PRZYŚNIONA MARINA

marinaDopiero co wrócili z wojaży po Europie. Poznali wiele nowych miejsc i klubów, gdzie świat nabierał barw ponętnej czerwieni. Po powrocie czuli, jakby minął kolejny epizod w ich życiu. Obawiali się spowolnienia, jakie czekało na nich w domu. Codziennej pracy, obowiązków, szarości… Mieli siebie, lecz ich szalone dusze kazały im iść ciągle do przodu.

Eryk spojrzał na Luizę. „Myślisz, że się spotkamy? Mam mieszane uczucia.” W jej oczach również pojawiała się niepewność realnego poznania. Kontaktowali się online, lecz bez konkretów… miejsca, godziny… planu. Czasami oczywiste są intencje zapoznania, jednakże za każdym razem pierwsze kroki w nieznane wydają się stąpaniem po cienkim lodzie. Czuć napięcie… ryzyko, które przy złym ruchu zanurzy nas w otrzeźwiającym chłodzie. Na szczęście, w tym przypadku bez zagrożenia utonięciem. Nikt nie chce jednak doznawać nieprzyjemnego.

Na dzień przed nic nie było jasne, coraz bardziej mglista wizja wspólnych zabaw. Wszystko wydawało się im mało prawdopodobne, gdyż już umawiali się bardziej konkretnie… bez efektu. Zarezerwowali pokój w hotelu przy marinie. Stwierdzili, że nawet w przypadku nie powodzenia spędzą ze sobą romantyczny wieczór spacerując po kei wśród jachtów subtelnie kołyszących się na wodzie. Lubili chwile, gdy mieli czas dla i na siebie. Tym razem planowali jednak coś innego.

„Odpisali, że mają potwierdzoną rezerwację i będą na miejscu wieczorem.” Po tych słowach Luizy Eryka przeszył dreszcz… Zaskoczony, zawstydził się. „Wiedz, że ja też czuję nutkę podniecenia.” Słowa dodały mu otuchy. Poczuł się pewniej. Zazwyczaj pozytywne napięcie budowało się w nim na krótko przed spotkaniem, lecz tym razem było troszkę inaczej… Podświadomie czuł, co może się stać. Lubili zabawy klubowe, jakich doświadczali ostatnimi czasy, jednakże bardziej kameralne doznania były wyższym poziomem cielesnych uniesień. Relacja jaka powstawała przed… słowa i ton głosu penetrujące uszy… wywołujące delikatne ciarki na ciele to było coś co jest trudnym do odkrycia w lokalu.

Zameldowali się. Lekko podirytowani służbowym podejściem obsługi i legitymowaniem ich jak przestępców nie wróżyli dobrze nadchodzącemu wieczorowi. Obawiali się, że pierwsze odczucie braku prywatności, tak potrzebnej do spotkania będzie przytłaczający. Będąc lekko spóźnionymi czasowo, szybko odświeżyli się by po chwili zapukać do drzwi… drzwi nr 103 otworzyła długowłosa brunetka witając ich od progu szczerym uśmiechem. Ubrana w czarną, ponętnie opinającą jej ciało sukienkę. On skryty był w pokoju. Wysoki, szczupły… uprzejmy od początku. „Zapowiada się przyjemnie” pomyślał Eryk wraz z Luizą. Ich myśli prawie zawsze były spójne.

Alkohol pity przy miłej rozmowie rozgrzewał ich ciała. Ukradkowe spojrzenia na nowo poznanych partnerów, zalotne uśmiechy, odgarnianie włosów przez Panie… Z minuty na minutę byli sobie bliżsi, a poznani dopiero przed chwilą… chwilą, która niespostrzeżenie skradała trzy godziny z nocy. Czując jak robi się coraz cieplej postanowili przejść się wspólnie po marinie. Wszakże przed dziką i namiętną zabawą chwila romantyzmu jest mile widziana. Przechadzając się gęsia skórka na ramionach Pań była sygnałem na powrót… na ponowne rozgrzanie się, lecz już nie trunkiem a…

Usiedli w pokoju, każdy z zachowaniem poprawnej odległości od siebie. Czuć było narastające napięcie, lecz także skrępowanie… Nieśmiało Eryk zasugerował zrzucenie ubrań i rozluźnienie atmosfery. Delikatne światło świec, zapach kadzidełka oraz erotyczna w brzmieniu muzyka szybko porwała wszystkich w wir poznania… teraz już cielesnego… dotykiem, smakiem, węchem… zapach perfum, ciał, podniecenia… Wpierw w znanych sobie układach z subtelnym dotykiem nowych ciał. Po chwili przetasowali się sprawnie niczym karty w rękach magika. Luiza przywarła do męskiego torsu, Eryk do kobiecych piersi. Pieścili się wzajemnie… palcami, opadającymi na szyję włosami, językiem… Delektowali się sobą nie zapominając o przyjemności każdego z nich. Raz chłepcząc spragnione kwiaty, raz liżąc nabrzmiałe podniecenie. Panowie lekko speszeni początkowo skupiali się na swoich towarzyszkach, po czym oddali się w ich władanie.

Pieszczoty, erotyzm, seks, pożądanie… noc upływała szybko. Splecione ciała przeplatały się z chwilami na gaszenie pragnienia… przerwa… pocałunek, penetracja. Upojna noc w każdym szczególe. Luizie i Erykowi zależało, aby ich partnerom było równie dobrze, jak sami chcieli być traktowani. Przekraczanie granic mimowolnie wplotło się w ich spotkanie. Po kilku godzinach szalonych uniesień… szczyt… orgazm… spełnienie… przyjemne zmęczenie zachęcające do snu… błogiego… regenerującego, przywracającego siły.

Obudzili się rano. Odczytany sms z propozycją spaceru zachęcił ich do szybkiego uszykowania się. Podeszli do pokoju nocnych uciech, lecz był już pusty. Personel porządkował przestrzeń nie pozostawiając śladu igraszek kolejnym gościom. Eryk poczuł się nieswojo. Nie mieli czasu pożegnać się. Czuł jakby nie zamknął drzwi do pierwszego rozdziału – POZNANIE – . Luiza widziała jego zawahanie. „Pewnie musieli pojechać już do siebie. W końcu to My odebraliśmy wiadomość po ponad godzinie” – „Fakt.” Odpowiedział Eryk.

Udali się na keję. Teraz mieli czas dla siebie. Intuicja im podpowiadała, że to jeszcze nie koniec nowej znajomości. Spodziewali się, że do kolejnego spotkania upłynie wiele czasu, lecz jeszcze nastąpi…

Tekst: Eryk

Close