PUŁAPKI SWINGU

http://da5id2112.deviantart.com/art/The-trap-25818467

http://da5id2112.deviantart.com/art/The-trap-25818467

Swing przenosi związek w inny wymiar: fascynacji, podniecenia i spełniania fantazji. To co dotychczas było sferą tabu, stało się rzeczywistością. Ale swingowanie ma też kilka pułapek, w które bardzo łatwo wpaść. A wówczas, to co miało przynosić przyjemność, w konsekwencji stało się przyczyną bólu i oddalenia.

Zazdrość

Wydawać by się mogło, że uczucie zazdrości ujawnia się tylko na początku – kiedy wkraczacie na nieznane sobie tereny, decydując się na dzielenie sobą i swoją ukochaną osobą. Tymczasem zazdrość jest tak przebiegła w swej naturze, że potrafi ujawnić się niezależnie od stażu swingowania. Przychodzi nieproszona, psując atmosferę spotkania i dalsze relacje. Wystarczy jedno słowo, jeden gest i zamiast podniecenia pojawia się złość i wycofanie. Później następuje fala wyrzutów, rodzących kłótnie, które potem tak trudno zapomnieć…

Sami z Erykiem przeżyliśmy takie sytuacje. Najwięcej było ich, gdy zaczynaliśmy naszą przygodę ze swingiem. Wtedy pojawiały się myśli, czy w ogóle dobrze się stało, że postanowiliśmy spróbować swingu? Czy nie lepiej było pozostać w monogamicznym związku? Czy w ten sposób nie straciliśmy siebie? Ale te myśli potrafią pojawić się także i teraz, gdy mamy już za sobą pewien bagaż erotycznych doświadczeń.

Czy zazdrość jest zła? W nadmiarze – jak najbardziej. Ale lekkie uczucie zazdrości wbrew pozorom jest dobrym motywatorem. Do bycia lepszym, do ciągłego zabiegania o partnera/partnerkę, do pracowania nad sobą i nad związkiem

Tylko, aby uniknąć niszczących sideł zazdrości trzeba o niej rozmawiać. Szczerze aż do bólu. Mówić co nas skrzywdziło, dlaczego czuliśmy się źle. Foch z przytupem i słynne „domyśl się” nie rozwiążą problemu, tylko je pogłębi.

Zazdrość jest naturalnym uczuciem. W końcu to Wy jesteście dla siebie najważniejsi, zatem nic dziwnego, że pilnujecie „własnego terenu” i czasami traktujecie innych jako intruza. Ale pomyślcie – sami tego pragnęliście, swingowanie Was przecież kręci – to nie psujcie tego, czymś co tak naprawdę jest naszym wyobrażeniem, umysłową fikcją. Jeżeli siebie mocno kochacie i bezgranicznie ufacie, to Wasi kochankowie będą miłym urozmaiceniem Waszej seksualności, a nie jego kwintesencją. To Wy tworzycie Wasze codzienne życie. To sobie szeptacie „kocham Cię”, to Wy razem zasypiacie i razem zaczynacie nowy dzień.

Zazdrość jest zbyteczna. Pozbądźcie się jej.

Ciągłe polowanie

Swingowanie sprawia, że czujecie się atrakcyjni. I to widać, także na zewnątrz. Większa dbałość o siebie, zarówno o sferę fizyczną, jak i emocjonalną, przyciąga uwagę, spojrzenia. Uczycie się uwodzenia, stajecie się śmielsi w sztuce flirtowania. Wasza pewność siebie staje się seksapilem samym w sobie.

Spotkanie biznesowe czy wyjście na miasto – to wszystko są okazje do poznania nowych ludzi.

I w pewnej chwili możecie złapać się na tym, że nieco trudniej jest być tylko we dwójkę i zamknąć się na zewnętrzny świat, jak to kiedyś potrafiliście. Teraz jesteście niczym myśliwi na polowaniu. Ciągle czujni w poszukiwaniu nowej zwierzyny. Do rozmowy, do zabawy, do seksu. Obserwujecie, oceniacie, przyciągacie do siebie.

Nie powiem, to fascynująca gra – jednak łatwo w niej się zagubić. Dlatego starajcie się oddzielać te dwa światy: ten intymny i ten swingerski. Jeżeli ustalicie, że jakiś wieczór jest dla Was i tylko dla Was, to nie zmieniajcie zasad zabawy, bo jedno z Was będzie pokrzywdzone. Zatem dla przykładu, gdy wybieracie się potańczyć i wspólnie zadecydujecie, że bawicie się wyłącznie we własnym towarzystwie, to nie szukajcie chętnych do zmysłowego tańca na parkiecie. Przecież najseksowniejszy obiekt westchnień będzie stał przed Wami 😉

Seks-turystyka

Jeżeli lubicie podróżować, to gwarantuję Wam, że wraz ze swingiem zmieni się sposób planowania wojaży. Już nie tylko będziecie brali pod uwagę kwestię noclegu, wyżywienia, okolicznych atrakcji czy fakultatywnych wycieczek. O nie, teraz będziecie także szukali lokalnych swingers klubów czy za pomocą międzynarodowych portali będziecie próbowali nawiązać znajomość już na miejscu. Poza tym na wyjeździe, jesteście wyluzowani i czujecie się bardziej anonimowo, a co za tym idzie – stajecie się odważniejsi i wyzwoleni, zatem jest łatwiej znaleźć okazję do zabawy. I to też jest pewnego rodzaju pułapka, bo przecież nie samym swingiem człowiek żyje, dlatego potrzebny jest czas tylko dla Was dwoje. Romantyczny spacer, pyszna kolacja, kameralna eksploracja hotelowego łóżka. Czyli tak jak powyżej – warto czasem wyłączyć „tryb polowania”.

Oddalenie

Zazdrość, poszukiwanie seksualnych partnerów, malejące zaufanie i oczywiście – brak rozmowy, to wszystko może prowadzić do wzajemnego oddalenia się. Spowodowania, że każde z Was zamknie się w świecie swoich niedopowiedzeń, bólu, uczucia odtrącenia. A coś co miało Was zbliżyć, postawi między Wam mur z pozoru nie do przebicia. To naturalne, że musicie zmierzyć się z tymi odczuciami, ale zmierzyć się nie znaczy poddawać się. Nie oddalajcie się od siebie, tylko tym bardziej okazujcie sobie czułość. Nie ma nic piękniejszego niż codzienna miłość. Przytulenie, pocałunek, pogłaskanie po głowie czy powiedzenie miłego słowa. Nie chowajcie się za durną dumą, która nie pozwala Wam na wyciągnięcie ręki jako pierwszemu czy pierwszej.

Swing przypomina jazdę kolejką górską. Wpierw boisz się do niej wsiąść. Później serce bije Ci jak oszalałe, bo wiesz, że za chwilę Twoje ciało oszaleje z przypływu adrenaliny. Pojawia się też strach, zwątpienie i myśli w stylu „po co do cholery wsiadłem do tego wagonika”, który już sekundę potem jest zastępowane przez niemierzalne poczucie szczęścia. Wysiadając czujesz jak nogi się pod Tobą uginają, ale jednocześnie…

… czujesz też, że po prostu żyjesz pełnią życia.

Tekst: Luiza

  • Kinga C

    Raczej to nie dla mnie 😉

    • Bo swing nie jest dla każdego, ale tym bardziej jest Nam miło, że do Nas zajrzałaś 🙂

  • Mimo, że temat intrygujący to chyba nie na moje monogamiczne spojrzenie na związek, miłość, relacje.
    Głównymi aspektami na nie są właśnie zazdrość, zdrada, lęk przed tym, że ten mój Ktoś się zauroczy, zakocha…

    • Swing ma różne oblicza. Ale paradoksalnie zbliżył Nas jeszcze bardziej do siebie, choć wydawało się to niemożliwe… 🙂

      • Może to w dużej mierze zależy od charakteru.
        Ja jestem typem zazdrośnicy w relacjach damsko-męskich 😉

        • No ze mnie też jest taka mała zazdrośnica. Ale na szczęście już coraz mniejsza :p

  • lukasz123

    Sam spacer tu nic nie pomoże. Z żoną robimy przerwy czasem roczne od swingu. Tak by nie wpaść w rutynę emocjonalną. Idziemy tylko na takie imprezy (raz na trzy miesiące) na których wiemy że zabawa będzie przednia.
    Takie polowanie i emocjonalne wybory wakacyjne aby coś zaruchać już u nas minęły i do niczego dobrego nie prowadzą to jest jak wykres który ma zwyżkę emocjonalną i pewnego dnia ten wykres idzie na dół. Jak znam życie to tylko okres i jakieś tam rzadkie sytuacje powodują że nie jedziecie się bawić.

    • Każdy ma swój sposób na swing. Bynajmniej u nas „zaruchanie” jak to wręcz poetycko określiłeś nigdy nie występowało, bo reprezentujemy zupełnie odmienne podejście do swingowania.

  • mistrz_i_malgorzatka

    Czerpanie przyjemności ze swingu bez uszczerbku na związku, w teorii jest bardzo proste. W praktyce bardzo trudne, bo ludzie nie potrafią właśnie odróżnić emocji czysto cielesnych erotycznych od miłości. Swingujących jest podobno mniej niż 0.01% a jaka część z nich nie ma z problemu?… Pewnie kolejny ułamek procenta.
    Tak więc, jak sprowadzimy swing do poziomu ważności emocjonalnej takiej jak taniec (piszemy o tym w innym komentarzu), jak wyjście z kolegami na piwo, czy z koleżankami na ploty, to wtedy zachowując podstawową zasadę szczerości i nie zatajania niczego przed partnerem, wtedy są szanse, że się uda.
    U nas jest tak, i było to ustalone od początków naszego swingowania, że możemy zrobić wszystko, pod warunkiem ustalenia tego przed, i rozmowy o tym po. Układy na imprezach swing robimy różne, wszystko dozwolone, dla nas to już żaden problem. Mamy na myśli „wyższą szkołę jazdy” czyli zabawy indywidualne bez udziału partnera. Dla niektórych to już nie będzie swing. Ok, być może. Ale chcemy pokazać jak to powinno być wszystko obgadane i ustalone, żeby ze swingiem nie było żadnych problemów w związku.
    Czyli. Powinno być tak, U nas tak jest. – Jeżeli żonie spodoba się ktoś na tyle, że chciałaby się z nim zabawić, to nie ukrywa tego przed mężem, przeciwnie! Mówi mu o tym z dużą dawką podniecenia w głosie, jednocześnie przytulając się. Ustalają wspólnie termin spotkania, ona idzie, nawet na całą noc, jest w sporadycznym kontakcie z mężem. Tutaj chodzi o bezpieczeństwo, czyli sms gdzie jest z dokładnym adresem, sms że wszystko ok, sms o której planuje powrót, to jest czas do kiedy on ma się o nią jeszcze nie martwić, i ewentualnie sms że jest tak cudownie, że zostaje na noc bo nie ma sił w nogach na powrót.
    I najważniejsze, to jak się zachowujemy po powrocie. Przytulanie, opowiadania jak było, oczywiście bez szczegółów, chodzi tylko o emocje i podziękowanie, że mogła to zrobić, niczego nie zatajamy, niczego nie pomijamy milczeniem, nie dajemy ŻADNYCH pretekstów do zazdrości, do tego, że oszukujemy, nie mówimy całej prawdy. Wbrew pozorom, wyznanie, że było cudownie, miałam 3 orgazmy i on był taki wspaniały, jest lepsze od zatajenia tego i stwierdzenia, że była lipa. Bo to właśnie może wzbudzić podejrzenia, że nie mówi prawdy, a to już prosta droga do zazdrości, braku zaufania i rozwodu…
    Oczywiście dokładnie tak samo powinno się dziać, jak to on idzie z inną.
    Natomiast, jeżeli któreś z nas pójdzie w tajemnicy na seks z inną/innym i będzie kłamać, że nic nie było, to jest to prosta i szybka droga do rozwodu. To tez mamy ustalone od początku zabaw w swing.
    A obawy o zauroczenie, zakochanie się w kimś innym?
    My już może jesteśmy w tym wieku i tak długo swingujemy, że nam to nie grozi. Ponieważ uważamy, że żeby odejść do innego lub innej, to ta osoba musiałaby dać coś więcej niż my mamy teraz będąc ze sobą. Cudowny seks, lepszy seks nie będzie powodem, bo możemy to mieć w każdej chwili bez naruszania naszego związku, przecież pozwalamy sobie na to bez ograniczeń. Tak więc musiałoby być to coś innego, pewność, że będzie lepiej w nowym związku. A to jest niemożliwe do stwierdzenia na etapie zauroczenia, Do tego dochodzi się latami budując relacje na zaufaniu, miłości, szacunku. Dzisiaj czy za miesiąc z tym nowym/nową może być cudownie, ale jak będzie za 2, 5 czy 10 lat? Nie wiadomo, nie opłaca się sprawdzać jak jest nam dobrze.
    Uffff, trochę się rozpisaliśmy, sorki….

    • Ależ cudowny komentarz – dziękujemy. My jeszcze nie dotarliśmy do etapu „wyższej szkoły jazdy”, bo jak dotąd staramy się wszystko robić wspólnie, ale może w przyszłości – kto wie. Ale czytając Wasze słowa – od razu można wyczuć, że tworzycie bardzo udany związek – a to dzięki temu, że tak o siebie dbacie i wzajemnie się staracie. I to jest piękne!

      P.S. Rozpisujcie się, kiedy tylko macie ochotę 😉