POLYAMORY-facebook-1
http://www.huffingtonpost.com/

Poliamoria – jak ją postrzegamy? Jak ją rozumiemy? Jak interpretujemy? Czy w naszych oczach jest tylko fascynacją chwilową bezgraniczną wolnością, wymówką dla swobody seksualnej, maskowaniem skrajnego egoizmu czy prawdziwą, dojrzałą relacją?

Zacznijmy od podstaw

Termin poliamoria to połączenie dwóch greckich słów: poli – wiele i amor – miłość. A więc poliamoria, czyli wielomiłość to związek miłosny pomiędzy kilkoma osobami. Najogólniej mówiąc poliamoria jest zdolnością do tworzenia i pozostawania w intymnej (nie mylić z czysto seksualną) relacji z więcej niż jedną osobą jednocześnie.

Statystyczny Kowalski o wiele chętniej przymknie oko na seks pozamałżeński, nawet w układzie szerszym niż duet, niż zaakceptuje związek poliamoryczny. Gdyby zrobić sondę uliczną, zapewne zdecydowana większość osób kojarzyłaby takie związki z seksualnymi orgiami. W opinii publicznej dość powszechne jest takie właśnie interpretowanie poliamorii. Bardzo niesłusznie. Czym zatem jest poliamoria? Czym związki poliamoryczne różnią się od zwykłej zdrady? Co różni poliamoryków od choćby swingersów?

Miłosna układanka

Życie nie jest idealne. Żaden człowiek nie jest w stanie być partnerem doskonałym, żaden nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb i pragnień swojej drugiej połówki. Statystyczny Kowalski czy Kowalska, jeśli braki będą wystarczająco dokuczliwe, zrekompensują je poza związkiem. Poliamoryk zaś „doklei” kolejną część układanki, przez co stanie się ona bliższa ideału i bardziej satysfakcjonująca dla wszystkich.

Trochę to dziwne… Żyjemy w społeczeństwie akceptującym zdradę. Tu i ówdzie nawet znajdziemy kluby dla swingersów, gdzie także możemy bez skrępowania dać upust fantazjom. Ale bliska relacja? Taka intymna, emocjonalna? Taka z wynoszeniem śmieci, praniem skarpetek, gotowaniem? Naprawdę? Ooooo to już mało komu w głowie się mieści.

Wbrew logice łatwiej akceptujemy okłamywanie partnera (choć zapytani wprost jawnie ją potępimy), skoki w bok w hotelu na uboczu, gdzie czujne oko sąsiadów nie sięga. Nie jesteśmy natomiast w stanie przełknąć tego, że więcej niż dwie osoby mogą tworzyć szczęśliwy, otwarty, uczciwy związek. 

Poliamorii nie należy mylić ze swingowaniem, czyli zamianą partnerów. Swingersi nie angażują się w trwałe związki (poza własnym rzecz jasna). Elementem najważniejszym swingerskich roszad jest seks – motywacja czysto seksualna. W przypadku poliamoryków czynnikiem wiodącym jest bliska, intymna relacja, a seks jest jedynie częścią tej nowej relacji.

Jedną z najważniejszych zasad poliamorycznych związków są jasne i precyzyjne reguły. Najbardziej „reprezentatywną” jest reguła „zero niespodzianek”, która mówi, że nie wolno zaskakiwać partnera, np. informacją „hej, uprawiałam dziś seks z X”. Poliamorycy informują się o takich rzeczach przed faktem. Innym przykładem jest choćby nie ujawnianie intymnych sekretów partnera innym.

Z wiernością jest tak samo

A jak jest z zazdrością i postrzeganiem kwestii wierności? Wydawać by się mogło, że dla poliamoryków to o wiele większe wyzwanie, niż dla monogamistów. To jednak tylko złudzenie. W rzeczywistości kwestia ta w zasadzie niewiele się różni. Tak, jak i w związkach monogamicznych – decydującym czynnikiem jest tu dojrzałość partnerów, nie zaś struktura samego związku.

Być może dlatego właśnie poliamorycy są taką solą w oku „nieskazitelnych” monogamistów… Pokazują, że dojrzałość emocjonalna, bliskość, porozumienie i szczerość to fundamenty udanego związku, że świetny seks właśnie na tym jest oparty oraz że partner/rzy są ogromną wartością sami w sobie.

Artykuł sponsorowany przygotowany przez KINKY WINKY.

logo kinky