Nie wiemy co się dzieje, ale ostatnio zarówno na Facebooku oraz na Zbiorniku dostajemy jakąś zwiększoną ilość wiadomości, w których ludzie proszę nas o wprowadzenie w świat swingu. Dosłowne wprowadzenie.

Chcemy was!

Cześć. Od jakiegoś czasu śledzimy wasze wpisy na blogu i razem z żoną doszliśmy do wniosku, że chcielibyśmy poznać was osobiście. Chcemy spróbować swingu i wydajecie się idealnymi osobami do tego. Zatem może umówimy się na jakieś spotkanie?

Witajcie – napiszemy wprost. Jak mamy spróbować swingu to tylko z Wami! Mamy wiele obaw i pytań związanych z tym „pierwszym razem”, ale czytając Wasze wpisy wiemy, że z Wami nie stanie się nam krzywda 🙂 Rozdziewiczycie nas? Zgodzicie się być naszymi „pierwszymi”?

To tylko niektóre z licznych przykładów. Niewątpliwie jest to pewnego rodzaju wyróżnienie dla nas, że darzycie nas takim zaufaniem, ale wspólnie z Erykiem postanowiliśmy za pomocą bloga od razu wyjaśnić kilka kwestii, aby uniknąć w przyszłości nieporozumień i niezręcznych sytuacji.

Kawa to nie obietnica

Poniekąd misją naszej strony jest bycie drogowskazem dla początkujących par, które chcą przenieść swoje fantazje do rzeczywistości. Piszemy o własnych doświadczeniach, miejscach przez nas odwiedzanych, lecz także publikujemy listy od czytelników. Wszystko po to, aby już na starcie każdy mógł przeczytać o blaskach i cieniach swingowania. Utworzenie zakładki „dla początkujących” okazało się być strzałem w dziesiątkę, gdyż to ona jest najchętniej odwiedzana i to z niej najczęściej wysyłamy linki, gdy prosicie o podpowiedzi. Dlatego staramy się ją ciągle aktualizować i uzupełniać. Nie odmawiamy też spotkań, kiedy przy kawie/drinku chcecie nam zadać bezpośrednie pytania, ale…

…nie zawsze kawa musi się kończyć w łóżku. A ludzie mają wrażenie, że skoro spotkaliśmy się na kawie, to musi być ciąg dalszy. Nie musi. Jeżeli nie ma intelektualnej chemii i fizycznego przyciągania – nic z tego nie wyjdzie. Natomiast spotkanie może być bardzo udane nawet tylko ze względu na rozmowę i możliwość wymiany myśli.

Obydwoje uwielbiamy poznawać nowych ludzi, ale musimy przyznać, że takie podejście do nas jako do „rozdziewiczaczy” pomału staje się dla nas przytłaczające i poniekąd krzywdzące, gdyż jeszcze trochę i sami się dowiemy od osób trzecich, że spaliśmy z połową Polski. A tak nie jest, bo my stawiamy na jakość relacji, a nie na ich ilość.

To nie dla nas

Chcemy Was poznać, bo nie wiemy jak zacząć swingować. Mamy własne lokum i z chęcią Wam zapłacimy. Zainteresowani?

Nie jesteśmy osobami do towarzystwa dostępnymi dla każdego, bo propozycje seksu za kasę też już dostawaliśmy. Zatem od razu napiszemy – nie szukamy SPONSORINGU! Jeżeli ktoś się bawi w taki sposób, to jest jego wybór i nic nam do tego, ale jak dla nas jest to całkowite zaprzeczenie idei swingu. Odarcie jej z magii w celach zarobkowych. Materialnie radzimy sobie całkiem nieźle, a jedyne metody komercjalizacji naszych działań wiążą się z twórczością literacką, organizacją imprez i współpracą z firmami działającymi w sferze erotyki. Dwa tygodnie temu otrzymaliśmy propozycję współdziałania z portalem ogłoszeń dla dorosłych – odmówiliśmy, bowiem nie tak chcemy być kojarzeni. Mamy w głowie plan budowania marki i powoli, acz skrupulatnie go realizujemy. Bo marka to my.

Po swojemu

Świat swingu jest pełen niespodzianek, wzlotów i upadków, które trzeba samemu przeżyć gdyż nawet niezbyt przyjemne doświadczenia – uczą i są tematem zbliżających rozmów między partnerami. Pragniemy pisać, pomagać i dzielić się wskazówkami sprawdzonymi na własnej skórze, ale sobą dzielimy się tylko wtedy, kiedy nam to odpowiada. Być może niektórzy się na nas obrażą, ale nauczyliśmy się zdrowego egoizmu stawiając własne zadowolenie i komfort na pierwszym miejscu.

I Wy też się tego nauczcie.

Tekst: Luiza i Eryk

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/nie-wszystko-musi-konczyc-sie-lozku/