PODWÓJNE ŻYCIE SWINGERKI

http://pixellabor.deviantart.com/art/alter-ego-152200990
http://pixellabor.deviantart.com/art/alter-ego-152200990

Odkąd zaczęłaś swingować nic już nie będzie takie samo jako wcześniej. Twoje relacje z partnerem będą inne. Inne będzie Twoje odbicie w lustrze. Staniesz się inna w oczach Twoich znajomych – pewniejsza siebie, kipiąca seksapilem. Podwójne życie. To oficjalne i to przesiąknięte zapachem seksu. Przenikające się, a zarazem w pewnych dziedzinach wykluczające. Trudna gra, w której stawką jest ujawnienie swojej tożsamości. Z założenia to Ty rozdajesz karty… Ale czy na pewno?

Imaginacja kontra rzeczywistość

Spotkanie z przyjaciółmi. Alkohol, chipsy i komedia w tle. Atmosfera swobody i rozluźnienia. Jakby nie było – temat zawsze kończy się na seksie i podtekstach z nim związanych. Panowie nie stronią od niewybrednych komentarzy, a ich panie usilnie starają się uciszyć tą dyskusję, rumieniąc się przy tym wymownie. A Ty siedzisz z boku i obserwujesz. I śmiejesz się w duszy z ich małostkowości i syndromu macho, który dużo gada, a mało robi. Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że ich odważne wizje czego by oni nie zrobili są tylko próbą ukazania własnej męskości, która najczęściej nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości (a to z kolei wiesz od ich drugich połówek, które podczas gdy panowie spędzają czas w męskim gronie w salonie, one w kuchni uskarżają się Tobie na całkowity brak polotu i inwencji owych samców za drzwiami sypialni). I słuchasz. I starasz się zrozumieć. Ale wracasz do reszty towarzystwa i wystarczy jedno spojrzenie Twojego partnera, abyś poczuła, że on myśli to co Ty, że w myślach jesteście razem w klubie dla swingersów i robicie rzeczy, o których reszta obecnego towarzystwa nawet nie ma pojęcia o ich istnieniu. A Wy doświadczyliście seksu z innymi. W trójkątach, czworokątach i bardziej złożonych konfiguracjach. Ty wiesz co to znaczy zaspokajać mężczyzn: dotykiem, sobą. Twój mężczyzna zna uczucie doświadczania kobiet w liczbie mnogiej. I nie musicie o tym mówić i tworzyć wyimaginowanego świata. Bo ten świat jest realny. Jest Wasz.

Cały czas na „stendbaju”

Ale podwójne życie jest trudne. Mało kto pragnie, aby jego najbliższe otoczenie dowiedziało się o jego intymnych eksperymentach, bo byłby skazany na społeczny ostracyzm. Zwłaszcza kobiety są w tej walce na przegranej pozycji, gdyż od razu będą wyzywane od najgorszych (wystarczy tylko poczytać komentarze jakie pojawiły się pod naszym tekstem „Nie jestem kurwą. Nie jestem dziwką. Jestem swingerką!”). Panowie mają pod tym względem nieco lżej. W oczach kolegów ich noty wzrosną jako tych, którzy wiedzą jak się w życiu ustawić. Jednak mimo wszystko, większość swingersów nie przyznaje się do swojego alter ego. Ujawniają się jedynie w miejscach spotkań do tego przeznaczonych. Na co dzień, a zwłaszcza podczas spotkań z przyjaciółmi, są ciągle na „stendbaju”. Uważają na to co mówią, jak się zachowują. Wszystko po to, aby nie zdradzić swej „mrocznej” strony osobowości. W mieszkaniach mają poukrywane na dnie szafy zabawki erotyczne i przebrania odpowiednie do mocniejszych wrażeń. Na komputerze pliki z pikantniejszymi zdjęciami są głęboko pochowane w różnych podfolderach – aby nikt niepowołany nie mógł do nich dotrzeć. Ale… No właśnie, zawsze jest jakieś „ale”. Trudno utrzymać tajemnicę, kiedy alkohol zwiększa poczucie swobody i otwartości. Trudno jest utrzymać w mieszkaniu nieskazitelny porządek przez cały czas (a kajdanki i lubrykant lubią sobie wędrować po całym lokum). Trudno jest także pamiętać, aby nie zapisać czegoś niecenzuralnego z przyzwyczajenia na pulpicie ekranu. O tak, na swingersa czyha wiele przeszkód…

Czy warto ryzykować? Dla mnie odpowiedź jest prosta – warto. Kiedyś bardzo się przejmowałam faktem, że ktoś mógłby się dowiedzieć o moich sekretach. Teraz już się tym nie stresuję. W końcu to mój wybór. Moja przyjemność. Moja odpowiedzialność za podjęte decyzje. Na jednym ze „spotkań tematycznych” w pubie spotkałam osobę, z którą byłam powiązana zawodowo. I co? I nic. Jesteśmy dorośli, więc trzeba podejść do tematu dojrzale. Ja w żaden sposób nie mam zamiaru wykorzystywać wiedzy jaką uzyskałam na jej temat do własnych, nikczemnych celów (bo takich celów najzwyczajniej nie posiadam). I w drugą stronę – sama też przestałam się tego bać wobec siebie. Bo co złego robię? Uprawiam seks, czerpię z niego radość i jestem szczęśliwa? Oby każdy miał w życiu takie problemy 😉

Autorka: Luiza

Lubisz grzeszyć? Grzesz z nami:

Facebook

Google +