PIERWSZY RAZ W SWINGERS CLUBIE – JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

http://averyflynn.com/?attachment_id=3285

http://averyflynn.com/?attachment_id=3285

Podjęliście decyzję. Wreszcie poczuliście ten moment, że jesteście gotowi. Że już pora przekroczyć progi miejsca hedonistycznych uciech. Wasze podniecenie miesza się z wieloma obawami. Chcecie jak najlepiej się przygotować, aby jedynie czerpać przyjemność i oddać się grupowej rozkoszy. Jak to zrobić? Przeczytajcie kilka naszych wskazówek.

Jak się ubrać?

Seksownie czy wygodnie? Elegancko czy na luzie? A może w ogóle się nie ubierać? J Otóż musicie to sobie starannie przemyśleć, bowiem od tego zależy jak będziecie się bawić. Panie mają tutaj więcej dylematów niż Panowie. Kobiety pragną kusić, nęcić i przyciągać spojrzenia. Aby tak się stało wybierzcie strój, w którym będziecie czuły się po prostu komfortowo. Ja zazwyczaj ubieram małą czarną, w której czuję się niczym pantera na polowaniu. Ale jest jeden warunek – ta sukienka musi być łatwo „zdejmowalna”. Sama się tego nauczyłam, gdy raz w przypływie podniecenia moja sukienka o mały włos nie została rozerwana. I to przeze mnie, bo tak się zaplątałam w te wszystkie koronki i seksowne udziwnienia. Od tamtej pory wybieram kiecki, które mogę zdjąć z siebie nawet jedną ręką 🙂

Bielizna – mieć ją czy nie. Otóż drogie Panie to jest Wasz wybór, bo nie jest to absolutnie żaden wymóg. Lecz jeśli wybieracie się do swingers clubu po raz pierwszy, radzę Wam mieć ją ze sobą lub na sobie. Wtedy macie możliwość wyboru, jak bardzo chcecie się obnażyć przed innymi. W ten sposób będziecie czuły się i lepiej i bezpieczniej.

A teraz zajmiemy się Panami. Otóż, jak wszystkie kluby, w których bywaliśmy z Erykiem do tej pory, nie miały żadnych wymogów odnośnie wyglądu Pań, tak wbrew pozorom takie obostrzenia pojawiają się wobec Panów. Wszystko zależy od męskiego dress codu jaki obowiązuje w lokalu. Niektóre z nich stawiają na elegancki wygląd w stylu spodnie i koszula, a niektóre z nich wręcz nakazują, że mężczyzna musi być albo w ładnej bieliźnie (najczęściej chodzi o czarne bokserki) albo… w samym ręczniku. Tak, dobrze czytacie. I czasami to zabawnie wygląda, jak Panie siedzą przy barze odstawione jak na Sylwestra, a obok nich Panowie owinięci w biodrach ręcznikami. Ale cóż. Tak to już bywa. Zresztą jak rozkręci się zabawa to i tak zazwyczaj wszystkie ciuchy lądują w kącie.

Ale jeszcze jedna kwestia – weźcie ze sobą klapki, bo przed i po chwilach uniesienia warto się odświeżyć. A higiena osobista to podstawa w takich łóżkowych relacjach. Wszelkie kosmetyki do kąpieli są przeważnie dostępne w lokalu, lecz jeżeli potrzebujecie później nawilżenia ciała, to nie zapomnijcie wziąć ze sobą balsamu czy mleczka. Oczywiście ładnie pachnącego.

Jaki temat?

Nie idźcie do lokalu zupełnie w ciemno na zasadzie niech się dzieje co chce. To się nie sprawdzi. Przejrzyjcie ofertę klubu i wybierzcie imprezę tematyczną, która będzie Wam najbliższa. Na pierwszy raz polecamy wieczory przeznaczone tylko dla par, bo wówczas unikniecie samotnych panów, którzy często bywają zbyt natarczywi w swych zalotach. Później gdy się oswoicie ze specyfiką danego miejsca, a będziecie mieli ochotę na odważniejsze zabawy, wybierzcie się na imprezy w stylu gang – bang czy BDSM. Lokale starają się urozmaicać swój „repertuar”, tak aby każdy znalazł w nich coś dla siebie. Szukajcie, eksperymentujcie, ale nie róbcie niczego wbrew sobie.

Nie, znaczy nie!

No właśnie – to, że znaleźliście się w swingers clubie nie oznacza, że od razu musicie pieprzyć się ze wszystkimi. To Wy decydujecie czy w ogóle macie ochotę na wymianę, a jeśli tak, to również Wy decydujecie o wyborze partnerów. I to dotyczy zarówno panie, jak i panów. Kobitki – upolujcie sobie faceta, przy którym odpłyniecie. Faceta, którego aparycja i osobowość sprawi, że będziecie miały ochotę się przed nim otworzyć. Nie oddawajcie się byle komu tylko w imię zasady, że jak już tu jestem to powinnam dać. Nie. Twoje ciało, Twoja świątynia. Dlatego nie bójcie się powiedzieć nie!

Będąc pierwszy raz w berlińskiej Insomnii nie odważyłam się na totalną zabawę. Przyjęłam rolę obserwatorki, która chłonęła obrazy toczącej się dookoła mnie orgii. I to mi zupełnie wtedy wystarczyło. Za drugim razem już poszłam ten krok dalej stając się dostępną dla innego…

Stanąć na wysokości zadania

A teraz kilka słów do Panów. Nie narzucajcie sobie nie wiadomo jakiej wizji, że jak tylko wejdziecie do klubu, to Wasz penis będzie stał cały czas na baczność gotowy do akcji w każdej chwili. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy nasz organ ma swoją wytrzymałość. Będąc w lokalu zazwyczaj spędza się w nim kilka godzin, więc rzeczą niemożliwą jest, aby Wasz penis był ciągle w stanie wzwodu. I zaakceptujcie to, bo w żaden sposób nie jest to ujmą na męskim honorze. Ponadto, w klubie jest bardzo dużo czynników rozpraszających: muzyka, kadzidełka i przede wszystkim – inne osoby. To będzie dla Was coś nowego, bo przecież do tej pory byliście w łóżku ze swoją partnerką. Taki stan rzeczy na początku wydaje się być bardzo przeszkadzający, ale z czasem to zaakceptujecie i będziecie czerpać z tego faktu dodatkowe zaspokojenie. Jednak z pewnością pewnego rodzaju nachalność mężczyzn do Waszej ukochanej będzie mocno utrudniała Waszemu penisowi utrzymanie odpowiedniego poziomu, a raczej pionu 🙂 Ale dacie sobie z tym radę.

Bez porównania

Kluczowym błędem jaki popełniają „początkujący” swingersi to nieustające porównywanie siebie do innych. A, że ktoś jest szczuplejszy, ładniejszy, bardziej wysportowany. A, że ona ma większy biust, większe wcięcie w talii itp. Bezsensu. To jest błędne koło, z którego ciężko będzie Wam się wydostać. Owszem, bawiąc się w swingowanie trzeba o siebie dbać, bo atrakcyjność i higiena jest ważna, ale nie zabierajcie sobie zabawy, skupiając się wyłącznie na wyglądzie pozostałych klubowiczów. Dla swoich partnerów/partnerek i tak będziecie najpiękniejsze/najprzystojniejsi. Więc zrelaksujcie się i zaakceptujcie siebie. Całkowicie. I tu pozwolę sobie odesłać Was do swojego poprzedniego tekstu, który jeszcze szerzej opisuje tą kwestię (szczególnie jest on adresowany do Was – Drogie Panie) – „Wszystko możesz, nic nie musisz”.

Na granicy nieba i piekła

Swingowanie to balansowanie na granicy totalnego zaspokojenia, jak i możliwości zniszczenia wspaniałej relacji. Wielokrotnie pisałam, że nie ma swingu bez bliskości i bezgranicznego zaufania. Tylko dojrzały związek może spróbować takiego seksu. W przeciwnym razie zatoniecie w fali zazdrości, zaborczości i rozgoryczenia. I to będzie koniec, a w każdej kłótni będziecie sobie wypominać orgazmy przeżywane z innymi. Ale tak przecież być nie musi. Dla wielu par swingowanie to dodatkowa forma zatracenia się w swych seksualnych fantazjach. Ale podkreślam – dodatkowa. Swing nie może zdominować Waszego erotycznego życia. W naszym przypadku, swingowanie tylko cementuje Naszą miłość i Naszą przyjaźń. Tak, dokładnie. Bo My z Erykiem jesteśmy przede wszystkim dla siebie przyjaciółmi, a przyjaciele przecież nie mają przed sobą żadnych tajemnic. I zawsze po łóżkowych ekscesach z innymi mamy nieposkromiony apetyt na siebie i na patrzenie sobie w oczy, gdy jednocześnie dochodzimy. I tego nie da mi nigdy inny mężczyzna, a jemu – żadna druga kobieta.

Mamy nadzieję, że tych kilka wskazówek pomoże Wam w przygotowaniu się do miłosnych uciech w klubie dla swingersów. Może sami macie jeszcze jakieś porady? Chętnie poczytamy o nich w Waszych komentarzach.

Zatem – przyjemnego swingowania po falach rozkoszy… 🙂

Tekst: Luiza i Eryk

Swinguj z Nami na:

Facebook

Google +

 

  • ~A.

    Pamietam nasz pierwszy raz w klubie:) mieszane uczucia…na szczescie obsluga byla zabawna co pozwolilo nam na rozladowanie pierwszych emocji smiechem:)
    Wlasnie to moge dodac do twojego tekstu: smiech, poczucie humoru podczas wizyty w klubie- to pozwoli sie rozluznic i doda sexapilu:)))
    Buziaki
    A.

    • No pewnie, że tak. Śmiech to bardzo ważny czynnik rozluźniający. A jak jest swobodna atmosfera, to i swoboda obyczajów jest większa 🙂

  • ~o_aza_o

    Luizo, Eryku co poradzilibyście singielce która bardzo chce skosztować takiej wizyty ? Czy wybrać się sama czy poszukać pary z którą mogła by wybrać się na „doczepke” ?

    • Myślę, że za pierwszym razem lepiej by było abyś wybrała się z kimś jeszcze. Wielokrotnie w klubie widzieliśmy singielki, które przychodziły albo z poznaną parą, albo po prostu z kolegą, który też lubi takie zabawy. Wtedy na spokojnie będziesz mogła poznać klimat takiego miejsca zamiast ciągle odpowiadać na zaczepki panów 😉

  • ~BJ

    Pozdrawiamy Was serdecznie . Super czyta się Wasze myśli a.. myślimy podobnie . Zwłaszcza o sensie swingowania – być bez względu na przebieg sytuacji – zawsze razem .

    • Zawsze razem = to podstawowa zasada swingowania. Zabawy w pojedynkę albo w tajemnicy przed partnerem/partnerką nigdy nie przynoszą nic dobrego.

      P.S. Dziękujemy za miły komentarz i również pozdrawiamy 🙂

      • lukasz123

        „Zabawy w pojedynkę albo w tajemnicy” To jest najprzyjemniejsze. Jest jeden warunek że opowiadasz wszystko ze szczegółami po fakcie. To są dopiero emocje, podniecenie, jazda na maksa. Po takim wyczynie żona w seksie ze mną miała trzy orgazmy pod rząd!!! Ale przyznam że jest to bardzo ryzykowne i stresujące.

  • lukasz123

    Wtrącę się w temacie „nie znaczy nie”. Gówno prawda. Niejednokrotnie słowo „nie” u nachalnych panów nic nie znaczyło, był też taki pan który dostał od żony szpilką w udo bardzo mocno, nie chciał odpuścić. Co więcej, zaczął za nią chodzić i mamy wrażenie że skończyło się to tylko na niczym bo żonie pomogli inni swingersi (ja się zabawiałem koło niej ale nic nie zauważyłem w ferworze zabawy). Od tego czasu zawsze pilnuje żony na zasadzie bodyguard. Sami zresztą opisujecie pana który w apartamencie zachowywał się niewłaściwie i dopiero mężowie musieli z nim coś zrobić. Sytuacja którą opisałem odbyła się w niby legendarnym klubie fun4two i na domiar złego był to jeden z żigolaków zatrudnionych w klubie.

    • Niestety, zachowań ludzi nie przewidzisz, bo im swing będzie bardziej dostępny, tym więcej różnych osób będzie chciało go spróbować. Natomiast, gdy coś się dzieje takiego jak Ty opisujesz, to obsługa lokalu powinna szybko zareagować. Zaś jeżeli personel nie staje na wysokości zadania, bądź sam jest przyczyną niezręcznej sytuacji, to właściciele lokalu muszą się liczyć z konsekwencjami, bo wiadomości w środowisku swingerskim rozchodzą się bardzo szybko.

      • lukasz123

        Swoją wypowiedzią zmierzam tylko do tego że słowo „nie” nic nie znaczy. Jeszcze jedną rzecz przypomniala mi żona co występuje w naszych klubach. Zona ma gangbang i nie spotkałem się jeszcze z sytuacją aby ktoś się z nia namiętnie całował, po,w trakcie czy przed. Generalnie zawsze jest traktowana jak ktos gorszy, wręcz brzydza się jej jak by twarz miala wysmarowana gownem. Zerznac i spierdalac. Przeprasza za epitety ale jest to jeden z powodów dla których przstalismy jeździć do Polski na zabawy.

  • lukasz123

    To opis z naszej pierwszej wizyty która opisalem na innym blogu. Przedstawie ja jeszcze raz.

    Pan

    Wasz blog tak w sumie to zachęcił mnie i żonę do tej formy spędzania czasu. Tyle jeśli chodzi o pozytywne spojrzenie, bo wizyty w klubach rozsianych po Polsce ukazały tylko i wyłącznie
    zaściankowość Polaków. Z wizyty na wizytę powtarzaliśmy sobie, że trafiliśmy na zły czas i miejsce, bo ten raj opisany w waszym blogu przecież istnieje.
    Niestety, takich ludzi tam spotkałem, których w normalnym życiu omijam szerokim łukiem.
    I nie jest to winą właścieli klubów, bo robią co mogą, by stworzyć dobry klimat.

    Pani

    No więc cała podekscytowana pierwszą wyprawą, 3 dni wcześniej robię depilację woskiem wszystkiego co zbędnie owłosione. W dzień imprezy powtarzam zabieg nowiutką golarką, czyszczę ząbki, dzień wcześniej robię sobie lewatywę w razie analu, aby być czyściutką – odbycik buzi dać.
    Mydełko, szamponik, balsam i w kółko to samo, żeby tylko nic się nie uroniło i żeby czuć się swobodnie. Maluję paznokcie. U męża to samo, oprócz malowania paznokci i lewatywy. Gotowa, jak na kręcenie filmu „Analne aniołki 2”.

    Przyjeżdżamy na miejsce taksówką, nie zamieniam z taksówkarzem ani słowa. Serce wali mi jak młot, ale bedzie super, będę ruchać się jak na pornosach z kilkoma facetami, mąż bedzie ruchał nieznajome …no lepiej już chyba być nie może.
    Wchodzimy do środka i mózg mi właśnie włącza pierwszy czerwony alarm – lekki smród w szatni. Myślę, niektórzy są po pracy – nie ma problemu, ale co ja kurwa widzę: perfumy idą w ruch wymieszane z potem, co jest kurwa grane????????????? Brnę dalej, myśląc: może trafił się taki jeden co się zgubił, zamiast z piwem Zośkę wołać o następne, przełączając kanały, zabłądził. Ale nie, wchodzę i myślę: kurwa, może to ja źle weszłam, what the fuck?

    Brak seksu, jaki panuje w clubach poraził mnie. Panienki z dobrych domów były bardziej niegrzeczne niż ci ludzie razem wzięci. Czające się pary, wstydzące sie swoich cipek i fiutów, bulwersujące i zawstydzone spojrzenia na mój widok z wypięta cipką na środku parkietu. Czy to ma być wolność seksualna? Myślałam, jak wynikało z opisów, że spotkam tam ludzi świadomych swojej seksualności i swojego ciała, a tym czasem przykład: na łóżku leży leń niewydepilowany i nie pierwszej świeżości i ja sie kurwa pytam – na co liczy? W jednej ręce piwo, a w drugiej brudny fiut i ja mam niby coś z nim zrobić? Owszem wyjebać, ale z łóżka pod prysznic i do kosmetyczki na wielką depilację.
    Kolejny przykład:
    Rżniemy sie mężem i co słyszymy zza pleców – „zboczeńcy”.
    I ja się pytam – kto ma mnie tu zerżnąć jak w pornosie.

    Pan i Pani
    Jedno musimy przyznać – wyprawy są ekscytujące

    • Aż muszę zadać to pytanie, bo ciekawość mnie zżera – jaki to był klub?

      • lukasz123

        Kolejna legenda, nie pamietam nazwy. To był ten w Markach przed powstaniem euphoria. W euphori tez bylismy i tez porażka . Jeśli chodzi o euphorie bylem raz. Zrobili nas w konia raz i starczy. Na zbiorniku napisali takie informacje 20 par potwierdziło przybycie, masażysta będzie, dj będzie. Jestem na miejscu od 20godz. i co ? 4 pary, co mnie jeszcze bardziej wkurzyło to te cztery pary nie miały nic wspólnego ze zbiornikiem, a ci niby ze zbiornika nigdy tam nie dotarli. Dj nie było, ani masażysty. Dostosowalismy oczekiwwnia do realiów i sie zabawilismy ale bardziej na siłę.

        • Do Euphorii jeszcze nie dotarliśmy. Zobaczymy czy uda nam się nadrobić tę zaległość w tym roku. A jest jakiś klub, który przypadł Wam do gustu?

          • lukasz123

            Ze wszystkich w Polsce to Sauna club w Bielsku-Białej. Tu też trzeba zmienić swoje oczekiwania do realiów ale jedyny klub w którym czasem jest kolejka pod prysznice (co na wstępie zwiększa możliwości ludzi do zabawy). Reszta to kwestia losowa kto będzie. Czasem jest 6 wizyt na darmo.
            Moje zdanie opiera się głównie na bliskiej lokalizacji więc jeśli jacuzzi club był by bliżej to pewnie na pierwszym miejscu byłby on.
            Chce zaznaczyć że większość przodujących klubów jest na poziomie( poza tymi połączonymi z burdelami), problem jest w tym kto tam przychodzi.
            przodujące według mnie:
            lava Warszawa
            euphoria Marki
            jacuzzi klub
            sauna club Bielsko-Biała
            karo klub (nie byłem) Poznań
            usta (nie byłem) Warszawa
            red fox Czeladź

  • ONA

    A słyszał ktoś o nowym clubie Club Prive na Śląsku???

    • Będziemy tam na otwarciu, więc opiszemy nasze wrażenia 😉