Swing przenosi związek w inny wymiar: fascynacji, podniecenia i spełniania fantazji. To co dotychczas było sferą tabu, stało się rzeczywistością. Ale swingowanie ma też kilka pułapek, w które bardzo łatwo wpaść. A wówczas, to co miało przynosić przyjemność, w konsekwencji stało się przyczyną bólu i oddalenia.

Jakie są zatem pułapki swingu? Przeczytajcie i przemyślcie, czy nie daliście się już w jakąś złapać.

Zazdrość

Wydawać by się mogło, że uczucie zazdrości ujawnia się tylko na początku – kiedy wkraczacie na nieznane sobie tereny, decydując się na dzielenie sobą i swoją ukochaną osobą. Tymczasem zazdrość jest tak przebiegła w swej naturze, że potrafi ujawnić się niezależnie od stażu swingowania. Przychodzi nieproszona, psując atmosferę spotkania i dalsze relacje. Wystarczy jedno słowo, jeden gest i zamiast podniecenia pojawia się złość i wycofanie. Później następuje fala wyrzutów, rodzących kłótnie, które potem tak trudno zapomnieć…

Sami z Erykiem przeżyliśmy takie sytuacje. Najwięcej było ich, gdy zaczynaliśmy naszą przygodę ze swingiem. Wtedy pojawiały się myśli, czy w ogóle dobrze się stało, że postanowiliśmy spróbować swingu? Czy nie lepiej było pozostać w monogamicznym związku? Czy w ten sposób nie straciliśmy siebie? Ale te myśli potrafią pojawić się także i teraz, gdy mamy już za sobą pewien bagaż erotycznych doświadczeń.

Czy zazdrość jest zła? W nadmiarze – jak najbardziej. Ale lekkie uczucie zazdrości wbrew pozorom jest dobrym motywatorem. Do bycia lepszym, do ciągłego zabiegania o partnera/partnerkę, do pracowania nad sobą i nad związkiem

Bez rozmowy się nie obejdzie

Tylko, aby uniknąć niszczących sideł zazdrości trzeba o niej rozmawiać. Szczerze aż do bólu. Mówić co nas skrzywdziło, dlaczego czuliśmy się źle. Foch z przytupem i słynne „domyśl się” nie rozwiążą problemu, tylko je pogłębi.

Zazdrość jest naturalnym uczuciem. W końcu to Wy jesteście dla siebie najważniejsi, zatem nic dziwnego, że pilnujecie „własnego terenu” i czasami traktujecie innych jako intruza. Ale pomyślcie – sami tego pragnęliście, swingowanie Was przecież kręci – to nie psujcie tego, czymś co tak naprawdę jest naszym wyobrażeniem, umysłową fikcją. Jeżeli siebie mocno kochacie i bezgranicznie ufacie, to Wasi kochankowie będą miłym urozmaiceniem Waszej seksualności, a nie jego kwintesencją. To Wy tworzycie Wasze codzienne życie. To sobie szeptacie „kocham Cię”, to Wy razem zasypiacie i razem zaczynacie nowy dzień.

Zazdrość jest zbyteczna. Pozbądźcie się jej.

Ciągłe polowanie

Swingowanie sprawia, że czujecie się atrakcyjni. I to widać, także na zewnątrz. Większa dbałość o siebie, zarówno o sferę fizyczną, jak i emocjonalną, przyciąga uwagę, spojrzenia. Uczycie się uwodzenia, stajecie się śmielsi w sztuce flirtowania. Wasza pewność siebie staje się seksapilem samym w sobie.

Spotkanie biznesowe czy wyjście na miasto – to wszystko są okazje do poznania nowych ludzi.

I w pewnej chwili możecie złapać się na tym, że nieco trudniej jest być tylko we dwójkę i zamknąć się na zewnętrzny świat, jak to kiedyś potrafiliście. Teraz jesteście niczym myśliwi na polowaniu. Ciągle czujni w poszukiwaniu nowej zwierzyny. Do rozmowy, do zabawy, do seksu. Obserwujecie, oceniacie, przyciągacie do siebie.

Nie powiem, to fascynująca gra – jednak łatwo w niej się zagubić. Dlatego starajcie się oddzielać te dwa światy: ten intymny i ten swingerski. Jeżeli ustalicie, że jakiś wieczór jest dla Was i tylko dla Was, to nie zmieniajcie zasad zabawy, bo jedno z Was będzie pokrzywdzone. Zatem dla przykładu, gdy wybieracie się potańczyć i wspólnie zadecydujecie, że bawicie się wyłącznie we własnym towarzystwie, to nie szukajcie chętnych do zmysłowego tańca na parkiecie. Przecież najseksowniejszy obiekt westchnień będzie stał przed Wami 😉

Seks-turystyka

Jeżeli lubicie podróżować, to gwarantuję Wam, że wraz ze swingiem zmieni się sposób planowania wojaży. Już nie tylko będziecie brali pod uwagę kwestię noclegu, wyżywienia, okolicznych atrakcji czy fakultatywnych wycieczek. O nie, teraz będziecie także szukali lokalnych swingers klubów czy za pomocą międzynarodowych portali będziecie próbowali nawiązać znajomość już na miejscu. Poza tym na wyjeździe, jesteście wyluzowani i czujecie się bardziej anonimowo, a co za tym idzie – stajecie się odważniejsi i wyzwoleni, zatem jest łatwiej znaleźć okazję do zabawy. I to też jest pewnego rodzaju pułapka, bo przecież nie samym swingiem człowiek żyje, dlatego potrzebny jest czas tylko dla Was dwoje. Romantyczny spacer, pyszna kolacja, kameralna eksploracja hotelowego łóżka. Czyli tak jak powyżej – warto czasem wyłączyć „tryb polowania”.

Oddalenie

Zazdrość, poszukiwanie seksualnych partnerów, malejące zaufanie i oczywiście – brak rozmowy, to wszystko może prowadzić do wzajemnego oddalenia się. Spowodowania, że każde z Was zamknie się w świecie swoich niedopowiedzeń, bólu, uczucia odtrącenia. A coś co miało Was zbliżyć, postawi między Wam mur z pozoru nie do przebicia. To naturalne, że musicie zmierzyć się z tymi odczuciami, ale zmierzyć się nie znaczy poddawać się. Nie oddalajcie się od siebie, tylko tym bardziej okazujcie sobie czułość. Nie ma nic piękniejszego niż codzienna miłość. Przytulenie, pocałunek, pogłaskanie po głowie czy powiedzenie miłego słowa. Nie chowajcie się za durną dumą, która nie pozwala Wam na wyciągnięcie ręki jako pierwszemu czy pierwszej.

Swing przypomina jazdę kolejką górską. Wpierw boisz się do niej wsiąść. Później serce bije Ci jak oszalałe, bo wiesz, że za chwilę Twoje ciało oszaleje z przypływu adrenaliny. Pojawia się też strach, zwątpienie i myśli w stylu „po co do cholery wsiadłem do tego wagonika”, który już sekundę potem jest zastępowane przez niemierzalne poczucie szczęścia. Wysiadając czujesz jak nogi się pod Tobą uginają, ale jednocześnie…

… czujesz też, że po prostu żyjesz pełnią życia.

Tekst: Luiza

 

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/stracilam-poczucie-wyjatkowosci/