Nie piszę tego bloga dla rozgłosu. Nie piszę go dla bycia „trendy” kontrowersyjną, bo liczy się dla tylko mnie „fame”. Nie zależy mi na tym. Nie śledzę codziennie statystyk. Liczby są nieważne. Ważne są emocje, doświadczenia. Nie udaję, nie sprzedaję fałszywego obrazu samej siebie i otaczającej mnie rzeczywistości. Jestem jaka jestem i pozwól mi żyć tak jak chcę.

Jeden link

W Internecie wystarczy jeden dzień, aby nastąpił boom. Jeden link na Wykopie zainicjował 1/3 wszystkich dotychczasowych wejść. Nie jestem niewolnicą sieci. Nie loguję się każdego dnia do życia online. Mam wystarczająco bogate życie w trybie offline. Ale swingwithme to projekt, który powstał przede wszystkim dla mnie, dla mojego męża. Po prostu dla nas. Wiele rzeczy nam już umknęło, których nie zdążyłam opisać. A raczej chyba nie byłam wówczas przygotowana do dzielenia się swoimi myślami. Myślami, które przecież tak bardzo odbiegają od przeciętnego toku rozumowania. Do pewnych rzeczy dojrzewa się stopniowo. Komentarze, jakie posypały się pod tekstem „Nie jestem kurwą. Nie jestem dziwką. Jestem swingerką” w większości pokazały, jak mentalność polskiego społeczeństwa dopiero raczkuje w tematyce swingowania. Jakby ten wpis wielu z hejtujących nagle otworzył oczy, że swingersi są wśród nas. Że taki świat istnieje. Tak moi drodzy. Swingersi są wśród nas. To może być ktoś z Twojej rodziny, z grona znajomych bliższych lub dalszych. A z czasem to możesz być także i Ty… O ile starczy Ci odwagi w spełnianiu swych fantazji erotycznych…

Oni wiedzą lepiej

Miałam niezły ubaw czytając komentarze wielkich moralizatorów. Jak to łatwo tylko „liznąć” jednego wpisu, a później wyzywać od najgorszych. Takie to proste. Takie to polskie. Takie to smutne. A przecież nikogo nie zmuszam do wchodzenia na moją stronę. To jest indywidualny wybór czy chcecie czytać, zostać, wrócić. To nie jest blog o gotowaniu, nowinkach kosmetycznych i modowych, o byciu mamą. Nie, to jest blog o czerpaniu przyjemności z seksu. Seksu z mężem, seksu z innymi kobietami i mężczyznami. O zaspokajaniu potrzeb psychicznych i pragnień fizycznych ciała. Czasami oddzielam duchowość od cielesności, ale zawsze je łączę, gdy kocham się z Erykiem. Tak, z nim się kocham. Nawet, gdy się ostro pieprzymy, to i tak to nazywam kochaniem. I nie wciskajcie mi, że jesteśmy tacy nieszczęśliwi, że musimy dorabiać sobie do tego jakąś ideologię. Tu nie ma nic wymyślonego, to się po prostu dzieje. Nie wpierajcie nam, że się nie kochamy skoro idziemy do łóżka z innymi. To jest nasza decyzja.

Nie mam żadnych kompleksów, które muszę niwelować adoracją innych mężczyzn. Nie, jestem świadomą swych potrzeb i pewną siebie kobietą. Ale jak każda kobieta mam też chwile słabości, podczas których wkrada się uczucie zazdrości. Mam udawać, że jest inaczej? Jestem zazdrosna o Eryka, bo On jest wszystkim tym, co dla mnie najcenniejsze. Znam jednak jego pragnienia i nie mam zamiaru ich ograniczać. Wiem, co lubi. On wie, co kręci mnie. Spełniamy się w sobie realizując obrazy naszej wyobraźni.

Rób co chcesz

A co by się stało, gdybyś nagle się dowiedział, że bliska Ci osoba swinguje? Czy to by zmieniło Waszą znajomość? Mnie nie interesuje czy lubisz seks analny czy nie, czy podnieca Cię BDSM i inne aspekty seksualności, które nie leżą w strefie moich upodobań. To Twoja prywatna sprawa, co robisz w łóżku.

Nie pieprzę się z innymi codziennie. Nie sypiam z kim popadnie. Selekcjonuję towarzystwo, w którym się obracam. Celebruję chwile zbliżenia. Tego mocniejszego i tego zmysłowego. Nie zdradzam męża, bo On zawsze jest obok i to On jest głównym widzem i aktorem spektaklu, na którym skupiam uwagę.

Możecie pisać, że jesteśmy niemoralni, zepsuci, grzeszni.

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/nie-mow-mi-ze-jest-dobrze/

 

Tacy jesteśmy.

A Ty czemu tu się znalazłeś?

Ciekawość? Podniecenie? Przerażenie? Ekscytacja?

Nie krępuj swoich myśli.

Wejdź głębiej. W siebie.

 

Tekst: Luiza