PRAGNIENIA ZAKUTE W KAJDANKI

Nie będę udawała, że jestem specjalistką w tematyce BDSM, bo nią nie jestem. Natomiast widziałam już takie rzeczy, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia. Polewanie woskiem, smaganie pejczem aż do krwi, ubezwłasnowolnienie ciała za pomocą lin i taśm, zabawy oralne w maskach z otworami jedynie na usta. Ten świat jednocześnie fascynuje mnie, jak i przeraża. Lecz w tym przerażeniu kryje się jakaś tajemnicza ciekawość…

Sama dla siebie stanowię zagadkę, gdyż z jednej strony mam ochotę zamienić rolę obserwatorki na rolę uczestniczki podczas tego rodzaju zabaw, ale podświadomie odczuwam, iż jeszcze nie jestem na to gotowa. Podobnie jak ze swingiem, chcę poznawać tenże świat stopniowo, dając sobie czas na odkrywanie siebie i seksualnych potrzeb.

Z moim mężczyzną lubimy eksperymentować, przesuwać granice. Wiem, że przy nim mogę pozwolić sobie na więcej, bo z nikim innym nie czuję się tak bezpiecznie. A to jest cholernie ważne, kiedy w sypialni pojawiają się igraszki związane z uległością i dominacją.

Pewnego dnia odezwała się do nas firma Leather Seduction czy nie chcielibyśmy wypróbować ich kajdanek. Pomyśleliśmy wspólnie – czemu nie? Wszak jedyne kajdanki jakie są w naszym posiadaniu, to takie liche, z różowym futerkiem – jeszcze z mojego wieczoru panieńskiego.

Uczta dla zmysłów

Pierwsze wrażenie po wyciągnięciu ich z pudełka – jak one pięknie pachną! Uwielbiam zapach skóry, dlatego tak trudno mi jest wyjść ze sklepu z torebkami (bo torebki też ubóstwiam). W ogóle jestem zapachową fetyszystką. Ten fakt potwierdza ilość perfum i balsamów do ciała stojących w mojej łazience. I wierzcie mi, że przez dłuższą chwilę, zamiast od razu wypróbować kajdanki, ja po prostu je wąchałam. No cóż, każdy ma swoje małe zboczenia. Prawda?

Kolejna rzecz, która przykuła moją uwagę, to jakość wykonania. No po prostu majstersztyk – przeszycia, nity, kolorystyka – to wszystko sprawia, że opisywane kajdanki można nie tylko wąchać, ale i patrzeć na nie z podziwem. Widać w nich porządną, ręczną robotę, a nie jakąś chińszczyznę, która zniszczyłaby się po pierwszym użyciu. Między kajdankami znajduje się również metalowy łącznik w kształcie elipsy z uchylną zapadką. Dzięki temu miłośnicy mocniejszych wrażeń będą mogli połączyć kajdanki z innymi akcesoriami (ale ten etap jeszcze przed nami).

Kajdanki przetrwały!

A jak wypadło testowanie? Hmmm… Z pewnością znowu sąsiadom daliśmy do wiwatu, bo jak się okazało, nawet takie małe ograniczenie ruchowe spowodowane zakuciem w kajdanki, obudziło we mnie nowe pokłady seksualnej energii. Dodatkowo świadomość, że naprawdę nie mogę się z nich wyswobodzić, dodawała uniesieniom pikantnego wymiaru. I chociaż nie przypuszczałam, to myślę, że kajdanki staną się jednym z naszych ulubionych erotycznych gadżetów.

Mała rada przed pierwszym użyciem. Gdyby skóra byłaby dla Was za sztywna, to poskręcajcie ją lekko, a wtedy nabierze elastyczności.

My testowaliśmy model: https://leatherseduction.com/pl/kajdanki-na-rece/34-65-kajdanki-na-rece-bruised-grey.html#/26-wybierz_lacznik-lacznik_elipsa

I na koniec, chciałam napisać coś jeszcze od siebie. Wiele firm działa w branży erotycznej i wiele propozycji współpracy już dostawaliśmy. Niektóre doszły do skutku, innym – odmówiliśmy. Z Leather Seduction od samego początku załapaliśmy bardzo fajny kontakt. Bez obiecanek cacanek i licytowania się kto da od siebie więcej. Przekonaliśmy się, że za tą marką stoją pozytywni ludzie, dlatego mamy nadzieję, że niedługo ich sklep zawojuje polski rynek akcesoriów bdsmowych. Trzymamy za nich kciuki, bo naprawdę ich produkty zasługują na docenienie.

Tekst: Luiza

Zdjęcia: Swing With Me

Tekst powstał we współpracy z Leather Seduction.

Zajrzyjcie także na ich fanpage, na którym znajdziecie duuużo ciekawostek: https://www.facebook.com/LeatherSeduction/

 

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/sona-stymulator-lechtaczkowy/