„POKOLENIE IKEA” – ŚMIAĆ SIĘ CZY PŁAKAĆ?

Chciałam wyłączyć myślenie. Nie skupiać się, nie analizować, nie poszukiwać twórczych inspiracji. Po prostu przeczytać coś i zapomnieć. I tak w moje ręce trafiło „Pokolenie Ikea” Piotra C., książka która od dawna świeci triumfy na empikowskich półkach. Czytaliście? Jeżeli tak, to wytłumaczcie mi dlaczego ona stała się hitem???

Dlaczego coś tak dennego może cieszyć się taką popularnością? Czy naprawdę wystarczy już w co drugim zdaniu wpisać chuj, cipka, kutas, kurwa żeby ograniczeni społecznie obywatele tegoż kraju ciągnęli do takiej chałtury niczym małpa do banana?

Wiele książek już przeczytałam, a jeszcze więcej czeka na swoją kolej do przeczytania, ale „Pokolenie Ikea” pod względem poziomu szmiry osiągnęło już level master. Podobnie jak film „Żyleta” z Pamelą Anderson z lat dziewięćdziesiątych.

Moje miasto Warszawa

Autor chyba z założenia chciał w prześmiewczym tonie pokazać współczesną Warszawę, a raczej Wawę, albo Wafkę jak co poniektórzy wymawiają. Życie na kredyt, egzystencja na pokaz. Drogie mieszkanie wyposażone w meble ze szwedzkiego dyskontu, bo na inne, lepsze już ich nie stać. Puste relacje opierane na prawach mechanicznej fizyki, czyli włóż – wyjmij – włóż – wyjmij. Prosta matematyka, w której rozwiązaniem równania jest fizyczne zaspokojenie. Nic więcej. Co jeszcze? Korporacja – mój dom, alkohol – moje wybawienie. Szklanka do połowy pusta, a oprócz niej szklane sufity i szklane spojrzenie. Próżnia wypełniona upojeniem i spuszczeniem.

Małżeństwo? To pomysł dla zdesperowanych osobników, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić. Zresztą po co brać ślub, skoro i tak się będzie dymało inne dupy na boku albo ssało innego kutasa?

„Tyle, że w większości małżeństw po pewnym czasie pojawia się obojętność, później niechęć, a jeszcze później nienawiść. Słowa „kocham”, „tęsknię” albo chociaż „obciągnij, ale wiesz bardziej w lewo”, zastępują „zawsze” i „nigdy””.

Kobieta nic nie warta

A kobieta? To według Piotra C. zwykła lalka do przelecenia. Bez wartości, bez ambicji. A nie, przepraszam. Jej ambicję stanowi jedynie posiadania fiuta w sobie. Dziurka nieważna, ważne żeby był. Nic więcej jej do szczęścia nie potrzeba.

„(..) najlepszy towar do rżnięcia jest po trzydziestym piątym roku życia i jest mężaty. Biorąc pod uwagę szybkie zbliżanie się do końca terminu przydatności do spożycia, nie ma oporów. Anal, oral. Już potrafi się umalować. W przeciwieństwie do dwudziestolatek. Dobrze wygląda w pasie do pończoch i szpilkach. I zakłada je bez żadnego problemu. Dając dupy, wie czym ryzykuje. Wreszcie, jest to jeden z nielicznych gatunków kobiet, który wie, że seks jest seks, a miłość – miłość. Młodsze nie potrafią tego odróżnić”.

No weź mi obciągnij

Każdą kobietę można uwieść i każdą przerżnąć jak klacz na wyścigu. Bo to przecież nie kobieta decyduje, tylko to samiec alfa wybiera, której wsadzi do ust aż do połyku.

 

„Po prosty musisz wiedzieć, czego szukasz. Musisz być stuprocentową pewnością siebie. Jebaną gwiazdą socjogramu. Musisz patrzeć i rozbierać ją wzrokiem jak dziki pierdolony jaskiniowiec. Musi się odbić od twojej pewności siebie jak polska reprezentacja w piłce nożnej od wejścia do ćwierćfinałów mistrzostw Europy. Wtedy wygrasz. Mówisz, że są kobiety, które nigdy nie obciągną na pierwszym spotkaniu? Odpowiadam: są kobiety, które nigdy nie obciągną Tobie. Innym będą połykać i lizać jaja z miną pełną ekstazy na twarzy. Kobiety chcą się czasem zachować jak dziwki. Od czasu do czasu chcą po prostu być dobrze zerżnięte. Większość. Chcą się pierdolić bez opamiętania. Większość”.

 

„Pokolenie Ikea”… Miało być zabawnie, ale nie było. Miało być intelygencko – burżuazyjnie, a wyszło żałośnie. Doprawdy nie wiem co ta powieść miała na celu. Bije z niej jakaś desperacja autora, któremu w życiu nie wyszło, ale to wszyscy inni są winni, nie on sam.

I`m sexy and I know it

Już przerabiałam takich facetów. Siedzą w klubie przy barze, lustrując wzrokiem wszystkie babeczki. Wydają im się, że są tacy seksowni, że żadna kobieta im się nie oprze, jak postawi się drinka. Lepkie rączki, obślizgłe spojrzenie. Ale wystarczy tylko jedno zdanie, jedna riposta, na które nie jest przygotowany, aby jego penis skurczył się w zbyt ciasnych bokserkach i zaczął krzyczeć zabierz mnie stąd!

Smutne to, lecz prawdziwe.

Mam do Was prośbę – jeżeli, jeszcze nie czytaliście „Pokolenia Ikea”, to nie czytajcie. Przyjmijmy, że ja poświęciłam swój czas, oszczędzając Wasz. Dobrze? 😉

Tekst: Luiza

Close