Mężczyźnie wystarczy, aby zobaczył cycki lub cipkę, żeby włączył mu się tryb automatyczny nastawiony na prokreację. Nie ma tu żadnej filozofii. Są cycki – jest wzwód, jest cipka – wzwód jest jeszcze silniejszy. A wystawienie na widok obu tych elementów kobiecego ciała sprawia, iż liczy się tylko jedno – wsadzić, spuścić, iść dalej.

Kiedyś krążyło takie powiedzenie, że facet jest bardzo prosty w obsłudze – wystarczy jedna dźwignia. Zatem po co dawać od siebie coś więcej? Przecież mężczyzna nie potrzebuje pieszczot!

Będę dobitna w swym przekazie– wkurwia mnie takie myślenie. Nie cierpię powielania i wzmacniania krzywdzących stereotypów, dlatego kobieto – jeśli zgadzasz się ze wstępem tego artykułu, to znaczy że to z tobą jest coś nie tak!

Zmiennie

Z mężem praktykujemy seks na wiele sposobów: raz powolnie i namiętnie, a innym razem – szybko, wręcz drapieżnie. Wszystko zależy od naszych nastrojów, no i oczywiście od ilości czasu jaką możemy poświęcić na wspólne zaspokajanie się. Zresztą chyba każda para tak ma. Ale to, co najważniejsze – nie skupiamy się wyłącznie na swoich genitaliach, zapominając o innych erogennych strefach. Gdy jesteśmy połączeni, Eryk uwielbia jak przygryzam jego uszy, całuję po szyi czy drapię po plecach. Wtedy także czuję te dreszcze podniecenia przechodzące przez jego ciało, a rozkosz nie jest wówczas jednostkowa ani przypisana do jednego obszaru cielesnego uniesienia. Nie, wtedy orgazm jest sensualną całością, od czubków palców, bo czubek głowy. A nie tylko w waginie czy penisie.

Ja ci pokażę!

Inna sytuacja. Klub swingerski albo zabawa w apartamencie. Jakby nie było – miejsce, do którego ludzie przychodzą po dobrą zabawę i niezapomniany seks. Ileż razy widziałam, jak to panie były przekonane, że wystarczy tylko otworzyć wrota do swego wnętrza, aby ziemia się rozstąpiła, a niebiosa otworzyły. I nic, kompletnie nic nie dawały z siebie, bowiem wychodziły z założenia, że dostęp do pochwy powinien być wystarczający.

Albo przykład z życia wzięty. Zabawa w hotelu na kilka par. Jedna kocica dopadła Eryka. Rozpięła mu spodnie, wyjmując przyrodzenie i zaczęło się. Ssanie, szarpanie, głębokie gardło. I od nowa – ssanie, szarpanie, głębokie gardło. Agresywnie, momentami wręcz brutalnie. Znam swojego męża, dlatego doskonale wiem, że taki rodzaj pieszczot mu nie odpowiada. W stylu gentlemana próbował nowo poznanej niewieście wytłumaczyć, iż jej oralne zabiegi są bezcelowe, że on preferuje inny rodzaj dotyku. Lecz ona była nieugięta, wręcz twardo przekonana o swojej racji. I tylko tyle z tej twardości pozostało.

W jednym rytmie

Gdy jestem z innym mężczyzną, owszem –dbam o swój komfort i satysfakcję, ale również pragnę, aby jemu było przyjemnie. Ofiarowuję mu nie tylko swoją fizyczność, ale tak naprawdę część siebie ukrytą w spojrzeniu, w dłoniach błądzących po zakamarkach męskich kształtów, w szeptanym pytaniu czy jest mu dobrze. Bo chcę, żeby było mu dobrze. Żeby dzielił ze mną zaspokojenie.

Nie traktuję partnerów przedmiotowo, gdyż sama nie chciałabym tak traktowana. Każdy z nich jest dla mnie odrębną historią do poznania, zaś później – wspomnieniem do zapamiętania.

Seks nie jest monologiem, zaś dialogiem ciał, konwersacją zmysłów.

Zapamiętaj to Kobieto 😉

P.S. Oczywiście takie podejście powinno być dwustronne, zatem ten tekst dotyczy również Was – Panowie względem partnerek.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/facet-nie-sluzy-tylko-do-pieprzenia/