PO PROSTU JESTEŚMY SOBĄ

Znacie nas już bardzo dobrze, a z każdym wpisem poznajcie nas jeszcze mocniej. Odkrywamy dla Was nowe miejsca, opisujemy swoje przygody, a często też i doradzamy w Waszych rozterkach. Dla jednych jesteśmy nierealni, dla drugich – parą, której można się zwierzyć, a dla siebie – po prostu jesteśmy sobą. Bez udawania i naginania rzeczywistości.

Chyba już czas

Przeglądamy opublikowane wpisy i powoli dojrzewamy do myśli, że pora puścić je dalej w świat – ładnie oprawione i wydrukowane. Tak by kusiły i zachęcały do zabrania ich ze sobą z księgarskiej półki. Czy zależy nam na sławie? Nie, bowiem nie potrzebujemy poklasku, aby wiedzieć, że to co robimy z Erykiem ma sens. Czy zależy nam na pieniądzach? Skłamalibyśmy, gdybyśmy napisali, że finanse nie odgrywają żadnej roli, ale z pewnością nie są najważniejsze. Bądźmy szczerzy – swingowanie jest drogim stylem życia. Podróże, bilety wstępu do lokali czy jak to kurtuazyjnie nazywam – „koszty reprezentacyjne” (przynajmniej mam usprawiedliwienie na zakup nowych sukienek). Ale taką już wybraliśmy drogę, z której nie mamy ochoty zbaczać na utarty tor.

Gdzie jest Eryk?

Z pewnością zauważyliście, że ostatnio na blogu brakuje tekstów Eryka. Co jest tego powodem? Praca i niekończące się obowiązki. Kilka miesięcy temu podjęłam odważną decyzję o porzuceniu systemu pracy dla kogoś innego. Jeżeli byście mnie zapytali czy żałuję, odpowiedziałabym że nie, ale łatwo nie jest. Co prawda mam w głowie opracowaną strategię, którą realizuję krok po krok, choć kobieca niecierpliwość czasami krzyczy wewnątrz mnie, że efekty powinny być widoczne już i teraz. Ale gdyby nie mąż nie mogłabym poświęcić się temu co kocham najbardziej – pisaniu. To na razie na jego głowie są wszystkie materialne aspekty naszego bytu.

Niekończąca się opowieść

Niedawno na Facebooku mieliśmy zablokowane konto, bowiem naruszyliśmy standardy Wielkiego Brata. Powodem blokady było zdjęcie z odrobiną nagości. Ech, chore mamy te czasy, w których coś, co powinno być najbardziej naturalne, staje się najbardziej zakazane. Przez cały dzień nie mogliśmy nic robić na naszym profilu, a zdjęcia wskazane jako niewłaściwe musieliśmy usunąć. W przeciwnym razie na konto zostałoby usunięte. I wiecie co? Pomimo zdenerwowania i rezygnacji, pewnie i tak zaczęlibyśmy wszystko od początku, bo wiemy, że gdzieś tam po drugiej stronie jesteście Wy.

A gdyby nas nie było?

Czy chcieliśmy kiedyś zrezygnować z prowadzenia bloga? Owszem, pojawiały się takie myśli, ale gdzieś tam w głębi serca czujemy że to byłaby jedna z najgorszych podjętych przez nas decyzji. To tak jakbyśmy jednym gestem wyrzucili do śmieci kilka lat swojego życia. Zwłaszcza, że pomysłów na nowe teksty wcale nam nie brakuje. Wręcz przeciwnie, każdego tygodnia wymyślamy kilkanaście tematów istotnych do poruszenia. Najbardziej lubimy tworzyć teksty z myślą o konkretnych osobach, kiedy właśnie to Wy jesteście inspiracją. Gdy piszecie wiadomości z prośbą o opisanie danego zagadnienia, bo potrzebujecie tego dla siebie czy swoich ukochanych. Tak, wtedy czujemy się jakbyśmy wypełniali ważną misję.

Mission Possible

I chyba to się teraz dzieje – wypełniamy z Erykiem misję zmiany postrzegania swingu, słowami otwieramy ludzi na nowe doświadczenia i pokazujemy, że w miłości również jest miejsce na eksperymenty. Jesteśmy normalną parą, kochającą się do szaleństwa, ale i kłócącą się dobitnie. Nie jesteśmy cukierkowi, nie dopisujemy ideologii tam gdzie jej nie ma. Po prostu jesteśmy sobą.

Przecieramy szlaki wystawiając się na bardzo różnorodną opinię społeczeństwa. Ale cieszy nas, że w sieci jest coraz więcej stron zagłębiających się w tematykę swingu, że ludzie wychodzą z cienia i mają odwagę pisać i mówić o swoich pragnieniach. Nie brakuje też prób kopiowania naszych wpisów i pomysłów, lecz absurdalnie traktujemy to jako ukryty komplement, choć kreatywności i autentyczności nie da się tak naprawdę podrobić.

Dlatego bądźcie z nami tak samo jak my pragniemy być z Wami i dla Was.

Tekst: Luiza i Eryk