinę prywatności poprzez zamknięcie drzwiczek. Oprócz tego miłośnicy „strefy mokrej” mogą skorzystać z jacuzzi i suchej sauny. I… to wszystko.

Pan Kokardka i Czocherek

Jak widzicie, klub jest doprawdy niewielkich rozmiarów, ale mówi się, że to przecież ludzie tworzą atmosferę miejsca. Niestety, tego wieczoru nie mieliśmy szczęścia do zawarcia jakiejś ciekawej znajomości, bowiem niemiecki kanon piękna całkowicie odbiegał od naszych upodobań. Większość klientów stanowili podstarzali panowie oraz panie reprezentujący bardzo męski typ urody. Dwóch singli szczególnie przykuwało uwagę. Nazwaliśmy ich pieszczotliwie Pan Kokardka i Czocherek. Pierwszy z nich, mężczyzna w wieku około 60 lat miał założony finezyjnie ręcznik zawiązany pośrodku dużego brzucha na kokardkę. Drugi – młodszy, co pięć minut stawał przed nami i drapał się po całym ciele. Może to był jego sposób na zwrócenie na siebie uwagi? W każdym razie – nieskuteczny.

Ale niewątpliwym plusem naszej wizyty jest fakt, że kilku osobom opowiedzieliśmy o tym jak wygląda swingerski świat w Polsce, gdyż wciąż jest wielu przekonanych, że w tym regionie Europy w ogóle nic się nie dzieje. Pustka i czarna plama na hedonistycznej mapie. Nasi rozmówcy przecierali oczy ze zdumienia słysząc o polskich klubach i o wydarzeniach jakie się u nas odbywają, więc chociaż tyle przyczyniliśmy się do szerzenia wiedzy o rodzimym swingu.

Tekst: Luiza

Strona klubu: http://www.swingeroase-zwiespalt.de/